Dowódca amerykańskich sił lądowych gen. Christopher LaNeve poinformował w Kongresie, że anulowanie wysłania brygady pancernej do Polski uznano za najbardziej sensowną opcję redukcji sił USA w Europie. Część brygady była już w Polsce lub w drodze, a decyzja wywołała krytykę amerykańskich kongresmenów.
W piątek podczas wysłuchania w Izbie Reprezentantów dotyczącego budżetu US Army dowódca amerykańskich sił lądowych gen. Christopher LaNeve poinformował o anulowaniu planowanego wysłania pancernej brygadowej grupy bojowej do Polski. Działania są powiązane z reedukacją obecności militarnej USA w Europie. Na początku maja Donald Trump zapowiedział wycofanie z Niemczech więkcej niż wcześniej ogłoszone 5 tysięcy żołnierzy.
Generał przekazał, że decyzja zapadła po otrzymaniu instrukcji dotyczących redukcji sił amerykańskich w Europie. Z jego wypowiedzi wynika, że sprawę konsultowano z Dowództwem Europejskim.
„My, szef dowództwa bojowego Dowództwa Europejskiego, generał Alexus Grynkewich otrzymaliśmy instrukcje dotyczące redukcji sił. Współpracowałem z nimi, ściśle konsultując i uznaliśmy, że najbardziej sensowne byłoby, aby ta brygada nie wysyłała swoich sił na teatr działań” — powiedział dowódca US Army gen. Christopher LaNeve.
LaNeve poinformował, że część brygady kierowanej do Polski znajdowała się już w kraju, a sprzęt był w tranzycie. Pytany o termin podjęcia decyzji razem z sekretarzem do spraw sił lądowych Danem Driscollem wskazywał raz, że zapadła ona w ciągu ostatnich kilku dni, a następnie, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni.
„Konsultowałem się z generałem Grynkewichem na temat różnych elementów znajdujących się w Europie, w sprawie tego, który byłby najrozsądniejszy, by to wstrzymać” — mówił generał.
Kongresmeni krytykują decyzję. „To jedni z naszych najlepszych sojuszników”
LaNeve nie potrafił odpowiedzieć, czy Polska została poinformowana o decyzji dotyczącej wstrzymania planowanego przerzutu brygady. Nie wskazał też, czy istnieją plany zastąpienia tej jednostki inną formacją.
Decyzję skrytykował republikański kongresmen Don Bacon, emerytowany generał US Army. Polityk powiedział, że kontaktowali się z nim przedstawiciele Polski, którzy nie mieli wiedzy o decyzji Pentagonu.
„Cóż, ja już znam odpowiedź, bo dzwonili do mnie wczoraj. Nie wiedzieli. Zostali zaskoczeni. To jedni z naszych najlepszych sojuszników i nie mieli pojęcia” — stwierdził Bacon.
Kongresmen ocenił, że wstrzymanie brygady jest uderzeniem w Polskę oraz w Kongres. Według niego decyzja może być sprzeczna z przepisami nakładającymi ograniczenia na wycofywanie wojsk USA z Europy.
„Nadal nie wiedzą, dlaczego brygada została wstrzymana. Nie wiedzą, czy to tylko zawieszenie, czy na stałe. Jesteśmy winni Polsce i naszym bałtyckim przyjaciołom, którzy są bardzo narażeni przez tę decyzję, lepsze wyjaśnienie” — mówił Bacon.
Krytykę wyrazili także przewodniczący komisji Mike Rogers, jej wiceprzewodniczący Adam Smith oraz republikański kongresmen Austin Scott. Rogers zarzucił Pentagonowi, że decyzja została podjęta bez wymaganych konsultacji z Kongresem. Scott podważał tłumaczenia, że nie była to decyzja podjęta w ostatniej chwili.
„Nie widzę, jak to stwierdzenie może być prawdziwe” — powiedział Austin Scott.
Dan Driscoll odpowiadał, że armia pozostaje w stałym kontakcie z biurem ministra wojny i dowódcami polowymi, a tego typu rozmowy prowadzone są regularnie.
„Poza szerszymi szczegółami, o których mówi generał LaNeve, jesteśmy w stałym kontakcie z OSW i dowódcami polowymi […] tego typu rozmowy trwają przez cały rok, każdego roku, a armia jest zawsze gotowa do przesunięć ludzi i rzeczy w oparciu o preferencje dowódców polowych i ministra wojny” — powiedział sekretarz do spraw sił lądowych Dan Driscoll.
Decyzję krytykował również demokratyczny kongresmen Joe Courtney. Wskazał, że Polska jest sojusznikiem USA i przeznacza 4,8 proc. PKB na obronność.
„Nasi przeciwnicy zwracają na to uwagę i doceniam tę odpowiedź, ale szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby to odpowiadało obecnej sytuacji w Europie. I szczerze mówiąc, nie tylko nasi przeciwnicy zwracają na to uwagę, ale także nasi sojusznicy. Polska, gdzie miały zostać rozmieszczone siły, jest sojusznikiem, który wydaje 4,8 proc. PKB na obronność” — oświadczył kongresmen Partii Demokratycznej Joe Courtney.
„Biorąc pod uwagę fakt, że administracja również odwołała lub wycofuje pięć tysięcy żołnierzy z Niemiec, przepraszam, ale uważam, że to okropny sygnał, bo nasi przeciwnicy i sojusznicy zwracają na to uwagę” — dodał Courtney.
MON zapewnia o obecności wojsk USA w Polsce
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zapewniał w piątek, że nie zapadły decyzje ograniczające obecność amerykańskich wojsk w Polsce. Podkreślił, że sojusz polsko-amerykański pozostaje silny.
Kosiniak-Kamysz wymienił stałe elementy obecności USA w Polsce, w tym wysunięte dowództwo V Korpusu w Poznaniu, dowództwo dywizji w Bolesławcu, bazy logistyczne we Wrocławiu, magazyny w Powidzu, bazy lotnicze w Łasku i Powidzu, batalionową grupę w Orzyszu oraz tarczę antyrakietową w Redzikowie.
Szef MON powiedział, że polski rząd pozostaje w stałym kontakcie z głównodowodzącymi siłami amerykańskimi w Europie. Wskazał też, że rotacje wojsk nie zmieniają strategii państwa polskiego.
„Te decyzje, które państwo obserwujecie, wynikają z decyzji prezydenta Donalda Trumpa. Jasno wskazał o zmniejszeniu kontyngentu o pięć tysięcy w Niemczech. Żeby to wykonać, Pentagon podejmuje różnego typu działania. Czasem jedna brygada może być wstrzymana, żeby przyjechała na jej miejsce inna. One dotyczą zmniejszania nie obecności w Polsce, ale u innych partnerów europejskich” — podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Premier Donald Tusk podkreślił, że Polska od miesięcy spodziewała się decyzji dotyczących amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Wskazał, że Stany Zjednoczone, które określił jako najważniejszego i najbliższego sojusznika Polski, od lat zapowiadały korektę w swojej polityce oraz większe zainteresowanie innymi kierunkami. Premier zaznaczył, że otrzymał zapewnienia dotyczące charakteru decyzji Pentagonu. Według niego zmiany mają wymiar logistyczny i nie powinny osłabić zdolności odstraszania.
Kosiniak-Kamysz: Polska jest modelowym sojusznikiem
Minister zaznaczył, że Polska jest modelowym sojusznikiem USA i współfinansuje utrzymanie amerykańskich żołnierzy na swoim terytorium.
„Polska jest modelowym sojusznikiem. To jest bardzo często podkreślane. To jest około 15 tys. dolarów na każdego żołnierza. Niektórzy każą płacić sobie za obecność amerykańskich żołnierzy na ich terytorium” — powiedział szef MON.
Kosiniak-Kamysz przypomniał także deklarację prezydenta USA Donalda Trumpa złożoną podczas spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim. Według niego Trump mówił, że obecność amerykańska w Polsce nie zostanie zmniejszona.
„Prezydent Trump w obecności prezydenta Karola Nawrockiego powiedział, że nie zmniejsza się obecność amerykańska w Polsce, a możemy nawet rozmawiać o zwiększeniu. To jest ta wypowiedź sprzed tygodnia” — zauważył minister.
Prezydent Karol Nawrocki informował wcześniej, że rozmawiał z Trumpem o relokacji amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Mówił wtedy, że Polska jest gotowa ich przyjąć, jeśli taka będzie decyzja prezydenta USA. Premier deklarował również, że w razie możliwości zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce rząd i prezydent będą w tej sprawie współpracować.
W Polsce stacjonuje ok. 10 tys. amerykańskich żołnierzy, jest to trzeci wynik w Europie – 37 tys. przebywa w Niemczech, około 13 tys. jest we Włoszech. Z kolei na Litwie znajduje się ponad 1 tys. żołnierzy USA.
Kresy.pl/democrats-armedservices.house.gov/Reuters






























