Na mocy dekretu z 1 maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nałożył szereg sankcji na osoby fizyczne i prawne, w tym byłego doradcę Ołeksija Arestowycza, a także obywateli Ukrainy i Rosji oraz instytucje z terenów okupowanych.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał dekret nr 267/2025, w którym wprowadził restrykcje wobec dziewięciu osób, w tym byłego doradcy swojego Biura, Ołeksija Arestowycza. Sankcje zostały nałożone na podstawie decyzji Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, opracowanej w oparciu o propozycje Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.
Środki obejmują m.in. pozbawienie państwowych odznaczeń oraz innych form uznania, blokadę aktywów, zakończenie operacji handlowych oraz zakaz tranzytu zasobów, lotów i transportu przez terytorium Ukrainy.
Zobacz też: Ukraińska policja wszczęła postępowanie ws. Aresztowycza
W dekrecie wskazano również zakaz wyprowadzania kapitału poza granice państwa, zakaz rozpowszechniania treści medialnych oraz inne środki o charakterze gospodarczym i finansowym. Część sankcji została wprowadzona na czas nieokreślony, inne będą obowiązywać przez dziesięć lat.
Poza Arestowyczem, sankcjami objęci zostali również Kostiantyn Bondarenko oraz bloger Mirosław Ołeszko.
Kolejny dokument – dekret nr 268/2025 – wprowadza restrykcje wobec sześciu obywateli Ukrainy i Rosji, w tym Ołeksija Azarowa, syna byłego premiera Mykoły Azarowa, a także Aleksieja Lichaczewa, dyrektora generalnego rosyjskiej państwowej korporacji energetyki jądrowej Rosatom.
Sankcje objęły także 36 podmiotów prawnych – firm i zakładów przemysłowych z terenów okupowanych, a także organizacje pracodawców, związki przemysłowców, przedsiębiorstwa indywidualne oraz firmy zarejestrowane w Szwajcarii i Singapurze.
Z kolei dekret nr 269/2025 rozszerza listę sankcji o ponad 60 obywateli Rosji i Ukrainy oraz 45 różnych instytucji działających w Federacji Rosyjskiej i na terenach okupowanych.
Arestowycz był jednym z najbardziej znanych komentatorów wojny, znanym ze swoich przewidywań, sprzecznych oświadczeń i aktywnej obecności w mediach.
W styczniu 2023 r. zasugerował, że pocisk, który zniszczył dom w Dnieprze, mógł zostać zestrzelony przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Twierdził również, że po tragedii w Przewodowie strona ukraińska nie powinna zaprzeczać swojej odpowiedzialności, a przyznać się i przeprosić.
Wkrótce zrezygnował ze stanowiska doradcy i zaczął wyrażać bardziej krytyczne poglądy na temat prowadzenia wojny.
Kresy.pl/UNIAN






























