Około dwudziestu osób, w tym kobiety i dzieci, zginęło w poniedziałek w nowym ataku anglojęzycznych separatystów na wioskę w zachodnim Kamerunie.
“Do tragedii doszło w nocy we wsi Egbekaw (region południowo-zachodni). Zginęło ponad dwudziestu mężczyzn, kobiet i dzieci, to niedopuszczalne” – powiedział państwowemu radiu Mengot Victor Arrey-Nkongho, minister odpowiedzialny za Kancelarię Prezydenta Republiki, jak zrelacjonował w środę portal Africa News.
W środku nocy „terroryści” zaatakowali „przy użyciu broni palnej i tradycyjnej, w wyniku czego zginęło około dwudziestu osób, siedem zostało ciężko rannych, a około dziesięciu domów spłonęło” – powiedział z kolei państwowemu radiu Viang Mekala, prefekt departamentu Manyu, w którym znajduje się Egbekaw.
„To stało się o 4 rano. Młodzi mężczyźni z bronią przyszli i strzelali do śpiących w domach mieszkańców, a także podpalili cały korpus” – powiedział telefonicznie AFP mieszkaniec wsi, który ze względów bezpieczeństwa prosił o zachowanie anonimowości. Jak opisał – „Wydobyliśmy już spod gruzów 23 osoby, niektórych z powodu pożaru nie jesteśmy w stanie nawet rozpoznać”.
Rozmówca uznał, iż “ma to związek z 6 listopada, rocznicą dojścia do władzy prezydenta Paula Biya” i podkreślił, że w pobliżu miało się odbyć posiedzenia Demokratycznego Zgromadzenia Narodu Kameuńskiego – partii rządzącej.
Kamerunem, liczącym prawie 30 milionów mieszkańców, od 41 lat rządzi 90-letni obecnie Paul Biya. Rozbieżności między francuskim i angielskim systemem akademickim, prawnym i administracyjnym, które istnieją w regionie równolegle, a także krytyka politycznej i ekonomicznej marginalizacji ludności anglojęzycznej wybuchła 2016 r. serią protestów i zamieszek. Tłumienie tych protestów doprowadziło do konfliktu zbrojnego, w wyniku którego w anglojęzycznym regionie zginęło ponad 6 tys. osób.
O poprzednim krwawym ataku anglojęzycznych separatystów pisaliśmy w lipcu.
africanews.com/kresy.pl































