Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenko oświadczył, że konflikt na Ukrainie nie zakończył się szybkim zwycięstwem Rosji, ponieważ jej prezydent został oszukany.
„Podczas walk nie tylko ja, ale cały świat rozumiał, że wojna szybko zakończy się zwycięstwem Rosji. Wynikało to przede wszystkim z faktu, że Rosjanie byli w Kijowie” – stwierdził białoruski prezydent w wywiadzie dla telewizji Al Arabiya. “Ale potem określeni politycy i siły zwróciły się do Putina z prośbą o zaprzestanie działań, wycofanie wojsk z Kijowa i zawarcie porozumienia pokojowego. Widząc tę sytuację, fakt, że wiele osób ginie i że wojna, szczerze mówiąc, nie przebiega zgodnie z planem, Putin zgodził się i wycofał swoje wysunięte jednostki z Kijowa. Przed tym wycofaniem wszyscy zrozumieli, że dni Ukrainy są policzone” – dodał Łukaszenko, którego zacytowała w poniedziałek agencja informacyjna Interfax.
Ta decyzja Putina, według prezydenta Białorusi, miała na celu przywrócenie pokoju między stronami konfliktu, ale niestety tak się nie stało.
„Po raz kolejny, wiem, te siły nas oszukały. To był Watykan. I, co zaskakujące, lobby żydowskie, Izraelczycy. Oni, w imieniu Zełenskiego, oświadczyli: <<To wszystko, zawieramy pokój, zgadzamy się>>. I tak samo postąpili inni” – kontynuował swój wywód Łukaszenka.
Białoruski prezydent wyraził przekonanie, które mają też podzielać podlegli mu oficerowie, że gdyby Rosjanie kontynuowali ofensywę, „nie byłoby Zełenskiego”.
Rozpoczynając inwazję na Ukrainę na dużą skalę 24 lutego 2022 roku rosyjskie siły zbrojne podjęły ją z wielu kierunków równocześnie, w tym z terytorium Białorusi, skąd wiodła najkrótsza droga na stolicę Ukrainy.
Rosjanie przeprowadzili desant powietrzny na podkijowskie lotnisko Hostomel, a także znaleźli się na przedmieściach samego Kijowa. Mobilne dość lekkie grupy infiltrowały już samo miasto. Według ekspertów miały on zrealizować misję uderzenia w samo ukraińskie przywództwo polityczne.
Pierwsze tygodnie wojny wskazywały jednak, że Rosjanie wykorzystali w inwazji zdecydowanie zbyt małe siły, by kontrolować terytoria na tyłach swoich zgrupowań, czy nawet linii komunikacyjnych. W efekcie na przełomie marca i kwietnia.
Większość komentatorów przypisuje tę porażkę mylnej konceptualizacji samej inwazji, bardziej jako operacji policyjnej i politycznej, wynikającej z mylnej oceny sytuacji społeczno-politycznej na Ukrainie przez rosyjskie kierownictwo polityczne.
interfax.ru/kresy.pl





























