Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zaprzecza doniesieniom ws. rzekomego używania przez Rosję reklam zamieszczanych na Facebooku celem wpłynięcia na wynik wyborów prezydenckich w USA. „Nie wiemy nawet, jak zamieścić reklamę na Facebooku”.

W ubiegłym tygodniu Facebook po raz pierwszy przyznał, że firma zidentyfikowała około 500 fałszywych kont mających związki z Rosją. Od czerwca 2015 roku do maja 2017 roku z kont tych zakupiono reklamy polityczne za łączną kwotę co najmniej 100 tys. dolarów. Dane dotyczące reklam zostały już przekazane specjalnemu prokuratorowi Robertowi Muellerowi, szefowi śledztwa w sprawie domniemanej ingerencji Rosji w przebieg wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku oraz związków otoczenia Donalda Trumpa z Rosjanami. W materiałach przekazanych zespołowi Muellera są także dane kont, z których zamawiano reklamy.

W piątek rosyjski rząd oficjalnie odniósł się do  tych doniesień. Kreml zaprzeczył, jakoby używał reklam na Facebooku to ingerowania w przebieg ubiegłorocznych wyborów prezydenckich w USA. W oficjalnym oświadczeniu rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow oznajmił, że Rosja nie wie nawet, jak zamieszczać reklamy na tym wielkim medium społecznościowym.

– Nie wiemy… jak zamieścić reklamę na Facebooku. Nigdy tego nie robiliśmy, a strona rosyjska nigdy nie była w to zaangażowana – powiedział Pieskow.

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

W środę szef ochrony Facebooka ujawnił, że podczas wyborów w 2016 roku 470 nieautentycznych kont/profili na tym portalu społecznościowym wydało ok. 100 tys. dolarów na reklamy. Profile te zostały zawieszone.

Do sprawy odniósł się również prezydent Donald Trump. Skomentował zapowiedzi szefa Facebooka, Marka Zuckerberga ws. reklam, które miały wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.  Zuckerberg chce przekazać Kongresowi USA zawartość ponad 3 tysięcy reklam, które, jak wykazało wewnętrzne dochodzenie firmy, mogły zostać wykupione z kont powiązanych z Rosją podczas amerykańskich wyborów prezydenckich.

– Żart z Rosją trwa nadal, teraz mamy reklamy na Facebooku. A co z totalnie stronniczymi i nieuczciwymi relacjami mediów na korzyść Oszukańczej Hillary? – napisał Trump na Twitterze.

Przypomnijmy, że według upublicznionego na początku roku raportu amerykańskich służb istnieje „duża pewność”, że prezydent Rosji Władimir Putin zlecił przeprowadzenie kampanii, której celem było wpłynięcie na amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 roku. W ocenie służb, rosyjskie władze chciały zwiększyć szanse Trumpa na zwycięstwo poprzez dyskredytowanie Hillary Clinton. W czerwcu zeznając przed komisją Senatu ds. wywiadu były szef FBI James Comey powiedział, że nie ma jakichkolwiek wątpliwości, co do ingerencji Rosji w wybory prezydenckie w USA w 2016 roku. Comey zaznaczył, że zmieniło to wynik wyborów prezydenckich.

Sam Trump wielokrotnie zaprzeczał oskarżeniom o swoje związki z Rosją nazywając je „politycznym polowaniem na czarownice”.

Reuters / thehill.com / Kresy.pl

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz