W niedzielę odbył się w Kijowie „Kiev Pride” – marsz organizowany przez ukraińskie środowiska homoseksualne i transseksualne.

Marsz rozpoczął o godzinie 9 pod gmachem Domu Nauczyciela. Zgromadził około 2 tys. uczestników, jak określa początkową liczebność manifestacji BBC. Ukraińska agencja informacyjna UNIAN oceniła, że pod koniec maszerowało już około 5 tys. homoseksualistów i zwolenników ich postulatów. Maszerowali pod hasłem „Prawa do miłości i istnienia”.



Jeszcze przed rozpoczęciem „Kiev Pride” ukraińscy nacjonaliści i działacze religijni podejmowali działania by nie dopuścić do manifestacji homoseksualistów.  Szpaler nacjonalistów próbował zablokować ulicę Wladymirską i nie dopuścić w ten sposób do kontynuowania „Kiev Pride”. 200 nacjonalistów utworzyło blokadę przy skrzyżowaniu tej ulicy z bulwarem Tarasa Szewczenki.

Przeciw nacjonalistom interweniowali funkcjonariusze policji, którzy rozbili ich blokadę. W czasie starcia obrażenia odnieśli zarówno nacjonaliści jak i policjanci. Wśród tych ostatnich 10 odniosło kontuzję, a 5 ucierpiało od gazu łzawiącego którego używali nacjonaliści  Zatrzymano łącznie 58 osób. Reszta nacjonalistów został wypchnięta z trasy „Kiev Pride”. Władze zmobilizowały aż 5 tys. funkcjonariuszy dla osłony tej manifestacji.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Pod koniec manifestacji na czoło pochodu przedostała się grupa przeciwników homoseksualistów, którzy zaczęli wykrzykiwać wrogie im hasła. Również oni zostali zatrzymani przez policjantów. Marsz dotarł do swojego celu na Placu Lwa Tłustego. Jej organizatorzy podziękowali policji i władzy za zabezpieczenia manifestacji. Pierwszy raz w tego typu marszu uczestniczyli parlamentarzyści: Siergiej Leszczenko i Switłana Zaliszczuk. Obok nich maszerował był uczestnik walk z separatystami i radny Kijowa Jurij Didewec.

bbc.com/unian.net/kresy.pl

Tagi: ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz