Aleksandr Łukaszenko otworzył w środę w Mińsku konferencję poświęconą bezpieczeństwu wypowiadając się na temat demokracji, praw człowieka i sytuacji na Ukrainie. Uczestniczył w niej także polski minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz.

W swoim przemówieniu otwierającym posiedzenie Grupy do Spraw Bezpieczeństwa Konferencji Monachijskiej prezydent Białorusi zwracał się przede wszystkim do reprezentantów państw zachodnich. „Nam mówią, że Europa jest zainteresowana suwerennością Białorusi. Przy czym niektórzy nasi zachodni partnerzy byli zachwyceni stanowiskiem Mińska w sprawie Abchazji, Osetii Północnej, w sprawie Krymu i Donbasu. Jednak jak tylko dochodzi do konkretnych kwestii współpracy to, okazuje się, że u nas są problemy z prawami człowieka” – stwierdził Łukaszenko.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Białoruski przywódca poczynił uwagę, że o ile w karaje zachodnie budowały demokracje przez „setki lat” od Białorusi domagają się by stworzyła ją w ciągu lat kilkudziesięciu. Tymczasem jak zadeklarował w imieniu Białorusinów Łukaszenko – „My idziemy drogą ewolucji nie rewolucji”. Sugerował nawet, że system polityczny jego państwa jest lepszy niż w przypadku państw zachodnich – „Popatrzmy co dzieje się z demokracją w Europie Zachodniej. Jeśli już zaawansowani Niemcy nie docenili roli Merkel we współczesnej historii i próbują ją wyrzucić na zaplecze historii […] Popatrzcie jakie procesy zachodzą u was na zachodzie, w państwach. A ciągle z uporem nam wyjaśniacie jakąś demokracje, nawet nie próbując badać jakie procesy zachodzą tutaj – w przestrzeni postradzieckiej: w tejże Rosji, Białorusi, Mołdawii, Ukrainie, Kazachstanie i innych republikach” – cytuje białoruska, państowa agencja informacyjna BelTa.

„Ja często mówię: wy szybko przyjedziecie do nas uczyć się naszej demokracji, ponieważ u jej podstaw leży stabilność i normalne życie ludzi” – powiedział Łukaszenko uznając, że o wadliwości zachodniej demokarcji świadczą zamachy terrorystyczne i wysoka przestępczość. „Może my kiedyś do tego dojdziemy, ale nie dziś. Nie dlatego, że ja tego nie rozumiem. Tego nie rozumieją nasze narody, dlatego trzeba być bardziej cierpliwym i zaostrzać swoją uwagę wobec tych problemów, które trzeba rozstrzygać w imię prawdziwej demokracji” – wyjaśniał białoruski prezydent.

Łukaszenko przestrzegł przed wzrastającymi napięciami w stosunkach międzynarodowych – „Niestety muszę zgodzić się z wnioskami poprzedniego raportu Konferencji Monachijskiej o tym, że >>nasz planeta zbliżyła się do do skraju przepaści za którym znajduje się konflikt globalny<<. Konfrontacja stała się jednym z decydujących czynników rozwoju stosunków międzynarodowych, w tym w naszym regionie. >>Tlący się konflikt<< a w efekcie niekończąca się wojna w Donabsie to wojna tutaj, w naszej z wami Europie” – cytuje w środę portal tut.by.

Łukaszenko stwierdził, że „wielkie państwa” nie są w stanie znaleźć porozumienia a miejscem ich konfliktu staje się także Rada Bezpieczeństwa ONZ. Uznał też, że nie tylko polityka jest płaszczyzną konfliktu między mocarstwami ale także gospodarka, kultura i sport. „Jestem pewny, że nikt w Europie nie chce otwartego starcia wojennego Zachodu ze Wschodem. Ale bądźmy realistami. Dziś w naszym regionie oczywisty jest nurt poważnej politycznej i ekonomicznej eskalacji napięcia” – powiedział Łukaszenko oceniając nawet, że mamy do czynienia z nową „przeciwstawnością bloków”. „Jeśli w najbliższym czasie nie zostanie zatrzymane koło zamachodwe konfrontacji i proces łamania ogólnie przyjętych reguł gry, to upadnie nie tylko Ukraina lub Europa Wschodnia. Tak niedaleko i do wojny jądrowej między graczami geopolitycznymi, w której nie będzie zwycięzców” – przestrzegał polityk.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Prezydent Białorusi uznał, że rozwiązanie konliktu na Ukrainie jest kluczowym dla zachowania pokoju w Europie. Chwaląc się, że jego kraj przyjął 160 tys. „przesiedleńców” z Ukrainy, którzy mieli znaleźć w nim „drugą ojczynę” Łukaszenko stwierdził, że żaden punkt porozumień mińskich zawartych w 2014 i 2015 roku nie został zrealizowany. Efektu nie osiągnięto ani w ramach „formatu normandzkiego”, ani w ramach trójstronnej Grupy Kontaktowej, ani poprzez negocjacje Kurtla Volkera z Władimirem Surkowem. Tymczasme na Ukrainę „zawożą współczesną broń”. Jak podkreślił gospodarz konferencji – „Białoruś – niewielkie państwo, ale my jesteśmy gotowi wnosić swój wkład w rozwiązanie tego czy innego konfliktu. Co, w zasadzie, robimy. My możemy wziąć odpowiedzialność za zabezpieczenie pokoju we wschodnich regionach Ukrainy i kontrolę rosyjsko-ukraińskiej granicy. A także asystować przy przeprowadzeniu wyborów w Donbasie wychodząc od zrozumienia tego, że te regiony są nieodłączną częścią Ukrainy”.

To kolejna propozycja udziału Białorusi w rozwiązywaniu konfliktu ukraińskiego. W zeszłym tygodniu propozycję zaangażowania Łukaszenko składał w czasie Forum Regionów Białorusi i Ukrainy w Homlu na którym spotkał się z prezydentem Ukrainy Petro Poroszenką.

belta.by/tut.by/kresy.pl

 

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz