W czwartek w Berlinie doszło do spotkania doradców politycznych przywódców “normandzkiej czwórki”, czyli Ukrainy, Rosji, Niemiec i Francji. Nie przyniosły one porozumienia w kwestii deeskalacji sytuacji w Donbasie – według Moskwy stało się to z powodu “nieprzejednanego” stanowiska strony ukraińskiej.
Jak podaje Polska Agencja Prasowa, czwartkowe rozmowy w Berlinie trwały niemal 9 godzin. Po ich zakończeniu szef administracji prezydenta Ukrainy Andrij Jermak powiedział, iż ma nadzieję na przełom w sprawie wymiany jeńców i ustanowieniu punktów kontrolnych na linii rozgraniczenia w Donbasie. Zaznaczał jednak, jeszcze nie doszło w tej kwestii do porozumienia.
Wiceszef administracji prezydenta Rosji Dmitrij Kozak ubolewał, że prawie dziewięć godzin negocjacji zakończyło się bez “namacalnego” efektu w postaci wspólnego oświadczenia. Odpowiedzialnością za to obarczył stronę ukraińską, która jego zdaniem prezentuje “nieprzejednane” stanowisko w sprawie uregulowania konfliktu po zakończeniu jego “gorącej” fazy. Kijów nie zgadza się na udział przedstawicieli separatystycznych republik w tym procesie. “Jest to kluczowa różnica zdań, której Ukraina nie zgodziła się usunąć” – powiedział Kozak. Rosyjski urzędnik ocenił sytuację rozmów jako “patową”.
Według niego przedstawiciele Francji i Niemiec “deklarowali zrozumienie dla konieczności rozwiązania konfliktu na gruncie politycznym”.
Niemniej, wszystkie strony rozmów zgodziły się na ich kontynuację. W piątek rzecznik niemieckiego rządu Steffen Hebestreit powiedział, że następne spotkanie doradców politycznych liderów “normandzkiej czwórki” odbędzie się w marcu, po spotkaniu Trójstronnej Grupy Kontaktowej.
Hebestreit nazwał czwartkowe rozmowy w Berlinie „krokiem pośrednim”. Ocenił je jako „trudne”, a próby zbliżenia stanowisk jako „ostrożne”. Za pozytyw uznał sam fakt, iż politycy rozmawiali. Podkreślał, że z punktu widzenia Berlina ważne jest, aby wszyscy uczestnicy rozmów potwierdzili swoje uznanie dla porozumień mińskich i gotowość do dalszej pracy nad ich wdrażaniem. „Teraz należy mieć nadzieję, że strony zaczną iść naprzód” – powiedział Hebestreit, dodając, że strona niemiecka robi wszystko, co w jej mocy, by tak się stało.
Format normandzki został zainicjowany przez Francję i Niemcy w 2014 roku w celu realizacji porozumień mińskich. Co najmniej od 2019 roku, z wyjątkiem notorycznie łamanego zawieszenia broni i wymian jeńców, ich realizacja utknęła w martwym punkcie. Wkrótce po dojściu do władzy Wołodymyr Zełenski zaczął wysuwać postulat zmiany porozumień mińskich, nie godząc się na obecny zapis przewidujący przeprowadzenie wyborów lokalnych w Donbasie przed oddaniem Ukrainie kontroli nad całym odcinkiem granicy państwowej.
Kresy.pl / interia.pl / ukrinform.ua / tass.ru
































