Biały Dom zdecydował o objęciu sankcjami dwóch największych rosyjskich koncernów naftowych oraz ich spółek zależnych, realizując „wariant środkowy” z trzech rozważanych pakietów. Jak relacjonuje „The Wall Street Journal”, wybór poprzedziły miesiące dyskusji i nieudane próby skłonienia Moskwy do rozmów.

Po doniesieniach „The Wall Street Journal”, że w Białym Domu rozważano trzy ścieżki sankcyjne — od „ograniczonych środków”, przez uderzenie w rosyjski sektor energetyczny, po pakiet obejmujący przemysł i najwyższe kierownictwo — Donald Trump zdecydował się w środę na wariant pośredni. Oznacza to objęcie restrykcjami Rosnieftu i Łukoila wraz z ich 34 spółkami zależnymi. W praktyce Amerykanie mają zakończyć wszelką współpracę z tymi podmiotami w wyznaczonym terminie.

Według relacji „WSJ”, decyzja dojrzewała miesiącami. W tym czasie — jak opisywał dziennik — po „dobrych” rozmowach telefonicznych prezydenta USA z Władimirem Putinem strona rosyjska kontynuowała ataki na Ukrainę. Gazeta podawała, że prezydencka cierpliwość wyczerpała się, gdy stało się jasne, iż Kreml gra na zwłokę.

W administracji wskazywano, że celem restrykcji jest zmuszenie Moskwy do podjęcia rozmów w sprawie zakończenia wojny. „Dzisiaj był dzień, w którym postanowił coś zrobić” — powiedział sekretarz stanu Marco Rubio. Wypowiedź podkreślała, że Biały Dom zachowuje gotowość do dalszych działań presyjnych — dodał szef dyplomacji.

Kreml odpowiedział, że sankcje przyniosą „pewne konsekwencje”, ale nie zachwieją rosyjską gospodarką. „Żaden szanujący się kraj ani naród nigdy nie podejmuje decyzji pod presją” — stwierdził Władimir Putin. W kolejnym komentarzu zaznaczono, że posunięcie Waszyngtonu „nie wzmacnia relacji rosyjsko-amerykańskich” — ocenił rosyjski prezydent.

Prezydent USA zapowiedział, że efekty restrykcji będą widoczne w ciągu sześciu miesięcy. Równolegle administracja rozważa kolejne instrumenty: od sankcji wtórnych wobec firm współpracujących z rosyjskimi koncernami po działania wymierzone w flotę tankowców łamiących reżim ograniczeń.

Na rynku surowcowym odnotowano pierwsze reakcje. Indyjskie rafinerie zaczęły ograniczać dostawy z Rosji, a chińskie państwowe spółki zawiesiły zakupy ropy od rosyjskich dostawców. Eksperci oceniali, że uderzenie w dochody z ropy i gazu może być punktem zwrotnym dla gospodarki finansującej rosyjski wysiłek wojenny.

Kurt Volker, były wysłannik USA na Ukrainie, wskazał, że sankcje to dopiero element szerszej układanki. „Nakłonienie Putina do poważnych ustępstw będzie wymagało dużo więcej niż sankcji” — powiedział Volker. W ocenie analityków decyzja Białego Domu wzmacnia presję na Kreml, utrzymując jednocześnie przestrzeń dla dyplomacji po stronie amerykańskiej.

Decyzja o nałożeniu sankcji nastąpiła dzień po tym, jak Trump ogłosił, że planowane spotkanie z Putinem w Budapeszcie zostanie odłożone na czas nieokreślony. „Za każdym razem, gdy rozmawiam z Władimirem, prowadzę z nim dobre rozmowy, a potem nic z nich nie wynika. Po prostu nic z nich nie wynika” –Trump stwierdził w środę po spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte, na którym omawiano negocjacje pokojowe.

Nowe sankcje USA zbiegły się z decyzjami Unii Europejskiej, która przyjęła 19. pakiet restrykcji wobec Rosji, obejmujący po raz pierwszy skroplony gaz ziemny i zakładający całkowite wstrzymanie importu gazu z Rosji od 1 stycznia 2028 r.

Zobacz także: Medwiediew: USA są przeciwnikiem, a Trump wkroczył na wojenną ścieżkę z Rosją

Kresy.pl/The Wall Street Journal 

Tagi: , ,
forma płatności