Tylko 30% pomocy wojskowej dla Ukrainy trafia na front? CBS News usuwa materiał po krytyce Ukraińców

W wyemitowanym w niedzielę reportażu CBS News pt. „Arming Ukraine” poruszono kwestię domniemanego rozkradania znacznej części pomocy wojskowej trafiającej na Ukrainę. W materiale przywołano opinię szefa organizacji zajmującej się dostarczaniem takiej pomocy na Ukrainę, który oceniał w kwietniu, że jedynie 30-40% dostaw trafia do miejsca docelowego. Po krytyce ze strony ukraińskich władz CBS News zamierza skorygować informacje zawarte w materiale. Doniesienia o „przepadaniu” pomocy wojskowej wysyłanej na Ukrainę pojawiają się jednak z innych źródeł.

W materiale „Arming Ukraine” o problemach z dostarczaniem pomocy dla ukraińskiej armii opowiedział Jonas Ohman, założyciel i dyrektor generalny litewskiej organizacji Blue-Yellow, litewskiej organizacji wysyłającej na Ukrainę m.in. celowniki noktowizyjne, radia, kamizelki kuloodporne, hełmy balistyczne i drony. „Wszystkie te rzeczy przechodzą przez granicę, a potem coś się dzieje, około 30% dociera do miejsca docelowego” – twierdził Ohman, przy czym CBS zaznaczało, że była to opinia z kwietnia br. Jako przyczynę takiego stanu rzeczy Ohman wskazywał panującą na Ukrainie korupcję i biurokrację. W materiale padała sugestia, że rozkradana pomoc wojskowa trafia na czarny rynek. CBS News cytowało też emerytowanego pułkownika piechoty morskiej USA Andy’ego Millburna postulującego zwiększenie przez Amerykanów nadzoru nad bronią przekazywaną Ukrainie. „Rozumiem, że amerykańskie wojska nie walczą na Ukrainie. Ale dlaczego przynajmniej nie wysłać tam ludzi do nadzorowania [dostaw]? To mogą być cywile, którzy zapewnią, że dzieją się właściwe rzeczy” – mówił Millburn.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

5360.41 PLN    (24.36%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Ponadto autorzy materiału przypomnieli, że Ukraina ze swoimi zapasami sowieckiej broni była jednym z głównych „czarnych rynków” broni.

W niedzielę materiał CBS News skrytykował doradca w Biurze Prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak nazywając go „propagandą”.

„Wrzutkami o +czarnym rynku broni+ Rosja pragnie zdyskredytować Ukrainę w oczach zachodnich społeczeństw i zablokować w konsekwencji wsparcie” – napisał Podolak na Twitterze dodając, że nie ma żadnych dowodów na rozkradanie pomocy wojskowej dla Ukrainy.

W poniedziałek CBS News poinformowało na Twitterze, że usunęło wcześniejszy tweet promujący reportaż „Arming Ukraine”, cytujący słowa Ohmana. Jak wskazano, opinia szefa Blue-Yellow pochodziła z kwietnia i, według niego, od tego czasu „sytuacja poprawiła się”. Ponadto, jak wskazała stacja, w sierpniu do Kijowa przybył generał brygady Garrick M. Harmon w celu kontroli i monitoringu nad uzbrojeniem.

CBS News wskazało także, że pracuje nad swoim reportażem, by uwzględnić „nowe informacje”. Jak podano, poprawiony materiał ma zostać wyemitowany później.

Strona internetowa, na której znajdował się reportaż „Arming Ukraine”, obecnie nie istnieje.

Na usunięciu i poprawieniu materiału może się nie skończyć. Szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba domaga się od amerykańskiej stacji dochodzenia. „Witamy pierwszy krok, ale to nie wystarczy. Wprowadziliście w błąd ogromną publiczność, dzieląc się bezpodstawnymi twierdzeniami i niszcząc zaufanie do dostaw niezbędnej pomocy wojskowej dla narodu, który opiera się agresji i ludobójstwu. Powinno zostać przeprowadzone wewnętrzne dochodzenie, kto to umożliwił i dlaczego” – napisał Kułeba na Twitterze.

Twierdzenia Jonasa Ohmana o rozkradaniu pomocy wojskowej dla Ukrainy nie są jednak jedynymi. 24 lipca br. na kanale Przemek Górczyk Podcast na YouTube ukazał się wywiad z Polakiem przedstawiającym się jako dowódca kompanii w ukraińskim wojsku. Mężczyzna ten skierował apel do osób organizujących zbiórki na pomoc wojskową dla Ukrainy. „Ja was bardzo proszę, to jest mój apel jako osoby, która tam pracuje, jeżeli chcecie przekazywać takie rzeczy, to albo dajcie je w ręce komuś, kto faktycznie zawiezie je na front, albo sami zawieźcie to na front. Bo jeżeli wy tego nie zawieziecie na front, tylko to zostawicie na granicy, to najprawdopodobniej to na front nigdy nie trafi. Zostanie rozgrabione gdzieś tam zaraz za granicą polsko-ukraińską, albo po prostu trafi na składy mobilizacyjne i ludzie, którzy faktycznie tego potrzebują, nie zobaczą tego” – mówił gość podcastu. Dopytywany o przyczynę, mężczyzna wskazał na korupcję. „Przez pierwsze dwa miesiące wojny nie było korupcji. A teraz już wraca” – mówił (od 51. minuty nagrania).

Przypomnijmy, że w lipcu rzecznik Europolu Jan Op Gen Oorth w rozmowie z niemiecką agencją prasową dpa powiedział, że Europol ma informacje o przemycie broni z Ukrainy, w tym broni ciężkiej. „Istnieje ryzyko, że wpadnie ona w ręce zorganizowanych grup przestępczych lub terrorystów” – powiedział rzecznik. Według niego zaobserwowano osoby wyjeżdżające z Ukrainy z bronią palną. Miała istnieć również obawa, że ​​broń i amunicja są składowane wzdłuż granicy w celu przemytu do UE. Po krytyce ze strony ukraińskich władz Europol wydał oświadczenie sugerujące, że jego rzecznik jedynie przestrzegał przed pojawieniem się zjawiska przemytu broni w przyszłości.

Kresy.pl / cbsnews.com

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz