Choe In Guk jest synem dawnego ministra spraw zagranicznych Korei Południowej. On sam właśnie zdecydował się na wyjazd do Korei Północnej.

Informację o wyjeździe Choe In Guka podał w poniedziałek portal „Rzeczpospolitej”. 73-letni syn byłego ministra spraw zagranicznych Korei Południowej przyleciał w sobotę do stolicy Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, Pjongjangu. Jak podają tamtejsze źródła Choe In Guk zadeklarował, że „chce poświęcić się sprawie zjednoczenia Korei pod przewodnictwem przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una”, jak przytacza rp.pl. Według mediów południowokoreańskich Choe In Guk przyleciał do KRLD z Chin.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Choe In Guk poszedł w ślady swoich rodziców. Jego ojciec Choe Tok Sin mimo, że w czasie wojny koreańskiej jako generał był dowódcą południowokoreańskiej dywizji walczącej z armią KRLD, a potem także ambasadorem i ministrem spraw zagranicznych Korei Południowej, w 1986 uciekł do Korei Północnej. Został tam przewodniczącym Komitetu Korei Północnej na rzecz Pokojowego Zjednoczenia Ojczyzny. Jego żona, Ryu Mi Yong, która uciekła wraz z nim, została natomiast szefową małej satelickiej, wobec rządzących komunistów, Czundoistycznej Partii Czongu. Zasiadała też w prezydium Najwyższego Zgromadzenia Ludowego KRLD.

Choe In Guk poznał Koreę Północną ponieważ jeździł tam by odwiedzać mogiłę swoich rodziców. Jak poinformowały władze południowokoreańskie w ciągu ostatnich 18 lat Choe In Guk był w KRLD 12 razy.

Czytaj także: Chiński przywódca przyjęty w Korei Północnej jak cesarz

rp.pl/kresy.pl

Syn południowokoreańskiego ministra wyjechał do Korei Północnej
5 (100%) 2 głosów.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz