Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Trwa pielgrzymka papieża Leona XIV do Hiszpanii. Stała się ona jednym z największych wydarzeń religijnych w Europie ostatnich lat.
W poniedziałek, 8 czerwca, dobiega końca zasadnicza część pobytu papieża w Madrycie. We wtorek papież uda się do Barcelony. W programie wizyty są jeszcze Wyspy Kanaryjskie.
Największym wydarzeniem pobytu papieża w Madrycie była niedzielna msza Bożego Ciała na placu Cibeles. Według hiszpańskich i watykańskich relacji uczestniczyło w niej około 1,2 mln osób, czyli znacznie więcej niż przewidywali organizatorzy. Hiszpańskie media zwracały uwagę, że już sobotnie czuwanie młodzieży na placu Lima zgromadziło setki tysięcy wiernych, a obecność Leona XIV przyciągnęła do centrum Madrytu tłumy rodzin, młodych ludzi i pielgrzymów z całego kraju.
Aymen Hussein, napastnik reprezentacji Iraku, został zatrzymany w sobotę po przylocie na lotnisko O’Hare w Chicago, dokąd iracka kadra dotarła przed mistrzostwami świata.
Jak podał Reuters, powołując się na irackiego działacza sportowego, piłkarz był przesłuchiwany przez prawie siedem godzin.
Według źródła agencji, związanego z Irackim Komitetem Olimpijskim i mającego kontakty z reprezentacją, w czasie kontroli sprawdzono także telefon zawodnika. Hussein został ostatecznie wpuszczony do Stanów Zjednoczonych.
Dowództwo Centralne Sił Zbrojnych USA (CENTCOM) twierdzi, że podległa mu jednostka przeprowadziła w poniedziałek atak na tankowiec, który uznało za zmierzający do irańskiego portu.
CENTCOM oświadczył na swoim koncie na portalu X, że "unieruchomiło pływający pod banderą Palau statek morski Marivex podczas jego tranzytu przez wody międzynarodowe w Zatoce Omańskiej w kierunku Iranu". Według wpisu samolot F/A-18 Super Hornet wystartował ze znajdującego się w regionie lotniskowca USS Abraham Lincoln i ostrzelał tankowiec.
Izraelskie wojsko poinformowało w poniedziałek nad ranem o atakach na cele wojskowe w zachodnim i środkowym Iranie. Uderzenia nastąpiły kilka godzin po irańskim ostrzale rakietowym Izraela, który Teheran przedstawił jako odwet za izraelski atak na południowe przedmieścia Bejrutu. W tle są zabiegi administracji Donalda Trumpa, która naciskała na powstrzymanie dalszej eskalacji.
Izraelska armia poinformowała w poniedziałek nad ranem, że przeprowadziła uderzenia na cele wojskowe w zachodnim i środkowym Iranie. Do ataków doszło kilka godzin po tym, jak Iran wystrzelił pociski w kierunku Izraela, przedstawiając to jako odpowiedź na izraelski nalot na południowe przedmieścia Bejrutu.
Według Reutersa izraelskie uderzenia były kolejnym etapem gwałtownej eskalacji, która rozpoczęła się od wydarzeń w Libanie. W niedzielę Izrael zaatakował południowe przedmieścia Bejrutu, twierdząc, że była to odpowiedź na wcześniejszy ostrzał północnego Izraela przeprowadzony przez wspierany przez Iran Hezbollah.
Zawieszenie, czy nawet pozbawienie członkostwa Armenii w Eurazjatyckim Związku Gospodarczym (EAES) stało się groźbą Moskwy w obliczu zacieśniania przez premiera Paszyniana relacji z Unią Europejską.
„Armenii nie można pozbawić statusu członkowskiego w EAES. Wszystkie decyzje zapadają tam w drodze konsensusu. Armenia ma prawo weta, tak jak wszystkie inne kraje” – Paszynian powiedział dziennikarzom po tym, jak oddał głos w niedzielnych wyborach parlamentarnych, jakie odbywają się w tym państwie.
Zasygnalizował jednak, że kaukaskim państwie może odbyć się w referendum w sprawie przynależności do EAES bądź Unii Europejskiej. „W tym celu Armenia musi formalnie ubiegać się o członkostwo w UE lub musi uzyskać status kraju kandydującego. Obecnie nie ma żadnego z tych warunków. Obiektywnie rzecz biorąc, wiemy, że nie jesteśmy gotowi na ten status. Musimy przeprowadzić reformy i będziemy spokojnie podążać drogą reform” – powiedział Paszynian, sygnalizując że członkostwo w UE może być celem jego zabiegów.
Generał brygady, kapitan i szeregowy Libańskich Sił Zbrojnych zginęli w sobotę w izraelskim ataku. Tel Awiw utrzymuje, że prowadzi wojnę z Hezbollahem a nie państwem libańskim.
Zabici to generał brygady Wasam Sabra, kapitan Eli Huri i żołnierz Husajn Gozal, jak podała Al Jazeera. Atak na ich samochód miał miejsce na drodze z Charbeli do Nabatiji w południowej części kraju. Libańska armia oświadczyła, że to „kontynuacja celowej i powtarzalnej brutalnej izraelskiej agresji ma na celu udaremnienie wszelkich wysiłków zmierzających do znalezienia rozwiązania” konfliktu, jaki ogarnął niewielkie arabskie państwo.
Prezydent Libanu Joseph Aoun potępił atak jako „rażące naruszenie suwerenności Libanu oraz praw i norm międzynarodowych”. Premier państwa Nawaf Salam określił go jako „ohydną zbrodnię i atak na Liban i cały naród libański”.
Rząd Krymu rozpoczął formowanie własnej armii