Rzecznik prasowy Archidiecezji Krakowskiej ks. Piotr Studnicki odniósł się do publikacji „Rzeczpospolitej”, dotyczącej działań kard. Karola Wojtyły wobec duchownych oskarżanych o wykorzystywanie seksualne nieletnich w czasach, gdy był metropolitą krakowskim.
Komentarz ukazał się w poniedziałek, 16 marca, na stronie archidiecezji. W swoim stanowisku ks. Studnicki położył nacisk przede wszystkim na perspektywę osób skrzywdzonych.
Napisał, że po lekturze tekstu „myślał przede wszystkim o osobach, które zostały wykorzystane seksualnie jako dzieci”, podkreślając, iż mimo upływu lat wiele z nich nadal ponosi bolesne konsekwencje doznanych krzywd. Ponownie zaapelował też do osób wykorzystanych przez duchownych związanych z archidiecezją krakowską o kontakt z delegatami metropolity ds. ochrony dzieci i młodzieży.
Rzecznik zaznaczył zarazem, że obraz reagowania kard. Wojtyły na przestępstwa seksualne księży, dotąd budowany głównie na podstawie materiałów IPN, jest obecnie uzupełniany dzięki badaniom w Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie. W jego ocenie dopiero pełniejszy obraz źródeł, osadzony w realiach epoki, pozwoli lepiej zrozumieć sposób działania ówczesnego metropolity krakowskiego.
Ks. Studnicki wskazał również, że ponowne otwarcie czytelni naukowej archiwum ma umożliwić dalsze badania nad historią Kościoła krakowskiego. „Nie mam wątpliwości, że to dopiero początek tego rodzaju badań. Temu służy ponowne otwarcie czytelni naukowej kurialnego archiwum w Krakowie, które ma umożliwić zainteresowanym badaczom historyczną analizę źródeł, zgodnie z zasadami udostępniania archiwalnych zasobów” – napisał ks. Studnicki. Dodał również, że „najbardziej boimy się tego, czego nie znamy”.
Komentarz ten jest reakcją na głośne ustalenia „Rzeczpospolitej”, o których informowaliśmy trzy dni temu. Dziennikarze Tomasz Krzyżak i Piotr Litka, po uzyskaniu zgody kard. Grzegorza Rysia prowadzili kwerendę w Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie, sięgając także do wcześniej analizowanych materiałów IPN. Badali dokumenty dotyczące m.in. spraw ks. Eugeniusza Surgenta, ks. Józefa Loranca i ks. Bolesława Sadusia.
Według opublikowanych ustaleń, w badanych archiwach państwowych i kościelnych nie znaleziono dowodów, by kard. Wojtyła świadomie tuszował przypadki wykorzystywania seksualnego nieletnich. „Rzeczpospolita” opisała, że wobec ks. Surgenta i ks. Loranca podejmowano działania przewidziane przez ówczesne prawo kanoniczne, w tym odsunięcie od pracy duszpasterskiej, zaś w sprawie ks. Sadusia dziennikarze nie znaleźli dokumentów potwierdzających, by do Wojtyły docierały informacje o krzywdzeniu dzieci przez tego duchownego.
Czytaj też: 1981, 1982: Dwa zamachy na Jana Pawła II
Kresy.pl / Diecezja.pl































