Jak wynika z danych Federalnej Służby Podatkowej FR, w ubiegłym roku z rosyjskich sklepów skradziono towary o łącznej wartości ok. 930 mln rubli. Najczęściej były to drogie alkohole.
W porównaniu z 2013 rokiem oznacza to wzrost o 44 proc. Według dziennika „Izwiestia” to jednak tylko “wierzchołek góry lodowej”. Dotyczą one bowiem tylko tych kradzieży, które zgłoszono organom ścigania. Szacuje się, że rzeczywista skala kradzieży sklepowych w Rosji może sięgać nawet 2 bln rubli.
W 2014 roku najczęściej kradziono tzw. górnej półki cenowej: drogie alkohole, kiełbasy czy produkty rybne “premium”, a ponadto również perfumy, kosmetyki i kawę. Powodzeniem cieszyły się także jaja i drobne artykuły wystawiane przy kasach. Ponad połowa wszystkich zarejestrowanych kradzieży tego rodzaju miało miejsce w Moskwie.
Zdaniem rosyjskich mediów, sytuacja ta wynika z realnego spadku wynagrodzeń (o 14 proc. w okresie od maja 2014 do maja 2015) i ogólnego obniżenia się standardu życia w Rosji. Ma to być efektem zachodnich sankcji nałożonych na Kreml.
Money.pl / Kresy.pl




























