Rzeczniczka MSZ Rosji porównała decyzję amerykańskich platform internetowych dotyczącą zablokowania prezydenta Trumpa do wybuchu nuklearnego w cyberprzestrzeni – przekazał w czwartek Tass.

Jak przekazała w czwartek rosyjska agencja prasowa Tass, rzeczniczka MSZ Rosji porównała decyzję amerykańskich platform internetowych dotyczącą zablokowania prezydenta Trumpa do wybuchu nuklearnego w cyberprzestrzeni.

Czystka kont urzędującego prezydenta USA Donalda Trumpa w mediach społecznościowych zaszkodziła demokratycznym wartościom, które są regularnie wyznawane przez zachód, napisała na swojej stronie na Facebooku rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.

„Decyzję amerykańskich platform internetowych o zablokowaniu głowy państwa można porównać do wybuchu nuklearnego w środowisku cybernetycznym: zniszczenia nie są tak straszne, jak jej konsekwencje. Cios zadano wartościom demokratycznym deklarowanym przez społeczność zachodnią; Za jednym zamachem zarówno apologeci Darknet, jak i zwolennicy ścisłej cenzury otrzymali wzmocniony konkretny argument w obronie ich podejścia; rozpoczęła się reorganizacja rynku mediów i największa migracja cyfrowa” – napisała.

„Powtórzę moim amerykańskim kolegom to, co już wielokrotnie im powtarzaliśmy: dbajcie o swój kraj. A jeśli nieustannie „czujecie niepokój z powodu działań Rosji”, nie oznacza to, że problem naprawdę jest po naszej stronie” – zakończyła.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Jak poinformowaliśmy wcześniej, Kanclerz Niemiec Angela Merkel dość krytycznie wypowiedziała się na temat działań zarządzających platformą Twitter wobec prezydenta USA.

Stanowisko kanclerz RFN przedstawił w poniedziałek jej rzecznik Steffen Seibert. Jak stwierdził Angela Merkel uważa, że „prawo do wolnego wyrażania opinii ma fundamentalną wartość”. Jak dodał Seibert „w związku z tym kanclerz uważa za problematyczne, że konta prezydenta [USA] zostały zawieszone na stałe”.

Seibert powiedział, że Twitter miał rację opisując wpisy Donalda Trumpa jako podające bezpodstawne informacje natomiast całkowite zablokowanie jego konta uznał za krok idący za daleko, jak przytoczył portal telewizji CNBC. Seibert podkreślił, że to władze państwowe, a nie korporacje cyfrowe powinny decydować o zakresie wolności słowa. Przekazał, że powinno to następować „w ramach, które definiuje ustawodawca, a nie na podstawie decyzji kierownictwa mediów społecznościowych”, jak zacytował portal Deutsche Welle.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Również znany rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny, skrytykował decyzję Twittera. „Myślę, że zablokowanie Donalda Trumpa na Twitterze to niedopuszczalny akt cenzury. Oczywiście podczas swojego urzędowania Trump pisał i mówił bardzo nieodpowiedzialne rzeczy. Zapłacił za to, nie będąc ponownie wybranym na drugą kadencję. Wybory to prosty i konkurencyjny proces. Możesz w nim uczestniczyć, możesz odwołać się od wyników, są monitorowane przez miliony ludzi. Zakaz na Twitterze to decyzja osób, których nie znamy, zgodnie z nieznaną nam procedurą. Moim zdaniem decyzja o zablokowaniu Trumpa była oparta na emocjach i osobistych preferencjach politycznych” – napisał na swoim koncie.

„Nie mówcie mi, że został zbanowany za naruszenie zasad Twittera. Grożono mi tu śmiercią codziennie od wielu lat, a Twitter nikogo nie banuje (nie żebym o to prosił). Wśród osób, które mają konta na Twitterze, są zimnokrwiści mordercy (Putin lub Maduro) oraz kłamcy i złodzieje (Miedwiediew). Od wielu lat Twitter, Facebook i Instagram służą jako baza dla „fabryki troli” Putina i podobnych grup z innych autorytarnych krajów. Ci, którzy zaprzeczają istnieniu COVID-19, swobodnie komunikują się na Twitterze. Ich słowa kosztowały tysiące istnień. A jednak to Trump został publicznie i ostentacyjnie zbanowany. Taka selektywność wskazuje, że był to akt cenzury. Jeśli w dzisiejszej dyskusji zamienimy „Trumpa” na „Nawalnego”, otrzymamy 80% trafną odpowiedź, dlaczego moje nazwisko nie może być wymienione w rosyjskiej telewizji i nie powinienem brać udziału w żadnych wyborach. Ten precedens będzie wykorzystywany przez wrogów wolności słowa na całym świecie. Również w Rosji. Za każdym razem, gdy chcą kogoś uciszyć, powiedzą: „to zwyczajna praktyka, nawet Trump został zablokowany na Twitterze”.

Kresy.pl/Tass

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz