Prezydent Litwy Gitanas Nausėda uważa, że Rosja stała się agresorem, który w niektórych przypadkach jest „jeszcze bardziej okrutny, bardziej brutalny niż naziści” – poinformowała w poniedziałek litewska agencja LRT.

Jak poinformowała w poniedziałek litewska agencja LRT, prezydent Litwy Gitanas Nausėda uważa, że Rosja stała się agresorem, który w niektórych przypadkach jest „jeszcze bardziej okrutny, bardziej brutalny niż naziści”.

Uwagi prezydenta Litwy pojawiły się 9 maja, który w Rosji świętowany jest jako Dzień Zwycięstwa. „Mogę tylko życzyć i mieć nadzieję, że ten dzień – który społeczeństwo rosyjskie powinno świętować jako dzień zwycięstwa nad agresorem, najeźdźcą – będzie momentem refleksji, że […] sami stali się agresorami i że oni sami są w niektórych przypadkach nawet bardziej okrutni, bardziej brutalni niż naziści podczas II wojny światowej”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8702.32 PLN    (39.55%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Powiedział też, że 9 maja ludzie powinni móc oddać hołd, ale Litwa „nie pozwoli na organizowanie prowokacji przeciwko własnemu narodowi i zdyskredytowanie samego dnia upamiętnienia”. Wzmożona obecność policji została odnotowana w całej Litwie, ponieważ większość osób z rosyjskiej społeczności odwiedza sowieckie cmentarze i pozostałe miejsca pamięci.

9 maja w Rosji świętowany jest Dzień Zwycięstwa. Tego dnia w Moskwie na Placu Czerwonym odbywa się rokrocznie defilada wojskowa.

Rosyjski resort obrony przekazał w ubiegłym tygodniu na Telegramie, że „11 000 ludzi, 131 sztuk broni i sprzętu wojskowego oraz 77 samolotów weźmie udział w paradzie na Placu Czerwonym, poświęconej 77. rocznicy Zwycięstwa”.

„W tym roku parady wojskowe odbędą się w 28 rosyjskich miastach” – poinformowało rosyjskie ministerstwo obrony. „Weźmie w nich udział blisko 65 tys. osób, około 2400 sztuk broni i sprzętu wojskowego oraz ponad 460 samolotów” – dodano.

Przypomnijmy, że Kreml w tym roku nie zaprosił na 9 maja do Moskwy żadnego zagranicznego przywódcy, nawet Aleksandra Łukaszenki. Poinformował o tym dziennikarzy rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow pod koniec kwietnia.

„Nie zaprosiliśmy żadnych zagranicznych przywódców na Dzień Zwycięstwa” – mówił Pieskow tłumacząc, że nie jest to okrągła rocznica zwycięstwa nad III Rzeszą. „To jest nasze święto, święto dla całej Rosji, dla wszystkich Rosjan. Ale nie zaprosiliśmy zagranicznych przywódców” – dodawał.

W 2020 roku na opóźnionej o ponad miesiąc z powodu epidemii koronawirusa paradzie w Moskwie wśród gości z zagranicy obecni byli m.in. Aleksandr Łukaszenka z synem, a także prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew oraz prezydent Serbii Aleksandar Vučić. Przybyli także m.in. prezydenci Tadżykistanu, Uzbekistanu oraz nieuznawanych Abchazji i Osetii Południowej. W ubiegłym roku był to już jedynie prezydent Tadżykistanu Emomali Rahmon.

Kresy.pl/LRT

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz