Niemal pewny kandydat Demokratów na prezydenta, były wiceprezydent USA Joe Biden osobiście odniósł się do zarzutów kobiety, która oskarżyła go o molestowanie seksualne.

Jak pisaliśmy, jeszcze w marcu Tara Reade, była pracownica senackiego biura Bidena, zarzuciła swojemu byłemu przełożonemu molestowanie, a także napaść seksualną z użyciem siły fizycznej w 1993 roku. Kobieta twierdziła, że gdy zgłosiła zachowanie Bidena w biurze, została zdegradowana. Miała też zgłosić skargę w Senacie, ale nie przedstawiła jej kopii. W ostatnim czasie media ujawniły nowe fakty, które zdają się uwiarygadniać wersję Reade. Serwis „Business Insider” dotarł do dwóch kobiet, które potwierdziły, że Reade skarżyła się w tamtym czasie na molestowanie ze strony swojego szefa. Natomiast „The Intercept” dotarł do stenogramu rozmowy telefonicznej z 1993 roku, kiedy do programu Larry’ego Kinga dodzwoniła się matka Tary Reade, która twierdziła, że jej córka jest „molestowana przez prominentnego senatora”. Nowe fakty sprawiły, że amerykańskie media wzmogły presję na Bidena, by osobiście ustosunkował się do tych zarzutów, a nie za pośrednictwem swoich sztabowców, jak to czynił dotychczas.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

7412.32 PLN    (33.69%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

W piątek Joe Biden w wydanym oświadczeniu, a także w wywiadzie dla stacji MSNBC stanowczo zaprzeczył oskarżeniom Tary Reade. „To nieprawda. Mówię jednoznacznie, że nigdy, nigdy to się nie zdarzyło. Tak się nie stało” – mówił były wiceprezydent w wywiadzie.

Biden powiedział, że nie wie, dlaczego Reade po 27 latach wysuwa takie zarzuty, ale stwierdził, że nie będzie wnikał w jej motywy, ani nie będzie jej atakował. Zapewnił, że zwrócił się już do Archiwum Narodowego USA, gdzie ewentualna skarga Reade może być przechowywana, o dokonanie kwerendy. Sceptycznie odniósł się do pomysłu kwerendy w dokumentach senackich przekazanych przez niego Uniwersytetowi Delaware, ponieważ, jak stwierdził, nie ma tam akt osobowych.

Jednocześnie Biden wspomniał o „tak wielu niespójnościach” w różnych oświadczeniach byłej współpracowniczki. Jak pisze AFP, jeszcze w 2019 roku, gdy Biden szykował się do startu w prawyborach, Reade była w gronie kilku kobiet, które zarzuciły Bidenowi dotykanie ich bez ich zgody, bądź w taki sposób, że czuły się niekomfortowo, za co były wiceprezydent był zmuszony przepraszać. Dopiero później zaczęła mówić o napaści Bidena na tle seksualnym.

Kresy.pl / AP / AFP

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz