Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
W Kijowie i innych miastach Ukrainy trwają protesty przeciwko odwołaniu Mychajła Fedorowa ze stanowiska ministra obrony. Uczestnicy domagają się jego powrotu do resortu i sprzeciwiają się kolejnym zmianom personalnym w rządzie. (więcej…)
Były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow stwierdził, że w obwodzie sumskim nie ma jednej struktury odpowiedzialnej za obronę powietrzną. Polityk mówił o tym podczas briefingu podsumowującego jego pracę w resorcie obrony. (więcej…)
Rosyjski samolot rządowy Tu-214PU wyleciał ze stolicy Iranu do Chin krótko przed wznowieniem amerykańskich nalotów – wynika z danych systemu AirNav Radar. Nie wiadomo, kto znajdował się na pokładzie maszyny ani jaki był cel jej wizyty w Teheranie.
Tu-214PU wylądował w Teheranie 13 lipca, a następnie odleciał do Pekinu kilka godzin przed rozpoczęciem amerykańskich ataków na cele wojskowe w Iranie. Informacje o locie podał dziennik “The Times of India”, powołując się na dane systemu AirNav Radar.
Samolot wylądował o godz. 6.35 na międzynarodowym lotnisku im. Imama Chomeiniego w Teheranie. Maszyna przebywała w irańskiej stolicy przez kilka godzin.
Oskarżony Ukrainiec umieszczał w różnych miejscach symbolikę i hasła związane z Ukraińską Powstańczą Armią. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego twierdzi, że pracował dla Rosjan.
Figurant postępowania to 18-letni imigrant z Ukrainy Ilia K. Miał on nanosić w różnych miejscach w Warszawie hasło "Sława UPA" oraz czerwono-czarne barwy tej ludobójczej organizacji. Zrobił to między innymi na Pomniku Rzezi Wołyńskiej, ale też pomniku Bohaterów Getta Warszawskiego. Został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Polska specsłużba twierdzi, że Ilia K. działał na zlecenia Rosjan. Stawia mu zarzut realizacji działań sabotażowych i dywersyjnych na rzecz obcego państwa. W okresie od listopada 2024 do sierpnia 2025 roku oskarżony miał popełnić aż 47 inkryminowanych czynów. ABW uważa, że Ukrainiec przygotowywał się do działań dywersyjnych z użyciem drona, zrelacjonował portal Polsat News.
W rosyjskiej bazie lotnictwa strategicznego Engels-2 wybuchł pożar po nocnym ataku dronów kamikadze. Stacjonują tam bombowce Tu-95MS i Tu-160 wykorzystywane do wystrzeliwania pocisków manewrujących. W wyniku nalotu uszkodzona została również infrastruktura cywilna.
W nocy ze środy na czwartek ukraińskie drony zaatakowały bazę rosyjskiego lotnictwa strategicznego Engels-2 w obwodzie saratowskim, gdzie po serii eksplozji wybuchł pożar. W ostatnich godzinach bezzałogowce morskie uderzyły również w sześć rosyjskich tankowców i dwa holowniki na Morzu Czarnym oraz Morzu Azowskim.
Rosyjskie Ministerstwo Obrony oświadczyło, że podczas nocnego ataku siły obrony powietrznej zestrzeliły łącznie 375 ukraińskich dronów nad kilkoma regionami kraju.
W środę Berlin potwierdził udział Bundeswehry w pierwszych ćwiczeniach koalicji chętnych, które jesienią odbędą się w Polsce z udziałem sił polskich, brytyjskich i francuskich. Manewry mają przygotować międzynarodowe siły do stacjonowania na Ukrainie po zawarciu rozejmu.
„Niemcy wezmą udział w tych ćwiczeniach. Rząd niemiecki analizuje formę tego udziału” — powiedział agencji dpa rzecznik niemieckiego rządu Stefan Kornelius.
Dzień wcześniej źródła w niemieckich kręgach rządowych twierdziły, że Niemcy nie będą uczestniczyć w manewrach. Środowa deklaracja oznacza zmianę tego stanowiska.
To typowe dla żydostwa.
trump-Barbarzyńca
A właśnie miałem napisać, że w wypowiedziach Trumpa znajduję coraz więcej podobieństw do retoryki ISIS, pan Szewko uprzedził. Zaś co do porównania do XIX-wiecznych kolonii… Już kilka lat temu wspominałem, że świat zatoczył koło w historii, nie wyciągając żadnych wniosków z tragicznego XX stulecia. Bowiem od kilku co najmniej lat wiele państw zachowuje się w punktach zapalnych tego świata, jak XIX-wieczne mocarstwa, natomiast relacje międzynarodowe krajów coraz bardziej przypominają te z XX-lecia międzywojennego. Do tego dochodzi -jeśli wierzyć prof. Zapałowskiemu (bo nie śledzę już od lat działań ONZ)- indolencja Rady Bezpieczeństwa, analogicznie do niegdysiejszej Ligi Narodów. Wszystko to pokazuje, że żyjemy już w niebezpiecznych czasach i zmierzamy do poważnego konfliktu o skali globalnej. To, że w skutek postępu świat się skurczył, bardzo ułatwia tę drogę. Postęp technologiczny w ciągu 50 lat ludzie zrobili, szkoda, że w ślad za tym nie poszedł postęp mentalny i kulturowy, że tak powiem.
Smutkiem też napawa to, że ofermy rządzące Polską od 1989 roku przespały ten okres i zamiast budować nowoczesną i silną armię dla Polski, nie robili nic prócz pajacowania, kradzenia, zaprzedawania się i osłabiania państwowości. Czasu na to było aż nadto. Więc pytam, się: gdzie są opracowania koncepcji geostrategicznych? Dlaczego naszą zbrojeniówkę rozsprzedano i osłabiono? Gdzie są nowoczesne centra badawcze dla zbrojeniówki? Czy ludzie z MON są ślepi, czy działają świadomie? Dlaczego od lat dokonuje się tak mało przemyślanych zakupów i inwestycji i dlaczego na przestrzeni tych 20 lat są one tak mało spójne?
Obecne czasy to efekt nie tylko upadku ładu amerykańskiego wskutek wzrostu potęgi Chin, i odrodzenia się Rosji. To także efekt przejścia przez państwa na świecie do polityki narodowej – choć pewnie to przejście też jest efektem upadku ogólnoświatowego ładu, o którego utrzymanie tak niezgrabnie walczą Amerykanie. My zaś z racji naszego geopolitycznego położenia powinniśmy mieć armię taką, jak właśnie Izrael pośród państw arabskich. To jest dla nas konieczność, priorytet. Spóźnieni byliśmy w XVIII wieku, spóźnieni byliśmy w latach 30-tych minionego stulecia i spóźnieni jesteśmy teraz. Oby nie dotknęła nas ponowna tragedia w nadchodzących latach.
Trump to psychol i dlatego powinien być traktowany ze współczuciem. Gdyby jakiś prokurator oskarżył go o 8 morderstw mógłby być uniewinniony z powodu niepoczytalności.
Powyższe wypowiedzi „inteligentnych inaczej” potwierdzają tezy wrogów USA,
że te powinny bezwarunkowo godzić się na wzięcie Narodu w arabski szantaż.
Nasz kraj też stosuje uderzenia prewencyjne wobec wrogów Polski (tak sądzę).
Nie są ważne argumenty i logika, te kreatury zawsze zajmą stronę wrogów Ameryki.
A jak trwoga to do USA?.
Jeżeli „inteligencja” pozwala ci usprawiedliwiać dokonane publicznie polityczne zabójstwo to marny pożytek z tej wartości. Stany Zjednoczone zademonstrowały na tyle wrogi stosunek do świata, że nie tylko przeciwnicy, ale przede wszystkim sojusznicy tego kraju mogą uznać USA za zagrożenie dla bezpieczeństwa.
Chris.
W Damaszku Sulejmani przygotowywał ataki na amerykańskie wojsko i dyplomatów,
wzywał do wzmożenia ataków na Amerykanów, po tej naradzie i zaleceniach skończył.
To wszystko po zorganizowaniu ataku na ambasadę USA i jego częściowym sukcesie.
Zachowywał się jak rozpuszczony bachor, popełnił samobójstwo na własne życzenie.
Decyzja podjęta przez sekretarza stanu USA, sekretarza obrony, doradcę Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego, Szefa Połączonych Sztabów Sił Zbrojnych USA – była moim zdaniem racjonalna i właściwa. Nie ciągnie się lwa za wąsy.
To że USA okazały swój wrogi stosunek do czynnych przeciwników to rozumiem.
Rozwiń myśl, że sojusznicy mogą uznać USA za zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa.
Tego nie rozumiem, czy możesz dookreślić warunki w jakich może do tego dojść?
Witam i pozdrawiam Ciebie.
@Tutejszym,
Rozwijam. W Iraku stacjonuje ponad 5 tys. żołnierzy amerykańskich zgodnie z dwustronnym porozumieniem zawartym w 2014 r. w ramach wspólnej walki z ISIS, w której to walce nota bene uczestniczył zamordowany Sulejmani wspierając, chcąc nie chcąc, Amerykanów (wcześniej po 2001 r. ten sam Sulejmani czynnie współpracował z wojskami USA przeciwko Talibom w Afganistanie). Siły proirańskie odznaczały się w walkach z ISIS najwyższym stopniem efektywności militarnej w wypieraniu sunnickich ekstremistów, którzy regularnie dokonywali dekapitacji amerykańskich obywateli. Zauważmy, że ISIS od początku (podobnie jak afgańscy Talibowie) wspierane było finansowo i materiałowo przez Arabię Saudyjską, sojusznika Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie państwo wrogie Iranowi, co zarazem uczyniło Saudyjczyków taktycznymi sojusznikami innej siły bliskowschodniej – Izraela. Stąd od pewnego czasu pojawiały się w bliskowschodnich kręgach opiniotwórczych spiskowe teorie, że walka Amerykanów z ISIS była w istocie pozorowana. To oczywiście tylko spekulacje. W każdym razie od czasu rozbicia Państwa Islamskiego władze w Bagdadzie (zdominowane przez szyitów od czasu obalenia przez USA rządów S. Husajna w 2003 r.) zaczęły głośno zapowiadać konieczność wycofania z kraju wojsk amerykańskich. Zauważmy, że w międzyczasie inny uczestnik „koalicji antyterrorystycznej” czyli Turcja okazawszy pierwsze symptomy niechęci do dwuznacznej polityki USA w regionie padł ofiarą inspirowanej z Waszyngtonu próby przewrotu wojskowego, z której Erdogan wyszedł zwycięsko, ale Amerykanie odpowiedzieli nałożeniem bolesnych sankcji na swojego sojusznika z NATO. Po objęciu prezydentury przez Trumpa i jednostronnym (bez konsultacji z członkami UE i NATO) wycofaniu się USA z porozumienia nuklearnego z Iranem Amerykanie nałożyli sankcje również na europejskie firmy, które respektując wciąż porozumienie z Teheranem, prowadziły z tym krajem transakcje handlowe (np. w zakresie importu ropy czy gazu). To było bezpośrednie uderzenie USA w interesy Europy jako całości. Polska również otrzymała na tym odcinku wyraźne ostrzeżenie i pokornie się podporządkowała (tak samo było w sprawie chińskiej technologii 5G). Polska została ponadto poważnie obciążona politycznie narzuconą nam bezczelnie przez amerykańskich sojuszników tzw. konferencją bliskowschodnią w lutym 2019 r., która była dla Polski dyplomatyczną i wizerunkową porażką i to nie tylko ze względu na stosunki z Teheranem (o towarzyszących temu wywodach roszczeniowych Pompeo i inwektywach ministra Katza nie wspomnę).
