Powiązani z białoruską opozycją tak zwani Cyberpartyzanci (“Kiberpartyzany”) poinformowali o operacjach finansowych kobiety odgrywającą ważną rolę na białoruskiej opozycji. Anżalika Mielnikawa zniknęła w marcu wraz ze sporą sumą pieniędzy.
Według Cyberpartyzantów Mielnikawa wypłaciła z konta Fundacji Wolność Białorusi łącznie ponad 150 tysięcy dolarów. Ostatnia operacja wypłaty miała miejsce 24 marca 2025 r., a więc dzień przed urwaniem kontaktów z innymi działaczami białoruskiej opozycji. Wcześniej media twierdziły, że Milnikawa wyprowadziła z konta organizacji kwotę 118 tysięcy euro, przypomniał w poniedziałek portal Euroradia.
Pierwszą wypłatę pieniędzy na potrzeby osobiste opozycjonistka wykonała 22 stycznia 2025 r. — zapłaciła za usługę serwisu Booking.com. W lutym kilkakrotnie wypłacała też pieniądze z konta — kwoty do 2,5 tys. dolarów, „w tym korzystając z usługi ekspresowego przelewu w celu przyspieszenia transakcji”.
13 marca na rachunek funduszu wpłynęła dotacja dla Rady Koordynacyjnej w kwocie około 107 tys. dolarów. Cyberpartyzanci twierdzą, że nie byli upoważnieni do otrzymania dotacji i nie wiedzieli o takim wykorzystaniu konta.
W marcu Melnikowa w kilku transakcjach Mielnikawa wypłaciła wszystkie pieniądze z funduszu – zarówno dotację Rady Koordynacyjnej, jak i pieniądze na projekty “Telegramu Partizanskiego” oraz pomoc w śledztwach dziennikarskich (około 30 tys. dolarów). Największe transfery miały miejsce 5 i 18 marca.
„Nie znamy motywów, które skłoniły Melnikową do przywłaszczenia cudzych funduszy i ucieczki po wielu miesiącach kompetentnej pracy z dobrą reputacją. Mogło to być spowodowane szantażem lub jej dobrowolną decyzją. W każdym razie złożono raport do polskich organów ścigania w sprawie kradzieży” – podała opozycyjna grupa.
Od 2022 r. Mialnikawa prowadziła w Warszawie Fundację Wolność Białorusi. Środki jakimi dysponowała były wcześniej przeznaczane także na tajne działania zwolenników opozycji na Białorusi.
“Rzeczpospolita” określiła ją jako jedną z trzech najważniejszych działaczy opozycji białoruskiej – obok przywódczyni Swietłany Cichanowskiej działającej w Wilnie, oraz rezydującego w Warszawie Pawła Łatuszki, szefa tak zwanego Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego, który ma pełnić funkcję rządu na uchodźctwie. W związku z tym Mielnikawa miała dostęp do danych personalnych wielu działaczy.
Jak podaliśmy już na naszym portalu kontakt białoruskich działaczy opozycyjnych z Mielnikawą urwał się 25 marca po tym, jak wyleciała ona samolotem z Warszawy do Londynu. Kilka dni wcześniej jej małżonek – pracujący w Polsce jako informatyk także opuścił nasz kraj kierując się do Wielkiej Brytanii. Miał znaleźć się na Białorusi. Pawieł Łatuszka – osoba numer dwa na białoruskiej opozycji twierdzi, że środkami technicznymi zdołał onaustalić, że od 25 marca na Białorusi znajduje się także smartfon Mielnikawej. Tak jak dzieci – córki w wielu 6 i 12 lat.
euroradio.fm/kresy.pl































