Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Dmytro Łubinec, rzecznik praw człowieka Rady Najwyższej Ukrainy, alarmuje, że podczas mobilizacji nadal dochodzi do naruszeń praw obywateli. Wskazuje na użycie siły, zatrzymywanie ludzi, odbieranie im rzeczy osobistych oraz udział osób w kominiarkach. (more…)
Fire Point poinformowała o udanym teście rakiety antybalistycznej FP-7.X, która ma stanowić podstawę przyszłego systemu antybalistycznego Freyja. Pocisk rozwijany jest z myślą o zwalczaniu rosyjskich pocisków, takich jak Iskander-M. Projekt zakłada szerokie wykorzystanie ukraińskiej produkcji oraz integrację z europejskimi radarami i rozwiązaniami zgodnymi ze standardami NATO.
Podczas prób rakieta wykonała w pełni kontrolowany lot manewrowy. Według Fire Point był to jeden z najważniejszych etapów prac nad pociskiem przechwytującym, który ma służyć do zwalczania rosyjskich zagrożeń balistycznych.
„Jakkolwiek nierealistyczny i ambitny może się dziś wydawać ten cel, dokładamy wszelkich możliwych i niemożliwych starań, aby stał się on rzeczywistością tak szybko, jak to możliwe, a Ukraina mogła samodzielnie zamknąć swoją przestrzeń powietrzną” — oświadczyła dyrektor techniczny Fire Point Iryna Terekh.
BlueBird Tech rozpoczęła współpracę z ukraińskim biurem konstrukcyjnym nad krajowymi bombami kierowanymi. Firma zapowiada prace nad technologią, prototypami oraz przygotowaniem produkcji seryjnej. Aktualnie ukraińskie siły korzystają głównie z amerykańskich JDAM-ER.
Na Ukrainie firma technologiczna BlueBird Tech ogłosiła rozpoczęcie współpracy z jednym z czołowych krajowych biur naukowo-projektowych w celu opracowania i uruchomienia masowej produkcji ukraińskich bomb lotniczych kierowanych — podało biuro prasowe spółki.
Projekt ma służyć rozwojowi precyzyjnych środków rażenia z powietrza, które zwiększą możliwości Sił Zbrojnych Ukrainy w warunkach rosnącego znaczenia broni dalekiego zasięgu na współczesnym polu walki.
Polskie władze kontynuują działania dyplomatyczne po nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”. Szefowie MSZ i MON zapowiadają rozmowy z przedstawicielami Ukrainy, licząc na zmianę decyzji.
Podczas wtorkowego spotkania z mieszkańcami Tarnogrodu minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski odniósł się do decyzji władz Ukrainy. „Uważam, że prezydent Wołodymyr Zełenski popełnił błąd” — powiedział Sikorski.
Zobacz też: The Telegraph: Zełenski zraził jednego z najbliższych sojuszników Ukrainy
Rosyjska Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego (Rosselhoznadzor) wprowadza tymczasowe ograniczenia na import owoców pestkowych oraz świeżych winogron z Armenii.
Rosselhoznadzor poinformował, że ograniczenia te dotyczą produktów „pochodzących i wysyłanych z Republiki Armenii”. Dotyczy on następujących owoców wiśni, czereśni, moreli, śliwek, brzoskwiń i nektarynek oraz winogron. Zakaz dotyczy nie tylko wwozu do Rosji, ale też tranzytu przez jej terytorium do innych państw Eurazjatyckiego Związku Gospodarczego (EAES). Decyzja została podjęta w oczekiwaniu na opracowanie odpowiedniego protokołu zapewniającego bezpieczeństwo wysyłanych produktów, twierdzi rosyjska służba, jak zrelacjonował Interfax.
„Wzrost liczby wykrytych naruszeń wskazuje na konsekwencje likwidacji Ministerstwa Rolnictwa Armenii. W wyniku reformy strukturalnej obowiązki te zostały przeniesione na Ministerstwo Gospodarki. Biorąc pod uwagę, że produkty importowane ostatnio z Armenii nie spełniają wymogów fitosanitarnych EAES i Rosji, można założyć, że Ministerstwo Gospodarki Armenii boryka się z problemami strukturalnymi i nie jest w stanie wywiązać się z ciążących na nim obowiązków po likwidacji Ministerstwa Rolnictwa” - twierdzi Rosselhoznadzor.
W czerwcu w Berlinie ma dojść do spotkania przywódców Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Polski z udziałem sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego. Jak podał Bloomberg, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, kanclerz Friedrich Merz chce w ten sposób przygotować wspólne europejskie stanowisko przed lipcowym szczytem NATO w Ankarze oraz ograniczyć napięcia w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi.
Najwyżej będą kupować polskie sery z Chin.
tagore
i to jest właśnie handlowanie z Rosją – używają gospodarki jako broni. Jeden z setek produktów “coś tam coś tam” – ale zakaz dotyczy wszystkich produktów – gdzie w tym sens, gdzie logika? Oczywiście Nasze sery tam trafią przez inne kraje np. Białoruś, ale nie można normalnie?
Sankcje to inicjatywa i pomysł Zachodu. M.Albright chwaliła się nawet, że pół miliona irackich dzieci USA zabiły w latach 90 za pomoca sankcji. O czym więc bredzisz?
Nieudolność polskiego Rządu w kwestiach leżących na styku polityki i ekonomii jest godna uwagi.
Zastosowanie rozwiązania Szwajcarskiego w stosunku do tranzytu towarów przez Polskę na tirach
(przewóz na platformach kolejowych). Było by najlepszym sposobem na zwrócenie uwagi Rosji na niestosowność ww działań.Przykładów podobnych działań można podać wiele.
tagore
WojewodaMichal1:
23.02.2015 10:12/. Jeśli mały ale obcy piesek próbuje na spacerze rozerwać ci nogawkę spodni to co robisz ? Dajesz kopa i piesek ze skomleniem wraca do właściciela , w Przypadku Polski WłAŚCICIEL UDAJE ŻE TO NIE JEGO PIESEK.
Będą tansze w RP.Byly tez konkurencja dla serow holenderskich,niemieckich czy francuskich cenowo.Oczywiscie mowa o klasycznych serach.Tamte pomimo embarga coraz częściej pojawiają się u ruskich.Trzeba po prostu handlowac z całym swiatem a nie tam gdzie jest blisko i brali wszystko co tanie.Bolszewia nigdy nie była i nie będzie samowystarczalna w zywnosc podobnie jak Bialorus,Ukraina czy pozostale postsowieckie republiki.
Jan53,,tak im wyjdzie z serami,jak z blokadą naszych jabłek,czyli gówno….
“amstaf358”:Poproś pana by wyprowadził cię na trawkę.
zefir:zostaw amstafa w spokoju.Od Debalcewe nic nie żre i popadł w melancholię
“ziomek”:zalecam lewatywę,niektórym sobakom pomaga.
zefir,możecie mi naskoczyć ,oba cwaj…
zefir,możecie mi naskoczyć ,oba cwaj…
amstaf358:to ty suczka-Amstafka?
Tysiące Ukraińców poszło w niedzielę w “Marszu Godności” upamiętniającym zeszłoroczną rewolucję na Majdanie. Marsz był jednak nie tylko wyrazem godności, ale i nadziei. Mimo fatalnej sytuacji gospodarczej, Ukraińcy nie tracą bowiem wiary, że ich kraj w końcu zacznie się rozwijać tak, jak inne państwa. A dzięki rosyjskiej agresji, są bardziej zdeterminowani i solidarni niż kiedykolwiek wcześniej.
WP / Oskar Górzyński Zobacz galerię
Trudno o bardziej symboliczny moment: z ulicy Instytuckiej: miejsca, gdzie rok temu ludzie ginęli od kul snajperów wyrusza wielotysięczny, kolorowy marsz Ukraińców – wyrusza na dźwięk Ody do Radości, mijając po drodze udekorowane kwiatami i zniczami zaimprowizowane pomniki “niebiańskiej sotni”, ofiarom rewolucji. W pochodzie widać cały przekrój społeczeństwa: od kilkuletnich dzieci owiniętych w niebiesko-żółte flagi, przez niepełnosprawnych, Tatarów krymskich z Jałty, po starszych panów w futrzanych czapkach z przyczepionymi flagami: Ukrainy i Unii Europejskiej.
– Putin nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, jak on nas połączył. Nigdy nie było na Ukrainie takiej solidarności jak teraz – mówi Jarosław, jeden z uczestników marszu.
Jeśli miarą tej jedności miałyby być liczba ukraińskich flag, to trzeba mu przyznać rację. Niebiesko-żółte płoty, niebiesko-żółte graffiti, niebiesko-żółte słupy i latarnie. Cały Kijów jest przystrojony w te barwy.
Bronisław Komorowski: wykorzystamy wszystkie sposoby, by realizowano ustalenia z Mińska
Trasa marszu wiodła przez te same ulice i tereny, które rok temu były zablokowane barykadami: Instytucka, Hruszewskiego, Plac Europejski, Majdan Niepodległości. Dziś, zamiast barykad są kwiaty, znicze, krzyże. Znajome są też hasła, intonowane raz przez tłum, raz przez prezydenta Poroszenkę: “Sława Ukrainie – Herojam Sława”, “Ukraina się nie boi”, ale da się też słyszeć inny, mniej znany refren: “Zbrojeń! Zbrojeń”!
Obok Poroszenki, trzymający go pod ramię jest też Komorowski, który kilka godzin później odpowiada na to wezwanie. Dyplomatycznie, lecz wymownie: – Polskie stanowisko jest jednoznaczne. Polska nigdy nie zadeklaruje, że nie wyśle broni Ukrainie. Dla rozwiązania politycznego tego kryzysu dobrze by było, gdyby opcja siłowa była na stole. Na tym polega urok opcji: że są – powiedział prezydent na konferencji prasowej. I wbił przy tym szpilę w stanowisko Francji i Niemiec. – Niestety, niektóre państwa już wykluczyły taką pomoc – dodał.
Wizyta Komorowskiego nie była jednak jedynym polskim akcentem w niedzielnym marszu. W morzu ukraińskich, krymskich, gruzińskich i europejskich flag widać także i te biało-czerwone.
– My byliśmy tu na Majdanie od pierwszego dnia – mówi Genowefa, starsza pani w rudym futrze trzymająca jedną z flag. Pani Genowefa to Polka z Kijowa, członkini stowarzyszenia Polaków na Ukrainie “Zgoda”. – Gotowałyśmy, przynosiliśmy im, pomagaliśmy tym, którzy protestowali i walczyli. I tak przez całą rewolucję – dodaje. Dlaczego to robiła? Odpowiada krótko: “bo dłużej tak się nie dało żyć”.
– Janukowycz to był zwykły bandyta – dopowiada – pogoniliśmy jego, to pogonimy i “Putlera” – zapowiada dziarsko kobieta.
Owszem, mówi pani Genowefa, sytuacja jest trudna, ale jest przekonana, że to się jeszcze zmieni. – My tu wszyscy wierzymy, że będzie normalnie, że Ukraina będzie normalnym europejskim krajem – mówi.
Inni są bardziej sceptyczni. – Juszczenko, Janukowycz, Poroszenko… toż to wszystko to samo. Co, on teraz coś zmieni, zacznie pomagać Ukrainie zamiast sobie? Ale uczcić poległych trzeba – mówi Jurij, siwy pan w średnim wieku.
Pani Genowefa podtrzymuje jednak swój optymizm. Zauważa zmiany, jakie dokonały się wśród Ukraińców. Przypomina, że sytuacja Polaków na Ukrainie była ciężka, “nawet cięższa od tej w Niemczech”, że stosunek władz – i samych Ukraińców – do polskiej mniejszości nie zawsze był przyjazny.
– Ale to się zmieniło. Młodzi ludzie to już zupełnie inne pokolenie, zupełnie inaczej myślący. Polacy są tu szanowani. Majdan w tym bardzo pomógł – mówi. Widać to po tłumie, jaki otacza polskie flagi. Ludzie podchodzą, robią zdjęcia. Podchodzi też Andrij, 30-letni taksówkarz. Przysłuchuje się rozmowie i reaguje entuzjastycznie.
– Z Warszawy pan przyjechał? Bardzo się cieszę, że tu jesteście! To dla nas ważne, wiedzieć, że świat nas wspiera. Powiedz tylko tam w Polsce, w Europie, by nie ulegali Putinowi. To nikomu na dobre nie wyjdzie – przestrzega.
O swojej sympatii do Polski mówi też Jarosław, wykładowca historii na jednej z kijowskich uczelni. Historia Polski była tematem jego doktoratu, regularnie czyta polską prasę. Martwią go jedynie zatrzęsienie antyukraińskich komentarzy na forach internetowych.
– Pod każdym artykułem o Ukrainie widzę tylko komentarze mówiące o tym, jacy to z nas “banderowcy”, którzy chcą tylko zabijać Polaków. Co to, kremlowscy trolle? Przecież to nieprawda – pyta retorycznie.
Martwi go też, jaki efekt ma rosyjska propaganda wśród Rosjan, przede wszystkim tych zamieszkujących Ukrainę .
– Rosjanie to wspaniali ludzie. Ale to, co z nimi robi ta telewizja to jest przerażające – mówi.
Jarosław nie był na marszu – był w tym czasie na mszy (jest grekokatolikiem), ale i on przyszedł na Majdan zapalić znicz tym, którzy zginęli rok temu.
– To byli bohaterowie. Znałem wielu z tych, którzy byli na Majdanie i wiem, że gdyby wiedzieli, czym się to wszystko skończy, to by i tak zrobili jeszcze raz. Było warto – uważa historyk – Owszem, władza nadal kradnie. Ale kradnie mniej, bo się boi. Majdan pokazał, że władza musi liczyć się z ludźmi – dodaje
“amstaf358”:Z czego to zerżnąłeś?Pytam,gdyż chcę sprawdzić czy było uświęcenie ze strony właściwego ministerstwa propagandy Ukrainy.
W odpowiedzi Kamis przestanie produkować Musztardę Rosyjską, a któryś z tutejszy użytkowników wniesie, że to akcja służb specjalnych wyłowiła agenta odpowiedzialnego za produkt, który przez tyle lat palił nasze języki.
Putin rozgrywa UE jak kanonier Dolas arabów na bazarze w Kairze.
Ziomek to się tobie udało. Robi z części Europy świnie którym można pluć w ryj a one mówią że deszcz pada. Merkel i Hollanda potraktował jak tanie dziwki.
jajec.to ześ niekumaty.Putin jak Dolas ma komfort wyboru co weżmie od zgrai producentów którzy przebierają nogami w nadziei że coś uda się wcisnąć.
Dopiero teraz embargo na sery wprowadzają? W świadomości Polaków ono jest od dawna. jak widac co innego świadomość, a co innego rzeczywistość.
fakt.Od dłuższego czasu exportujemy duże ilości mleka na Białoruś.To rozładowuje częściowo mleczną górke,ale kasę na maśle i serach na rynek rosyjski zgarniają Białorusini..