Poseł Norbert Kaczmarczyk (Kukiz’15) złożył interpelację dotyczącą importu zbóż z Ukrainy w kontekście kondycji ekonomicznej polskich młynów. „Zachwianie rynkami, obniżenie cen i destabilizacja sytuacji to pokłosie zbyt dużego importu zbóż z Ukrainy”.

Poseł Kukiz’15 Norbert Kaczmarczyk w połowie lipca zgłosił do ministra rolnictwa i rozwoju wsi interpelację w sprawie importu zbóż z Ukrainy w kontekście kondycji ekonomicznej polskich młynów.



– Jak wynika z przekazów medialnych, uwag zgłaszanych do prowadzonych przeze mnie biur poselskich, a także z mojego osobistego doświadczenia, w ostatnim czasie mamy do czynienia z niekontrolowanym napływem dużej ilości zbóż z obszarów Ukrainy podkreśla na wstępie poseł.

Przypomina, że „polskie zboża to najlepsza i bezpieczna żywność”, o czym mówią m.in. znani naukowcy czy uznani producenci. Zaznacza też, że w tym kontekście naturalna jest obawa dotycząca żywności genetycznie modyfikowanej.

– Nie chcemy, aby taka żywność była sprowadzana do Polski z zachodu. Ale to nie jest wystarczający powód, aby nie ograniczać importu zbóż ze wschodu, z Ukrainy. A takie zboża wręcz zalewają w ostatnim czasie Polskę podkreśla Kaczmarczyk.

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Poseł Kukiz’15 przypomniał, że w ostatnich latach eksport pszenicy z Polski gwałtownie wzrósł, trafiając głównie na Półwysep Arabski, Niemiec i do krajów afrykańskich. W 2016 roku eksport pszenicy wyniósł 3,34 mln ton, o ponad 10% w porównaniu do roku 2015.

– Wszystko to przy słabo ograniczonym, lawinowo wzrastającym wręcz imporcie zbóż gorszej jakości z Ukrainy – zauważył. – Pomimo faktu, że pojawiały się zapewnienia dotyczące podjęcia starań zamknięcia granic dla zwiększonego importu z Ukrainy, ograniczenia importu z rynku ukraińskiego, albo chociaż wzmocnienia kontroli wwożonego zboża, problem istnieje w dalszym ciągu.

Zdaniem Kaczmarczyka, a także polskich rolników, resort rolnictwa i rozwoju wsi w takiej sytuacji powinien dążyć do ograniczenia importu zbóż z Ukrainy.

– Rolnicy wskazują, że zboża pochodzące z importu ukraińskiego są znacznie gorszej jakości w porównaniu do zbóż pochodzących z rodzimych rynków. Zdarza się, że ceny zbóż w określonych regionach wschodniej i południowej Polski są o około 10% niższe, aniżeli w innych. Import z Ukrainy niszczy rynek. Zachwianie rynkami, obniżenie cen i destabilizacja sytuacji to pokłosie zbyt dużego importu zbóż z Ukrainy – podkreśla poseł Kukiz’15.

Ponadto, Kaczmarczyk zwrócił uwagę na ważny, choć często pomijany aspekt tej sprawy. Mianowicie, na negatywny wpływ importu tanich zbóż na sytuację polskich młynów:

– Taki stan rzeczy implikowany jest spadkiem cen zbóż na rynku krajowym. W mojej ocenie, przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi powinny zostać podjęte kroki mające na celu naprawę takiej sytuacji.

Poseł skierował do ministerstwa następujące pytania:

(1) Czy Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi na bieżąco monitoruje przepływy handlowe w kontekście importu zbóż, ze szczególnym uwzględnieniem rynku ukraińskiego?

(2) Na jakim poziomie kształtują się powyżej wskazane przepływy handlowe?

(3) Duża ilość importowanych zbóż wpływa negatywnie na kondycję ekonomiczną polskich młynów. Taki stan rzeczy implikowany jest spadkiem cen zbóż na rynku krajowym. Czy Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podejmie stosowne kroki, aby zapobiegać takiej sytuacji?

(4) Czy zboża pochodzące z Ukrainy są objęte należytymi i odpowiednio intensywnymi kontrolami jakości?

(5) Czy kontrole dotyczące ilości zbóż importowanych z Ukrainy są w odpowiednim stopniu intensywne i skuteczne?

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

UE pomaga Ukrainie – kosztem Polski

Przypomnijmy, że w końcu czerwca br. Rada UE zatwierdziła preferencje handlowe dla Ukrainy.  Przedstawiciele państw członkowskich w Radzie UE formalnie zatwierdzili porozumienie ws. korzystnych dla Ukrainy preferencji handlowych. Wcześniej na związane z nim zagrożenia zwracali uwagę polscy rolnicy, a także część polityków.

Przeczytaj: Polscy europosłowie chcieli zablokować proukraińskie regulacje UE. „Rzeczpospolita” ich krytykuje

– Środki te są z naszej strony gestem wsparcia politycznego i gospodarczego dla Ukrainy. Ze względu na trudną sytuację, w której obecnie znajduje się Ukraina, mamy nadzieję na szybkie wdrożenie tych regulacji – napisał w oświadczeniu Christian Cardony, minister gospodarki Malty, która do końca czerwca przewodniczy w Radzie UE.

Zatwierdzone propozycje mają poprawić dostęp do rynku unijnego dla ukraińskich eksporterów. Jak tłumaczono, w związku z trudną sytuacją gospodarczą na Ukrainie i podejmowanymi w tym kraju reformami.

Czytaj więcej: Rada UE zatwierdziła preferencje handlowe dla Ukrainy

Nowe regulacje powinny wejść w życie przed końcem września br. Z kolei w dniach 12-13 lipca w Kijowie odbędzie się szczyt UE-Ukraina.

PRZECZYTAJ: Poseł Sachajko (K’15) dla Kresów.pl: niech UE nie pomaga Ukrainie kosztem Polski

Co grozi polskim rolnikom

Jak informowaliśmy wcześniej, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz uważa, że ukraińska żywność, na którą Komisja Europejska zwiększyła bezcłowe kwoty eksportowe, zagrozi polskim rolnikom. Podkreśla, że decyzją Unii Europejskiej ukraińska żywność będzie mogła szerokim strumieniem wpływać do polski. Dzięki temu dojdzie do podwojenia ukraińskiego eksportu zbóż do UE, który i tak jest już teraz ogromny.

Zdaniem prezesa ukraińskie kontyngenty w pierwszej kolejności trafiają do Polski – mogą zdestabilizować rynek. Dodał także, że już w zeszłym roku ukraińska żywność, zwłaszcza zboże wywołało poważne problemy. Wskazuje, że z powodu decyzji Komisji Europejskiej sytuacja w tym roku może być jeszcze gorsza.

Ponadto, jak dowiedziała się dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon na ustalenie wysokich limitów bezcłowego importu z Ukrainy najbardziej naciskały Niemcy.

Kresy.pl

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.

a

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz