Ofensywa sił międzynarodowo uznawanego rządu Jemenu korzystających ze wsparcia Arabii Saudyjskiej doprowadziła do załamania się władztwa południowojemeńskich separatystów.
Jeszcze na koniec ubiegłego roku separatyści, którym przewodziła tak zwana Południowa Rada Przejściowa (STC) mogli sądzić, że kontrolują rozległe obszary Jemenu a ich plan secesji bliski jest realizacji. Jednak ogłoszona na przełomie starego i nowego roku operacja sił wiernych międzynarodowo uznanemu rządowi – Radzie Prezydialnej przebiega błyskawicznie. Jeszcze w środę siły te wkroczyły z pomocą saudyjskiego lotnictwa do Adenu – głownego miasta południowego Jemenu i bastionu separatystów.
Choć po grudniowej eskalacji rywalizacji między Radą Prezydialną i STC, oraz protegującymi ich Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi nowa równowaga sił miała zostać wypracowana na negocjacjach w Rijadzie, okazały się one zasłoną dymną. Południowojemeńscy separatyści twierdzili w środę, że ich delegacja wysłana do saudyjskiej stolicy zniknęła, podał portal Middle East Eye. To około 50 osób, którym wcześniej odebrano telefony komórkowe.
Ich lider Ajdarus al-Zubajdi najwyraźniej nie ufał gospodarzom i nie pojawił się w saudyjskiej stolicy. Najpewniej wpłynęła na to informacja, że został pozbawiony członkostwa w Radzie Prezydialnej za dopuszczenie się “zdrady stanu”, jak ogłosili jej działacze.
W środę pojawiły się informacje, że wycofał się on do prowincji Al-Dali. Region był celem saudyjskich bombardowań. Przeprowadzono ich łącznie, według Middle East Eye, 15. Wiadomo o co najmniej dwóch ofiarach cywilnych.
Już w czwartek rano Al Jazeera podała deklarację koalicji protegowanej przez Saudów, iż al-Zubajdi uciekł z Jemenu. W nocy ze środy na czwartek miał wsiąść na pokład statku, którym dopłynął do separatystycznej prowincji Somalii – Somalilandu, a stąmtąd przedostał się do kraju swojego protektora – Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Te ostatnie wycofują swoje siły i cywilów z należącej formalnie do Jemenu wyspy Sokotra. Rozwój sytuacji wskazuje więc na całkowite załamanie się władztwa terytorialnego STC.
W ramach operacji rozpoczętej 2 grudnia południowojemeńscy separatyści zajęli prowincje Hadramaut i Al Mahr. Łącznie przejęli oni kontrolę nad obszarem o powierzchni około 550 tys. kilometrów kwadratowych. Oba regiony to pustynne, rzadko zaludnione obszary, ale w Hadramaut znajdują się główne pola naftowe Jemenu. Wcześniej znajdowały się one pod kontrolą Rady Prezydialnej – uznawanego międzynarodowo rządu Jemenu, którego protektorem są właśnie Saudowie.
Siły STC przejęły kontrolę nad polami naftowymi PetroMasila w Al Masilah po starciach z ugrupowaniami klanowymi wspierającymi Radę. PetroMasila, która produkuje od 85-90 tys. baryłek ropy dziennie, została zmuszona do wstrzymania działalności
26 stycznia doszło do manifestacyjnego nalotu na pozycje tych pierwszych Hadramaut przeprowadzonego przez saudyjskie lotnictwo. 30 stycznia Saudyjczycy zbombardowali we wtorek ładunek broni w jemeńskim porcie Mukalla.Według Rijadu pochodzące z Zjednoczonych Emiratów Arabskich uzbrojenie było przeznaczone dla separatystów z Południowej Rady Tymczasowej (STC).
Także 30 stycznia Arabia Saudyjska wystosowała wobec Emiratów domagając się od nich wycofania wszystkich oddziałów i uzbrojenia z Jemenu. ZEA, od lat wspierające południowojemeńskich separatystów, ugięły się przed tym ultimatum.
Już w noywm roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych Arabii Saudyjskiej wezwało frakcje polityczne z południowej części Jemenu do udziału w organizowanym przez Rijad „dialogu”. STC ogłosiła, że weźmie udział w romowach.
middleeasteye.net/aljazeera.com/kresy.pl






























