Minister spraw zagranicznych Izraela Gideon Saar wyjechał, by złożyć wizytę w Somalilandzie, separatystycznej republice, której państwowość została niedawno uznana przez Tel Awiw.
Saar przybył do Somalilandu we wtorek, jak donoszą lokalne media. Ma się spotkać z prezydentem nieuznawanej republiki Abdirahmanem Mohamedem Abdullahim, aby omówić szeroki zakres kwestii, w tym zacieśnienie współpracy dyplomatycznej, bezpieczeństwa i gospodarczej, jak zrelacjonował portal “Isael Hayom”. Wizyta jest następstwem uznania przez Izrael niepodległości Somalilandu w zeszłym miesiącu, co wywołało oburzenie w krajach arabskich i przede wszystkim Somalii, której regionem jest oficjalnie Somaliland.
Izrael jest pierwszym krajem na świecie, który uznał państwowość Somalilandu. Separatystyczna repbulika ogłosiła niepodległości jeszcze w 1991 roku, wraz z załamywaniem się państwowości somalijskiej związanej z upadkiem władzy wieloletniego dyktatora Mohammeda Siada Barre’ego.
Somaliland kontroluje strategicznie położony obszar południowego wybrzeża Zatoku Adeńskiej, przez którą przebiega kluczowy morski szlak handlowy łączący Azję z Europą. To właśnie na nim ruch jemeńskich szyitów-zajdytów – Ansarullah, zaczął w 2023 roku atakować statki jakkolwiek związen z Izraelem lub wspierającymi go państwami.
Jemeńczycy od czasu do czasu zatapiąją statki, co skomplikowało żeglugę handlową do Izraela. Ataki państwa syjonistycznego, Wielkiej Brytanii, a nawet kilkutygodniowe intensywne bombardowania Jemenu, zarządzone wiosną zeszłego roku przez Donalda Trumpa nie złamały Ansarullahu, który kontynuuje swoją kampanię ataku na morzu, a okresowo wystrzeliwuje też rakiety i drony w kierunku terytorium Izraela.
Powołując się na “wiodące czasopisma obronne”, potrzeba odpowiedzi Izraela na działania Jemeńczyków w Zatoce Adeńskiej i na pobliskim Morzu Czerwonym stała się impulsem do intensywnych dyskusji na temat utworzenia „ośrodka wsparcia logistycznego” oraz centrum gromadzenia danych wywiadowczych (SIGINT) właśnie na terytorium Somalilandu.
Anonimowi urzędnicy na jakich powołuje się “Israel Hayom” twierdzą, że nie chodzi o klasyczną, dużą bazę wojskową, lecz o taktyczne przyczółki, które zapewniają Izraelowi „oczy i uszy” poza cieśniną Bab al-Mandab, łączącą Morze Czerwone z Zatoką Adeńską.
israelhayom.com/kresy.pl































