Redaktor agencji informacyjnej REGNUM Jurij Baranczyk znany z ostrej krytyki po adresem władz Białorusi, tym razem jej celem uczynił białoruskiego ministra spraw zagranicznych.

Opublikowany 20 lipca artykuł poświęcony ministrowi spraw zagranicznych Białorusi Baranczyk zatytułował „Makiej stał się najbardziej toksyczną figurą w otoczeniu Łukaszenki”. Tekst zaczyna się od generalnej krytyki białoruskich władz, które Baranczyk oskarża o kiepską politykę gospodarczą i „polityczną nieokreśloność”. Publicysta przytacza swoje poprzednie teksty w których wskazywał na „nieumiejętności władz [Białorusi] stworzenia wyraźnego i zrozumiałego dla obywateli systemu wartości” i „wielowektorowość w polityce zagranicznej”. Pisze o „pomyłkach” polityki Mińska „na kierunku ukraińskim” i rosyjskim. Źródeł problemów białoruskiej gospodarki Baranczyk dopatruje się w „niezrozumieniu działania rynku naftowego i gazowego” i ostrzega, że może to zaszkodzić państwowości białoruskiej.

Publicysta IA REGNUM ogłasza, że chce napisać „bezwzględną prawdę” o „konkretnych urzędnikach” białoruskich władz, którzy według niego zaprowadzili Białoruś w „ślepy zaułek” i chcą „zrobić z Białorusi jeszcze jeden gorący punkt na perymetrze Rosji”. Wspomina przy tym o sprawie współpracowników swojej redakcji – Pawłowcu, Szyptience i Alimkinie, którzy za krytykę białoruskich władz stanęli przed sądem. Mieli oni, według Baranczyka ostrzegać, że Białoruś „idzie ukraińską drogą” i to za sprawą białoruskich władz, które „zezwoliły na rozwój agresywnego nacjonalizmu i rusofobii w republice [Białoruś]”. Te same władze chciały według Baranczyka „zamknąć gębę” publicystom, którzy występowali „za silnym i pełnowartościowym związkiem Białorusi i Rosji”.

Publicysta twierdzi jednak, że „represje” ze strony białoruskich władz nie odniosły skutku, a jako przykład wymienia fakt, że 9 maja na ulicach Mińska pojawił się tak zwany „nieśmiertelny pułk” na podobieństwo tych jakie czczą Dzień Zwycięstwa w miastach rosyjskich mimo, że miejscowe władze zakazały tego rodzaju manifestacji, podobnie jak rosyjskiej symboliki w tym wstążki Świętego Jerzego. A jednak 9 maja bieżącego roku wstążkami tymi epatowało kilka tysięcy uczestników „nieśmiertelnego pułku” w Mińsku. Baranczyk twierdzi, że to właśnie postępowanie karne przeciw prorosyjskim publicystom „rozbudziło patriotyczną część Mińska, oni zrozumieli, że jeśli nie wyjdą dziś razem, to jutro podkarmieni przez władze nacjonaliści [białoruscy] przyjdą po każdego z nich z osobna”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jako jednego z głównych sprawców nieprzyjaznej Rosji polityki Baranczyk wskazuje dawnego szefa Administracji Prezydenta, a od 2012 r. ministra spraw zagranicznych Władimira Makieja. Wskazując na to, że to właśnie Makiej a nie sam prezydent Łukaszenko, jest rozmówcą władz USA i Unii Europejskiej, Baranczyk snuje rozważania o ambicjach szefa białoruskiej dyplomacji do samodzielnych rządów. Jak twierdzi, Makiej „jest zdolny do pokonania Łukaszenki, tylko rzecz jasna nie w wyborach, ale w walce w aparacie”. Sugeruje też, że obecny szef białoruskiej dyplomacji posiada dobre kontakty z miejscowymi „siłowikami”. Baranczyk jest pewny, że minister „będzie snuł intrygi i pozbywał się rodziny Łukaszenki według wszystkich zasad klasycznych przewrotów pałacowych”.

Zarzutami rosyjskiego publicysty wobec Makieja jest, że „umiejętnie wykorzystując zaufanie Łukaszenki, w swoich celach manipulując sytuacją, polepszając relacje z UE i USA, stopniowo „odcina” białoruskiego prezydenta od starych przyjaciół i partnerów za granicami republiki, a także stopniowo niszczy jego więzi z Rosją. Jest oczywistym, że on nie może działać w pojedynkę, bez poparcia figur z białoruskiej nomenklatury i zewnętrznych graczy na Zachodzie”. Baranczyk zarzuca Makiejowi, że w czasie nasilenia afery z próbą otrucia byłego funkcjonariusza GRU Siegieja Skripala, o co Wielka Brytania oskarżyła rosyjskie władze, wydalając rosyjskich szereg rosyjskich dyplomatów, białoruski minister spraw zagranicznych, „spokojnie spotykał się, uśmiechał i ściskał ręce londyńskiego establishmentu”. Winą Makieja ma być także przebieranie „przedstawicieli korpusu dyplomatycznego w koszule z białoruskim ornamentem” i rzekome poparcie dla „tęczowych flag LGBT na budynku brytyjskiej ambasady” w Mińsku, co Baranczyk pisze mimo tego, że władze Białorusi skrytykowały ten gest.

Baranczyk wspomina też o przecieku z władz białoruskich o krytycznym nastawieniu Łukaszenki wobec perspektywy wyznaczenia związanego niegdyś ze służbami specjalnymi Michaiła Babicza na ambasadora Rosji w Mińsku, którego białoruski prezydent miał określić potencjalnym „dywersantem”. Rosyjski publicysta twierdzi, że przeciek pochodził właśnie od Makieja, a fakt mianowania Babicza na stanowisko ambasadora przez rosyjski rząd „to zasadnicza zapowiedź Moskwy polepszenia białorusko-rosyjskiej integracji, a także uwagi Kremla na problematykę białoruską”. „Władimir Makiej jest dziś najbardziej toksyczną figurą w otoczeniu białoruskiego prezydenta” i zaczął on zagrażać „białorusko-rosyjskiej integracji”.

Baranczyk sugeruje, że Makiejowi marzy się stanowisko ambasadora Białorusi w USA, co pozostaje w pewnej sprzeczności z wcześniejszymi twierdzeniami o daleko większym ambicjach obecnego ministra spraw zagranicznych. Jako jego potencjalnego następcę Baranczyk wskazuje jednego z wiceministrów o którym publicysta pisze – „dobrze go znam z czasów pracy w MSZ RB [Republiki Białoruś](pracowaliśmy w sąsiednich wydziałach”. Jak deklaruje „czekamy na starego towarzysza w Moskwie, żeby poobcować, jak to się mówi, przy kieliszku herbaty”.

Jurij Baranczyk jest obywatelem Białorusi ale mieszka w rządzie gdzie pracuje dla Agencji Informacyjnej REGNUM znanej z ostrej krytyki władze Białorusi, za rzekome odwracanie się od Rosji. Władze Białorusi wystawiły za Baranczykiem list gończy w związku ze sprawą trzech białoruskich współpracowników REGNUM, którzy w lutym bieżącego roku zostali skazani na pięć lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata za „podżeganie do nienawiści między narodami”.

regnum.ru/kresy.pl

 

 

 




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz