Sprawa słynnego przedmiotu znalezionego niedawno nad Bałtykiem i uznanego za sztylet sprzed co najmniej 2500 lat wzbudza coraz większe kontrowersje wśród archeologów. W ocenie specjalistów, datowanie znaleziska na tzw. okres halsztacki jest błędne, a niektórzy nie wykluczają, że sam przedmiot może być nawet… współczesnym nożem do otwierania listów.
Jak pisaliśmy, kilka dni temu na plaży niedaleko Dziwnowa nad Morzem Bałtyckim znaleziono niezwykły przedmiot, przypominający sztylet. Zdaniem odkrywców i przedstawicieli Muzeum Historii Ziemi Kamieńskiej, w tym dyrektora i archeologa Grzegorza Kurki, to bardzo cenny zabytek, pochodzący sprzed ponad 2500 lat.
Sprawa została szybko nagłośniona medialnie, w tym przez media ogólnopolskie i zagraniczne. Jednocześnie, od razu wywołała duże poruszenie i dyskusje w środowisku archeologicznym, nie tylko w Polsce. Z czasem zaczęły jednak pojawiać się kolejne, coraz większe wątpliwości – nie tylko w kwestii datowania przedmiotu, ale także w tym, czy w ogóle można tu mówić o zabytku ze czasów prahistorycznych.
Archeolodzy zwracali uwagę, w tym w komentarzach zamieszczanych w sieci, że pod względem kształtu i sposobu zdobienia domniemany sztylet nie przypomina zabytków tego typu z obszaru obecnych ziem Polski i regionu, datowanych na epokę brązu i wczesną epokę żelaza, w tym na tzw. okres halsztacki (tu: Hallstatt C i D, tj. ok. 700-450 p.Ch.).
Ponadto, duże kontrowersje wywołało ogłoszenie rezultatów badań spektrometrycznych XRF, wykonanych przez specjalistów z Muzeum Narodowego w Szczecinie. Okazało się, że przedmiot został wykonany z „wysokocynkowego mosiądzu” (nieco poniżej 80 proc. miedzi i około 15 proc. cynku), z dodatkiem ołowiu i srebra.
„Tego typu stopy są dość charakterystyczne dla czasów historycznych” – zaznaczył ekspert, który wypowiada się na nagraniu, zamieszczonym przez Muzeum Ziemi Kamieńskiej. Z wypowiedzi tej wynika, iż stop, z jakiego wykonano przedmiot, nie pochodzi z czasów prehistorycznych. Podkreśla to zresztą część archeologów. Przedmioty z mosiądzu, choć pojawiają się w późnym średniowieczu, częściej występują dopiero w okresie nowożytnym.
Pojawiły się też głosy, iż „sztylet” został rzekomo znaleziony w pobliżu lub w otoczeniu współczesnych przedmiotów metalowych, być może z okresu II wojny światowej. Nie zostało to jednak oficjalnie potwierdzone.
Sprawa częściowo zwróciła też uwagę pewna część archeologów z innych krajów. Niektórzy nie wykluczają, że może to być nawet dość współczesny nóż do otwierania listów, stylizowany na antyczny zabytek, względnie pamiątka przywieziona z dalekich krajów, np. z Afryki.
Temat bardzo zainteresował m.in. dra Dawida Sycha, polskiego archeologa z Uniwersytetu w Leicester i specjalisty m.in. w zakresie metalurgii w archeologii i badania śladów użytkowania na przedmiotach z brązu, w tym z okresu halsztackiego. W komentarzach zamieszczonych pod postami na fanpage’u Muzeum Ziemi Kamieńskiej na Facebooku zwracał uwagę, że takie cechy przedmiotu, jak forma, zdobienie, ukształtowanie krawędzi czy stop, z jakiego go wykonano, w zasadzie wykluczają datowanie na wczesną epokę żelaza, a nawet identyfikację jako sztylet. Z nieznanych przyczyn jego wpisy zostały jednak usunięte, a według uzyskanych informacji, uniemożliwiono mu dalsze komentowanie na facebookowym profilu muzeum. Później publicznie poinformowała o tym żona badacza.
Interpretację i datowanie przedmiotu na okres halsztacki skrytykowała też dr hab. Justyna Baron, prof. Uniwersytetu Wrocławskiego z Zakładu Epoki Brązu i Wczesnej Epoki Żelaza na tej uczelni.
„To jest nówka sztuka, na pewno ani epoka brązu ani wczesne żelazo” – napisała w jednym z komentarzy prof. Baron.
Jak dotąd, Muzeum Ziemi Kamieńskiej nie zmieniło zdania ani w kwestii interpretacji, ani datowania znaleziska znad Bałtyku. Zapowiadają, że „będą prowadzone badania interdyscyplinarne sztyletu”, a o wynikach będą informować na bieżąco”. W komentarzach deklarują też chęć zaproszenia do współpracy dr. Sycha, jednocześnie twierdząc, że nie usunęli żadnych jego komentarzy.
Kresy.pl