Cdn…
Oczywiście Iran w tym układzie nie jest ani stroną bezsilną ani niewinną. Udowodnił, że jest w stanie uderzyć w czułe amerykańskie interesy, choćby atakując we wrześniu 2019 r. rafinerie saudyjskie, czemu Amerykanie mogli się tylko bezradnie przyglądać, choć mają w tym kraju kontyngent liczniejszy niż w Iraku, CENTCOM w Katarze, a cała Zatoka Perska jest na ciągłym wywiadowczym monitoringu. To mocno podważyło wiarogodność Ameryki jako sojusznika i to nie tylko na Bliskim Wschodzie. Jeżeli jednak zamordowanie Sulejmaniego potraktować jako próbę odbudowy autorytetu, to Amerykanie wybrali niestety drogę najgorszą z możliwych. Po tej akcji dla USA nie ma już miejsca ani w Iraku ani w większości pozostałych państw sojuszniczych regionu, może poza głównym sponsorem terroryzmu – Arabią Saudyjską. Amerykanie nie tylko uderzyli w interesy irańskie, ale także we własne interesy, ponieważ pogwałcili suwerenność innego państwa (nie wroga) dokonując na jego terytorium mordu politycznego, a teraz Trump obelżywie żąda jeszcze od Irakijczyków zapłaty za wybudowanie bazy wojskowej sił amerykańskich. To ten sam język pogróżek i narracja zastraszania, którą Waszyngton posługuje się w kontaktach z sojusznikami europejskimi żądając zwiększenia wydatków na obronność, czyli de facto zakupów technologii amerykańskich i pokrywania kosztów obecności sił USA (na co rząd polski zareagował tak serwilistycznie jak entuzjastycznie). Tą samą logiką posługuje się administracja USA prowadząc wojnę celną z UE i Chinami. Ameryka stała się państwem zwaśnionym ze światem, antagonizującym nie tylko wrogów, ale przede wszystkim swoich sprzymierzeńców, stała się państwem nieprzewidywalnym i niebezpiecznym, czego ostatni czyn był zaledwie ostatnim, aczkolwiek najbardziej dotąd brutalnym przykładem.
I nawet jeżeli przyjąć na wiarę bałamutne wyjaśnienia administracji USA, że Iran przygotowywał „rychłe” (imminent) ataki na interesy amerykańskie, to Sulejmani nie organizował ich samodzielnie i prywatnie, a ich wykonanie należy do szerokiej organizacji ludzi (którzy są zastępowalni) i instytucji, które kontynuują rozpoczęte procedury i będą je realizowały długi czas. Być może ujrzą one światło dzienne pod postacią irańskiej odpowiedzi. Ale w tych warunkach zamordowanie Sulejmaniego było po prostu bez sensu. Albo też jedynego jej sensu upatrywać można w prowokacji względem Iranu, ale już na pewno nie w interesie USA, ale kogoś zupełnie innego. Tak czy inaczej, Ameryce nie przydaje to ani autorytetu ani wiarygodności ani szacunku.
Co to wszystko oznacza dla Polski? Wszak w tle mamy aktywną na Bliskim Wschodzie Rosję, która po niedawnym oszkalowaniu Polski za chwilę weźmie udział w izraelskich uroczystościach upamiętniających wyzwolenie Auschwitz. Z tej okazji wystąpi zapewne w roli arbitra i orędownika pokoju, ale rosyjski udział w procesie łagodzenia napięcia USA-Iran może zostać okupiony czyimś kosztem. A pamiętajmy, że Amerykanie reprezentują wybitnie kupiecką mentalność, zwłaszcza z obecnym prezydentem.
Pozdrawiam i życzę miłego świętowania…
Dziękuję za wartościowy dla mnie ogląd problemu z drugiej strony.
Brutalna prawda jak zwykle leży po środku (chyba).
„tutejszym”. Amerykanów na Bliski Wschód nikt nie zapraszał i nawet ostatni debil którym jesteś powinien wiedzieć że wkroczyli tam z pogwałceniem wszelkich możliwych przepisów prawa międzynarodowego i jeżeli po kimś i trzeba wykonać „uderzenie prewencyjne” to właśnie po ich zbrojeniówce żeby wreszcie te gnidy przestały eksportować swoją broń z 25-procentowym zyskiem. Idź wyliż Saudom w miedzyczasie.