Przedstawiciel władz Ługańskiej Republiki Ludowej oświadczył, że pojmanym obywatelom Białorusi grozi kara śmierci.

Wypowiedź taka padł z ust doradcy ministra spraw wewnętrznych ŁRL Witalija Kisielowa. “W przypadku, gdy w toku śledztwa ustalone zostanie, że pojmani najemnicy popełnili przestępstwa i w DNR [Donieckiej Republice Ludowej], wtedy mogą połączyć postępowania i przekazać tam, a tam jest kara śmierci” – zacytowała agencja informacyjna RIA Nowosti.

To właśnie Kisielow poinformował wcześniej, że donieccy separatyści pojmała żołnierzy grupy dywersyjnej, którzy okazali się obywatelami Białorusi. Jeńców ma być sześciu lub siedmiu. Separatyści twierdzą, że planowali oni akt terrorystyczny w zajętym niedawno przez siły rosyjskie i prorosyjskie Łysyczańsku.

Pojmani mają wywodzić się z oddziałów “Wołat” i “Litwin”, które, według separatystów, zostały stworzone jeszcze w 2014 r. w ramach paramilitarnych oddziałów ukraińskiej organizacji nacjonalistycznej “Prawy Sektor. Kisielow nie ukrywał, że członkowie tej organizacji nie są traktowani przez separatystów jak jeńcy.

Już wcześniej w środkach masowego przekazu pojawiły się informacje o działaniach złożonego z Białorusinów bataliony “Wołat” w Łysyczańsku. Z informacji przekazanych przez gromadzących tego rodzaju pododdziały pułk im. Kalinowskiego wynikało, że pod koniec czerwca, w wyniku ataku znacznych sił rosyjskich doszło w Łysyczańsku do odcięcia części żołnierzy batalionu „Wołat” od reszty oddziału i stracono z nimi łączność. Zginął wówczas dowódca tego batalionu Iwan Marczuk ps. “Briest”. Pułk im. Kalinowskiego twierdził wówczas, że do niewoli dostało się dwóch Białorusinów w służbie ukraińskiej.

 

Przywódca Białorusi Aleksandr Łukaszenko przyznał już, że po stronie Ukrainy walczą przeciw Rosji i prorosyjskim separatystom obywatele Białorusi. Przy czym twierdził on, że są to emigranci skierowani na Ukrainę przez organizacje białoruskiej opozycji.

ria.ru/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply