Prezydent Serbii rozwiewa marzenia rodaków z Bośni i Hercegowiny

Prezydent Serbii, Alaksandar Vuczić dał do zrozumienia, że nie zamierza popierać dążeń bośniackich Serbów do zjednoczenia ze swoją narodową macierzą.

Powołując się na służbę prasową prezydenta Serbii, pismo „Danas” twierdzi, że jest on „ostatnią przeszkodą” dla secesji serbskiej części Bośni i Hercegowiny i jej zjednoczenia z Serbią. Według jego informacji Vuczić „nie chce” aneksji Republiki Serbskiej BiH. Informacje te potwierdza, znany z niechęci do bośniackich Serbów, amerykański portal Balkan Insight.

Portal ten zwraca uwagę, że deklaracje administracji prezydenta Serbii nastąpiły dzień po emisji przez telewizję Deutsche Welle wywiadu z prezydentem Republiki Serbskiej w ramach Bośni i Hercegowiny, Miloradem Dodikiem. Ten zaś określił BiH jako „państwo upadłe”. Dodik pokazał też na mapie konieczność włączenia do Serbii właśnie Republiki Serbskiej BiH, a także północnego Kosowa, zamieszkanego w większości przez ludność serbską. Przyznał jednak, że kwestia secesji jego republiki wobec BiH nie jest „w agendzie” wobec braku poparcia Belgradu dla takiego ruchu.

W swojej federacyjnej strukturze, państwowość BiH dzieli się na dwie części: Federację Bośni i Hercegowiny zamieszkaną w większości przez muzułmańskich Boszniaków, a w mniejszości przez Chorwatów, oraz Republikę Serbską zamieszkaną niemal wyłącznie przez Serbów. RS posiada dużą autonomię, natomiast na szczeblu federalnym BiH pozostaje państwem całkowicie dysfunkcjonalnym, a w praktyce protektoratem mocarstw zachodnich, w którym ostatnie słowo należy do Wysokiego Przedstawiciela wspólnoty międzynarodowej z prawem do dymisjonowania lokalnego rządu.

Wspierane przez mocarstwa zachodnie dążenie, zdominowanych przez muzułmanów, instytucji centralnych do pomniejszania autonomii Republiki Serbskiej, doprowadziło do poważnych napięć między dwiema częściami federacji. Demonstracją tego było przeprowadzenie w zeszłym roku przez władze RS referendum na temat republikańskiego święta, wcześniej zdelegalizowanego przez władze w Sarajewie. Referendum zostało przeprowadzone przez Dodika mimo, że także ono zostało uznane za nielegalne przez władze Bośni i Hercegowiny. Sam prezydent Republiki Serbskiej BiH wielokrotnie wspominał o faktycznej upadłości państwa, którego częścią jest jego republika i planach referendum w sprawie secesji.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Tymczasem prezydent Vuczić, choć wywodzi się z ruchu nacjonalistycznego, wyraźnie przesunął się na pozycje prozachodnie, czyniąc głównym celem swojego obozu władzy (kontrolującego także rząd), integrację z Unią Europejską. Pod presją UE Vuczić, jeszcze jako premier, przystąpił do negocjacji z separatystycznymi władzami w Kosowie i wycofał z północnej części tego regionu, ostatnie działające w zamieszkanych przez Serbów gminach instytucje państwa serbskiego.

Ostatnio prezydent Serbii dostał się pod jeszcze większy ostrzał narodowo nastrojonych środowisk, po tym gdy spotkał się 20 listopada z synem George’a Sorosa, będący jednocześnie wiceprezesem jego Open Society Foundations, Alexandrem Sorosem.

Czytaj także: Pożegnanie z Dayton?

balkaninsight.com/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz