Litewski prezydent Gitanas Nauseda przyznał, że prezydenta Rosji Władimira Putina można nazwać zabójcą, podobnie jak uczynił to prezydent USA Joe Biden. Zdaniem Nausedy, Kreml „drży w obliczu narastającej opozycji”, próbuje ją zdusić i stąd nie można otwierać się na dialog z Moskwą.

Podczas poniedziałkowego wywiadu dla litewskiej agencji BNS, prezydent Republiki Litewskiej, Gitanas Nauseda został zapytany, czy nazwałby prezydenta Rosji, Władimira Putina zabójcą, podobnie jak zrobił to wcześniej prezydent USA, Joe Biden,

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

5687.39 PLN    (25.85%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Niestety, tak” – odpowiedział Nauseda. Jego zdaniem, Rosja jawnie kwestionuje integralność terytorialną sąsiednich krajów, w tym Ukrainy.

„Widzę [po stronie Rosji – red.] wiele oznak jawnego braku szacunku dla wartości cywilizowanego świata, wobec praw narodów do samostanowienia, braku poszanowania dla integralności terytorialnej ich sąsiadów, co Kreml w ostatnim czasie okazuje całkiem demonstracyjnie” – twierdzi litewski prezydent.

Komentując sytuację w samej Rosji, Nauseda powiedział, że to ważny aspekt, bo rosyjska władza „wyraźnie drży w obliczu narastającej opozycji” i próbuje ją stłumić, a jej przywódców prześladuje „w najbardziej brutalny sposób”. Polityk jako przykład podał skazanego na kolonię karną opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Skrytykował też postawę otwartości na rozmowy z Moskwą, przejawianą przez część krajów unijnych.

„Ciągłe mówienie, z głową schowaną w ramionach, że dążymy do zaangażowania w relacjach z Rosja, co czasem słyszę od moich unijnych kolegów – oznacza, że jest się emocjonalnie i geograficznie bardzo daleko od tego, co nazywa się Rosją” – zaznaczył. Dodał, że Litwa jako kraj na pewno nie będzie „siedzieć obojętnie w tylnym rzędzie” i nie poprze głosów wzywających do nawiązania większych kontaktów z Rosją, bo widzi u swoich rosyjskich sąsiadów poważne naruszanie praw człowieka.

Jak informowaliśmy, w wyemitowanym w środę wywiadzie ABC News Joe Biden powiedział, że prezydent Rosji Władimir Putin niebawem poniesie konsekwencje za wysiłki mające na celu zmianę wyniku wyborów prezydenckich w USA w 2020 roku na korzyść Donalda Trumpa.

„Zapłaci cenę” – powiedział Biden w wywiadzie. Zapytany, jakie będą konsekwencje, opowiedział: „Wkrótce się przekonacie”. Zapytany, czy myśli, że Putin jest zabójcą, Biden potwierdził. O Putinie powiedział też, że nie sądzi, aby rosyjski przywódca miał duszę. Jednocześnie zauważył, że „są miejsca, w których współpraca leży w naszym wspólnym interesie”, wskazując na odnowienie porozumienia jądrowego NEW START.

Czytaj także: Putin odpowiedział Bidenowi: „kto się przezywa, ten sam się tak nazywa”

Komentarz Bidena na temat konsekwencji wobec Rosji pojawił się po tym, jak we wtorek raport amerykańskiego wywiadu wskazał, że Putin stał za ingerencją Moskwy w wybory w USA w 2020 roku. Według raportu chodziło o działania osób z Ukrainy mających powiązania z Rosją, takich jak deputowany Andrij Derkacz, który publikował nagrania mające zdyskredytować Joe Bidena i jego syna Huntera. Derkacz miał też wspólnie z Konstantinem Kilimnikiem przekazać ludziom Trumpa materiały obciążające Huntera Bidena. Według amerykańskiego wywiadu „Putin był odpowiedzialny za działalność Andrija Derkacza”. MSZ Rosji tego samego dnia wieczorem wezwało na konsultacje do Moskwy rosyjskiego ambasadora w Waszyngtonie Anatolija Antonowa. Komunikat MSZ nie zawierał przy tym odniesień do wypowiedzi Bidena.

Delfi.lt / Kresy.pl

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz