Komisja parlamentarna zajmująca się zagrożeniami terrorystycznymi wnioskuje do rządu Belgii, by pozbawić Saudyjczyków kontroli nad Wielkim Meczetem w Brukseli.

Członkowie Komisji jednogłośnie opowiedzieli się w poniedziałek za odcięciem wpływu Arabii Saudyjskiej na główny meczet w stolicy Belgii. Decyzję taką podjęli na podstawie informacji o tym, że w ramach meczetu działali islamscy duchowni promujący salaficką ideologię, którą propagowali wśród mieszkających w Brukseli młodych ludzi imigranckiego pochodzenia. Służby specjalne zdołały wykryć, że co najmniej dziewięć osób będących członkami terrorystycznych organizacji dżihadystycznych, uczęszczało właśnie do brukselskiego Wielkiego Meczetu.



Belgijskie służby zainteresowały się szczególnie Egipcjaninem Abdelhadim Sewifem, który został przez nie negatywnie zweryfikowany jako promotor salafizmu. Na skutek tego nie odnowiono mu zezwolenia na pobyt w Belgii. Mimo, że miał opuścić terytorium tego państwa w maju, Sewif pozostał w Belgii. Właśnie w maju do Arabii Saudyjskiej wyjechał jej obywatel Dżamal Saleh Momenah, który był zarządzającym Wielkim Meczetem.

Momenah zarządzał nim z ramienia Światowej Ligi Islamu, założonej w 1962 przez władze Arabii Saudyjskiej. W 1967 roku, w czasie wizyty saudyjskiego króla Fajsala, władze Belgii użyczyły mu jeden z historycznych pawilonów w Parku Cinquantenaire. Saudyjczycy przeprowadzili adaptację budynku i w 1970 roku otworzyli tam Wielki Meczet.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Deputowany Georges Dallemagne nazwał poniedziałkową decyzję komisji parlamentarnej „jasną decyzją, która pozwoli na zerwanie z saudyjskim islamem i rozwój belgijskiego islamu w europejskim kontekście”. Parlamentarzysta określił ją jako „sygnał, który zainspiruje inne kraje europejskie w których islam jest pod kontrolą wahabitów”. Dallemagne mówił też o „szkodliwym zagranicznym wpływie, który podważał spójność społeczną i który był sprzeczny z uniwersalnymi wartościami islamu, a czasem sprzeczny z naszymi prawami”.

Czytaj także: Belgia: Muzułmańskie przedszkolaki udawały podcinanie gardeł

lalibre.be/kresy.pl

 

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz