Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
W środę setki absolwentów polskich szkół Wilna zatańczyło poloneza na Placu Katedralnym. To zwyczaj praktykowany od ponad dekady. W tym roku liczba tańczących była rekordowa.
Poloneza tańczyło w środę na głównym placu Wilna aż 198 par absolwentów, którzy w zakończonym roku szkolnym zdali maturę w jednej z polskich szkół działających w mieście. Jednak tym razem po raz pierwszy dołączyli do nich także uczniowie tego rodzaju placówek z podmiejskiego rejonu wileńskiego, jak poinformował portal Wilnoteka.
Uczestniczyli w tańcu absolwenci ośmiu polskich szkół w mieście oraz pięciu szkół z rejonu. Reportaż przygotowała redakcja TVP Wilno.
Kościół katolicki 18 lipca wspomina św. Szymona z Lipnicy – bernardyna, kaznodzieję i jednego z najważniejszych przedstawicieli XV-wiecznego „szczęśliwego wieku Krakowa”, określanego łacińskim mianem „Felix saeculum Cracoviae”.
Szymon urodził się około 1438 roku w Lipnicy, dzisiejszej Lipnicy Murowanej, w rodzinie Grzegorza i Anny. Jego ojciec był piekarzem. Po ukończeniu miejscowej szkoły parafialnej młody Szymon udał się do Krakowa, gdzie w 1454 roku rozpoczął naukę na Wydziale Sztuk Wyzwolonych Akademii Krakowskiej. Wpisowe wynoszące zaledwie jeden grosz wskazuje, że pochodził z niezamożnej rodziny. Trzy lata później uzyskał stopień bakałarza.
Zamiast kontynuować karierę uniwersytecką, wstąpił do niedawno utworzonego klasztoru Braci Mniejszych Obserwantów pod Wawelem. W Polsce zakonników tych nazywano bernardynami – od wezwania ich krakowskiego kościoła św. Bernardyna ze Sieny. Na decyzję Szymona wpłynęła działalność św. Jana Kapistrana, którego płomienne kazania wywołały w Krakowie wielkie poruszenie religijne i przyciągnęły do zakonu licznych studentów oraz absolwentów Akademii Krakowskiej.
Były szef Biura Prezydenta Ukrainy Andrij Jermak odwiedził punkt dowodzenia głównodowodzącego Ołeksandra Syrskiego w jednym z rejonów frontowych – podała „Ukraińska Prawda”. Do spotkania doszło po dymisji ministra obrony Mychajła Fedorowa. Jermakowki zarzuca się wypranie około stu milionów dolarów. (więcej…)
Rząd Ukrainy zdecydował o ponownym pochówku szczątków Jewhena Konowalca, pułkownika Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej i pierwszego przewodniczącego Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Mają one zostać przeniesione z Rotterdamu na Narodowy Wojskowy Cmentarz Pamięci w Kijowie. (więcej…)
Trwają prace ekshumacyjne na terenie dawnego gospodarstwa Aleksandra Strażyca w Woli Ostrowieckiej. W 1943 roku członkowie UPA zamordowali tam co najmniej 243 Polaków. Zespół IPN odsłonił właśnie pierwsze szczątki ofiar.
Podczas pierwszego tygodnia prac ekshumacyjnych na terenie dawnego gospodarstwa Aleksandra Strażyca w Woli Ostrowieckiej na Wołyniu specjaliści odsłaniają kolejne szczątki ofiar zbrodni popełnionej w sierpniu 1943 roku. Instytut Pamięci Narodowej poinformował, że część odnalezionych kości nosi wyraźne ślady urazów.
Na miejscu pracuje interdyscyplinarny zespół złożony między innymi z archeologów, antropologów i specjalistów medycyny sądowej. Obecne działania są pełną ekshumacją mogiły, której istnienie potwierdzono podczas prac poszukiwawczych przeprowadzonych kilka miesięcy wcześniej.
Kolejne firmy rezygnują z rządowego pilotażu skróconego czasu pracy, ponieważ nie są w stanie spełnić jego warunków. Problemem okazuje się zarówno utrzymanie zatrudnienia na wymaganym poziomie, jak i ograniczenie czasu pracy o 20 proc. Do tej pory z programu wycofały się cztery prywatne podmioty.
Po sześciu miesiącach realizacji rządowego pilotażu skróconego czasu pracy w programie uczestniczy ponad 5 tys. pracowników zatrudnionych w 80 podmiotach publicznych i prywatnych. Cztery firmy zrezygnowały jednak z przedsięwzięcia, ponieważ nie były w stanie spełnić wymogów dotyczących ograniczenia czasu pracy lub utrzymania zatrudnienia.
Program „Skrócony czas pracy – to się dzieje” prowadzi Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Jego budżet wynosi do 50 mln zł, z czego ponad 37 mln zł ma trafić do samorządów i podległych im jednostek.
co za pomysł….
„Jazda po drogach publicznych bez tego dokumentu ma być karane jako wykroczenie” czyli co każdy będzie musiał zdawać egzamin niezależnie od tego jakie dziś ma uprawnienia?
Mam nadzieję, że nie, ale po biurokratach wszystkiego mozna sie spodziewać – następny moze być np: podatek od posiadania roweru… niby na naprawę dróg 🙂
Ktoś tu pozazdrościł kasy WORDom
Nie tak dawno wywalczono „obok siebie” (coś mylę?), a już się z tym walczy. Ah ten rower przeklęty! Precz z nimi!
Popieram – trzeba policzyć żydów, masonów i cyklistów. Obawiam się, że tych ostatnich jest najmniej.
Jak chcecie bałwany bezpieczeństwo poprawić to wybudujcie ścieżki rowerowe, zwłaszcza tam gdzie ich brak, a nie będziecie kase za egzaminy dodatkowe wyciągać.
Ostatnio jadę sobie autkiem drogą z pierwszeństwem i w oddali widzę rowerzystkę dojeżdżającą miarowym tempem do skrzyżowania. Kobieta ani nie zwolniła, ani nie popatrzała w którąkolwiek stronę, tylko wjechała na to skrzyżowanie jakby nikt jej nigdy nie wytłumaczył, że ten zółty odwrócony trójkąt oznacza że tu nie jeździ się tak jak ona chce, tylko że obowiązują pewne zasady. To było ruchliwe skrzyżowanie w środku miasta. A jakbym nie zwrócił na nią uwagi? Wjechałaby mi prosto pod samochód. Więc ten pomysł nie jest wcale taki bezzasadny. Pytanie tylko czy z powodu jednego idioty na stu, mamy wprowadzać kolejne ograniczenia.
Tu nie chodzi o zadne bezpieczenstwo, tylko o kase, o kase, o kase, oraz o nastepne ograniczenie wolnosci w mysl zasady – dajcie mi wladze, a ja was usadze. Totalizm wpelza chylkiem.
W mysl tej logiki nalezy wprowadzic Karte Przechodnia i karac bezwzglednie przechodniow nie posiadajacych tej karty.
Świetny pomysł – oby tego nikt z PiSu nie zobaczył.