W Brukseli zapowiedziano powrót do 5-procentowego progu uruchamiania klauzuli bezpieczeństwa, który ma chronić rynek przed gwałtownym spadkiem cen – poinformował minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski. Równolegle trwają dyskusje o przyszłym finansowaniu rolnictwa i kompetencjach państw członkowskich w nowej perspektywie budżetowej UE.
W środę podczas narady ministrów rolnictwa państw członkowskich UE z unijnymi komisarzami, minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował o planowanym powrocie do bardziej restrykcyjnych zapisów klauzuli ochronnej w umowie handlowej z Mercosurem. Zmiana dotyczy mechanizmu bezpieczeństwa, który ma być uruchamiany w momencie spadku cen produktów wrażliwych na unijnym rynku o 5 proc., a nie o 8 proc., jak przewidywano wcześniej.
Rozmowy w Brukseli koncentrowały się na przyszłości porozumienia handlowego UE z blokiem państw Ameryki Południowej. Polska i Francja podtrzymują sprzeciw wobec umowy, natomiast stanowisko Włoch pozostaje niejednoznaczne. Minister wskazał, że brak jest trwałych deklaracji ze strony części państw członkowskich, co utrudnia rozstrzygnięcie.
„Nie ma takich stałych i pewnych stanowisk poszczególnych krajów. Część krajów członkowskich waha się, mówi o tym, że będzie jednak wstrzymywać się od głosu” — powiedział Krajewski.
Decydujące znaczenie może mieć piątkowe posiedzenie ambasadorów państw UE, choć jak zaznaczył minister — nie ma pewności, czy dojdzie wówczas do ostatecznej decyzji, ponieważ rozstrzygnięcie może zostać ponownie przesunięte w czasie. Wiceminister rolnictwa Adam Nowak przekazał, że sprzeciw wobec umowy deklarują także Węgry, a kluczowe dla zbudowania mniejszości blokującej pozostaje stanowisko Włoch. Zgodnie z zasadami UE mniejszość blokującą tworzą co najmniej cztery państwa reprezentujące minimum 35 proc. ludności Unii.
„Chcielibyśmy zablokować tę umowę, takie jest stanowisko polskiego rządu od początku, ale widząc problem ze zbudowaniem mniejszości blokującej […], musimy wypracować jak najlepsze zabezpieczenia rolników na przyszłość i to się w tej chwili dzieje” — podkreślił Krajewski.
Minister wyjaśnił, że przywrócony zostanie 5-procentowy próg tzw. hamulca bezpieczeństwa. Procedura ta ma chronić rodzimych producentów rolnych i może prowadzić do czasowego zniesienia preferencji handlowych dla importu z państw Mercosuru takich produktów jak wołowina, drób, nabiał, cukier czy etanol. Komisja Europejska będzie zobowiązana do uruchomienia mechanizmu, jeśli ceny danego produktu wrażliwego spadną na rynku unijnym.
Krajewski przypomniał, że pierwotnie próg ten wynosił 10 proc., następnie został obniżony do 5 proc., by później podnieść go do 8 proc. „Informacje, które mamy, wskazują, że będzie to 5 proc.” — dodał minister. Odnosząc się do prac legislacyjnych, wyraził nadzieję, że poprawki wypracowane w Parlamencie Europejskim znajdą odzwierciedlenie w ostatecznych klauzulach ochronnych.
Podczas środowych rozmów ministrowie omawiali również przyszłość wspólnej polityki rolnej w kontekście propozycji przewodniczącej Komisji Europejskiej. We wtorek Ursula von der Leyen, opowiadająca się za szybkim sfinalizowaniem umowy z Mercosurem, zaproponowała, aby od 2028 r. rolnicy uzyskali przyspieszony dostęp do 45 mld euro z budżetu UE. Zgodnie z propozycją 10 proc. środków z planów krajowych i regionalnych w nowej perspektywie finansowej miałoby zostać przeznaczone na inwestycje na obszarach wiejskich.
Polski minister rolnictwa pozytywnie ocenił samą zapowiedź wcześniejszego uruchomienia środków, jednocześnie wskazując na potrzebę większej autonomii finansowej. „Oczywiście dobrze, że te środki mogą pojawić się wcześniej, ale my chcemy wyodrębnienia tych środków i niełączenia ich z chociażby funduszem spójności czy konkurencyjności” — zaznaczył.
Pod koniec ubiegłego roku w całej Polsce odbyły się protesty rolników przeciwko planowanej umowie z krajami Mercosur. Zgodnie z listą zgłoszeń manifestacje obyły się w ponad 180 miejscowościach. Kolejny protest rolnicy planują na 9 stycznia 2026 roku.
Część państw UE tworzy mniejszość blokującą
Francja to największy producent rolny w Europie. Według telewizji France24 jej rząd dąży obecnie do znalezienia poparcia krajów, które mogłyby utworzyć mniejszość blokującą porozumienie z Mercosurem, w celu wywarcia presji na Komisję Europejską. Polska, Węgry, Austria i Irlandia wyraziły zrozumienie dla stanowiska Francji, podczas gdy Włochy wahają się w tej sprawie. Aby zablokować umowę, potrzebne są głosy co najmniej czterech państw członkowskich reprezentujących co najmniej 35 proc. ludności UE. Dlatego o losie procesu ratyfikacyjnego może zadecydować właśnie decyzja Rzymu.
Pod koniec listopada zeszłego roku Zgromadzenie Narodowe Francji niemal jednogłośnie przyjęło rezolucję wzywającą rząd do sprzeciwienia się umowie o wolnym handlu między Unią Europejską a blokiem państw Mercosur, co skomplikowało plany instytucji unijnych liczących na szybkie procedowanie porozumienia przed szczytem Mercosuru zaplanowanym na 20 grudnia.
Umowa z Mercosur zagraża europejskiemu rolnictwu
Finalizacja umowy handlowej między Unią Europejską a państwami Mercosur jest coraz bliższa. Mercosur to organizacja gospodarcza powstała w 1991 roku, do której pełnoprawnymi członkami są Argentyna, Boliwia (od 2024 roku), Brazylia, Paragwaj, Urugwaj oraz Wenezuela (od 2012 r., choć zawieszona od 2016 r.). Wśród państw stowarzyszonych, korzystających ze strefy wolnego handlu, ale bez unii celnej, znajdują się Chile, Peru, Ekwador, Kolumbia, Gujana i Surinam. Obserwatorami są Meksyk i Nowa Zelandia.
Na portalu wielokrotnie pisaliśmy o szkodliwości tej umowy. W audycie opublikowanym przez KE w październiku zauważa się, że Brazylia nie może zagwarantować mięsa wolnego od hormonów, jedna trzecia pestycydów stosowanych w Brazylii jest zakazana w UE, a kwestie środowiskowe wymagane od europejskich rolników niekoniecznie muszą być przestrzegane przez południowoamerykańskich producentów. Ponadto Państwa Ameryki Łacińskiej mają o wiele niższe koszty pracy oraz dopuszczają techniki upraw i hodowli niedopuszczone w UE, co stwarza pole do nieuczciwej konkurencji.
Brazylia jest jednym z krajów, gdzie zużywa się najwięcej pestycydów na hektar na świecie. Wzrost zatwierdzeń nowych środków ochrony roślin budzi obawy o zdrowie i środowisko, zwłaszcza że wiele z tych substancji jest w Unii Europejskiej zakazanych.
W ciągu ostatnich 20 lat, czyli od czasu wejścia Polski do UE, z rynku unijnego zniknęło blisko 1000 substancji czynnych. W 2004 roku dostępnych było około 1250 substancji, w 2010 r. około 980, a w 2024 roku – już tylko około 270. W samych latach 2021–2023 UE wycofała 60 substancji, co w Polsce oznaczało usunięcie około 350 preparatów, stanowiących blisko 15 proc. wszystkich zarejestrowanych środków ochrony roślin. Tymczasem w Brazylii sytuacja jest diametralnie inna – tam jest około 400 substancji czynnych, a liczba dostępnych preparatów rośnie.
Według serwisu Noticias Ambientales, Ministerstwo Rolnictwa i Hodowli Zwierząt Brazylii zatwierdziło w 2024 roku aż 663 produkty, co oznacza wzrost o 19 proc. w stosunku do 2023 r., kiedy to było ich 555. Ten wzrost zbiegł się z wejściem w życie nowych przepisów o pestycydach, które prezydent Luiz Inácio Lula da Silva podpisał w grudniu 2023 r.
Rolnicy ostrzegają, że napływ tańszych produktów z Ameryki Południowej może osłabić unijną produkcję rolną. Według prezesa KRIR, europejscy producenci żywności muszą mierzyć się z trudnymi warunkami konkurencji, gdyż w Ameryce Południowej koszty pracy czy energii są znacznie niższe. Zaznaczył, że produkcja rolna w krajach UE charakteryzuje się najwyższymi standardami jakości, które powinny stanowić wzór dla światowych wytwórców.
Kresy.pl/Bankier.pl




























