W stolicy Niemiec odbyła się manifestacja przeciwko rasizmowi i ksenofobii, jak określili cel zgromadzenia organizatorzy. Wzięło w niej udział bardzo wielu Niemców.

Portal Deutsche Welle zatytułował swój artykuł o sobotniej manifestacji „Wielojęzyczna demonstracja przeciw rasizmowi”. Formalną dewizą manifestacji „W imię otwartego i wolnego społeczeństwa – solidarność zamiast wykluczenia”. Organizowała ją federacja „Unteilbar” co można tłumaczyć jako „niepodzieleni”. Manifestacja zgromadziła kilkadziesiąt, a według portalu organizatorów nawet ponad sto tysięcy ludzi.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Organizatorzy chcieli zaprotestować „przeciwko, nagonce, dyskryminacji, śmierci uchodźców na Morzu Śródziemnym oraz cięciom finansowym w niemieckim systemie socjalnym” uznając, że „rasizm i pogarda dla człowieka stają się społecznie akceptowalne”, jak podaje portal DW. Manifestujący przemaszerowali z Alexanderplatz na Plac Poczdamski, a następnie pod Bramę Brandenburską i Kolumnę Zwycięstwa.

Manifestację poparły liczne partie polityczne, związki zawodowe, artyści, Kościół ewangelicki, organizacje społeczne. Poparcia odmówiły lokalne struktury partii Angeli Merkel CDU. Osobą zgłaszającą zgromadzenie publiczne okazał się bowiem członek organizacji Rote Hilfe (Czerwona Pomoc), która wspiera lewicowych radykałów, którzy na skutek swojej działalności popadli w konflikt z prawem.

Frekwencja była duża. „Unteilbar” zarejestrowała zgromadzenie publiczne na 40 tys. osób ale twierdziła, że uczestników było 150 tys. Niemiecka policja mówiła o kilkudziesięciu tysiącach. Felix Mueller z „Unteilbar” uznał to za „sygnał braku akceptacji dla prawicowego populizmu” – jak pisze DW. W czasie manifestacji niesiono transparenty z hasłami „Nie – dla podżegania przeciwko muzułmanom”, „Rasizm to żadna alternatywa”, „Solidarność z ofiarami prawicowej, rasistowskiej i antysemickiej przemocy”, „Jesteśmy niepodzielni – na rzecz otwartego i wolnego społeczeństwa”.

Przedsięwzięcie otwarcie poparł minister spraw wewnętrznych Niemiec Heiko Maas. „Nie damy się podzielić, a już na pewno nie przez prawicowych populistów” – powiedział dziennikarzom Mass, który napisał też na Twitterze – „Różnorodne pochodzenie, kolor skóry, religie i style życia nie są dla nas zagrożeniem, lecz wzbogaceniem”.

Czytaj także: Niemcy zwiększyły liczbę deportacji imigrantów

dw.de/onet.pl/rt.com/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Yogi :

    Sceptycznie podchodzę do takich zjawisk. Na projekt multi-kulti idą potężne pieniądze. Czasem się słyszy, że w firmach czy na uczelniach ludziom się w odpowiedni sposób sugeruje, że ich obecność na manifestacji jest pożądana, taki terror psychologiczny Poza tym tamte społeczeństwa były obrabiane „lewatywą”przez dziesięciolecia i pewnie sąsiad boi się sąsiada, że jak nie weźmie udziału w marszu po prostu zostanie zadenuncjowany, napiętnowany, wykluczony. Co nie znaczy, że popaprańców ze sraczką w głowie nie brakuje. O ironio, wznoszą hasła o wolności, tylko od czego, chyba od samej wolności.