Jak podał niemiecki portal T-online, po stronie Rosji w wojnie z Ukrainą może walczyć wielu Niemców. Część z nich pojechała walczyć w Donbasie już w 2014 r. Niemieccy politycy wskazują, że takie osoby mogą być ścigane po powrocie z Rosji.
Niemiecki serwis pisze, że ok. 600 osób mogło wyjechać z Niemiec do Donbasu jeszcze w 2014 r. Według ukraińskich źródeł ta liczba może być jeszcze wyższa, mowa o 800 ochotnikach walczących po stronie Rosji.
T-Online wskazuje, że dokładne dane dotyczące liczby Niemców zaangażowanych w ten konflikt są trudne do ustalenia, ponieważ przez długi czas nie kontrolowano tego zjawiska.
Dziennikarzom udało się dotrzeć do kilku osób, które wzięły udział w walkach po stronie Rosji. Jednym z nich jest Dieter S., który walczył w tzw. Brygadzie Pietnaszki, uznawanej w 2015 r. za jedną z głównych formacji bojowych wspierających Rosję w Donbasie. Obecnie brygada ta jest rozmieszczona m.in. w rejonie Awdijiwki i Pokrowska oraz w obwodzie kurskim. Dieter S. został później oskarżony o przygotowywanie aktu sabotażu na terytorium Niemiec, a także podejrzewany o działalność szpiegowską na rzecz Kremla. Aresztowany w 2023 r., obecnie oczekuje na proces.
Kolejnym ochotnikiem walczącym po stronie rosyjskiej jest Wiktor K. z Hamburga. W rozmowie z niemieckimi dziennikarzami powiedział, że w jego jednostce wojskowej stacjonującej w pobliżu Doniecka służy wielu Niemców. Podkreślił przy tym, że był rozczarowany sytuacją w swoim kraju. – „Wszystko stało się droższe i gorsze” – stwierdził. Na pytanie, dlaczego opowiedział się po stronie Rosji, odpowiedział: – „Ukraina jest rosyjska i właściwie nazywa się »Nowarussia«”.
Wśród osób zaangażowanych w konflikt po stronie Rosji znaleźli się także byli żołnierze Bundeswehry. Portalowi T-Online udało się porozmawiać z Erichem Bittermannem, który od 2016 r. bierze udział w walkach na froncie na Ukrainie. Bittermann przyznał, że starał się uzyskać rosyjskie obywatelstwo z uwagi na grożące mu w Niemczech konsekwencje prawne związane z jego działalnością prorosyjską.
Innym przypadkiem był Nikolaj B., który początkowo brał udział w ćwiczeniach w ramach NATO, a następnie dołączył do armii rosyjskiej w Donbasie.
Pod koniec 2024 r. portal informował o niemieckojęzycznej sieci, która działa na rzecz ściągania do Rosji osób niemieckiego pochodzenia, często z rosyjskimi korzeniami.
— „Kreml przemawia do niektórych osób o rosyjskich korzeniach w Niemczech z taką propagandą” — powiedział politolog Félix Krawatzek z Centrum Studiów nad Europą Wschodnią w Berlinie. — „Obserwujemy frustrację z powodu rozwoju sytuacji społecznej w Niemczech. Jest większa w grupie o rosyjskim pochodzeniu. Nie bagatelizowałbym tego […], to kolejny znak, że rosyjskie narracje docierają tutaj” — dodał ekspert.
Niemieccy rządzący wskazują, że takie osoby mogą być ścigane po powrocie z Rosji. Polityk DU Roderich Kiesewetter powiedział, że „osoby lub ekstremiści, którzy dobrowolnie dołączają do rosyjskich sił zbrojnych lub grup terrorystycznych, aby brać udział w inwazji na Ukrainę, powinny być ścigane prawnie po powrocie do Niemiec” – podkreślił. Jego zdaniem można przypuszczać, że ci ludzie „systematycznie uczestniczyli w zbrodniach wojennych i naruszeniach praw człowieka”.
Po stronie Rosji walczą obywatele wielu państw świata. Na początku kwietnia prezydent Wołodymyr Zełenski informował, że Ukraina dysponuje informacjami o 155 obywatelach Chin walczących tam po stronie Moskwy
Zobacz: Zełesnki zadeklarował gotowość do rozmów z Rosją po wprowadzeniu zawieszenia broni
Wojna na Ukrainie zaangażowała wielu zagranicznych ochotników po obu stronach, także Ukrainy. Trzy lata temu powołano Legion Międzynarodowy, do którego dołączyli ochotnicy z 55 krajów ze wszystkich kontynentów. Rzecznik farmacji Damien Magru mówił wówczas, że Polacy jedną z najliczniejszych grup ochotników na Ukrainie
Warto zobaczyć: Ukraina umożliwia zagranicznym ochotnikom osiedlenie się w kraju
Kresy.pl/t-online.de






























