Znany ukraiński bloger Anatolij Szarij twierdzi, że dygnitarze z Biura Prezydenta Ukrainy kazali wszcząć kampanię medialną celem zdyskredytowania jego osoby, a oficer SBU wydał rozkaz zamordowania go. Kancelaria prezydenta Ukrainy nazywa te zarzuty „śmiesznymi”.

We wtorek znany ukraiński bloger Anatolij Szarij, będący zarazem liderem swojej własnej partii politycznej, zamieścił nagranie, w którym oskarżył Biuro Prezydenta Ukrainy o wydanie rozkazu zlikwidowania go. Powołał się na opublikowane przez siebie oświadczenie napisane odręcznie przez obywatela Ukrainy Ołeksandra Zołotuchina, w którym przyznaje się on do otrzymania od przedstawiciela Służby Bezpieczeństwa Ukrainy rozkazu dokonania w Hiszpanii politycznego zabójstwa Szarija. Sam rozkaz zabójstwa miał według niego pochodzić z góry, z Biura Prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

Zołotuchin był ścigany zarówno przez ukraińską policję, jak i przez Interpol, z uwagi na popełnione na Ukrainie przestępstwa, m.in. rozbój, porwanie i chuligaństwo. Twierdzi, że podpułkownik Służby Bezpieczeństwa Ukrainy zlecił mu zamordowanie Anatolija Szarija i dostarczył hiszpańskiej policji dowody w tej sprawie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ukraiński bloger przedstawia przebieg całej sprawy. Według zamieszczonych przez niego informacji, w ubiegłym roku z Zołotuchinem, który ukrywał się w Hiszpanii, skontaktował się pochodzący z Łucka mężczyzna, wywodzący się z niesławnego, choć popularnego w niektórych kręgach w Polsce, batalionu ochotniczego Ajdar. Jego kuzynka dostarczyła mu informacje o drogiej willi Szarija w Hiszpanii (jej znajomy lub współlokator miał pracować przy jej remoncie).

Ponieważ Zołotuchin miał mieć wiedzę dotyczącą miejsca pobytu Szarija w Hiszpanii (napisał o tym w sieci), chęć kontaktu z nim miały mieć osoby z kręgu Biura Prezydenta Ukrainy, zainteresowane zdyskredytowaniem popularnego blogera. Wymieniono tu Serhija Małychina, pomocnika i współpracownika Kiryłła Timoszenko, wiceszefa Biura, który miał nawiązać kontakt z Zołotuchinem za pośrednictwem Nikołaja Dulskiego. Dulski, lider organizacji „Nażdak”, został oskarżony przez ukraińskie władze o zlecenie blokady drogi Lwów-Rawa Ruska przez osoby udające Polaków. Powiązano go też z ostrzelaniem z granatnika Konsulatu RP w Łucku w marcu 2017 roku. Dulskij zaprzeczył, że stoi za atakiem na konsulat, nie zaprzeczył jednak, że to on zlecił blokadę drogi. Sam Dulski ma obecnie przebywać na terytorium Rosji, a SBU nazywa go „znanym agentem rosyjskich służb specjalnych”.

Małychin za pośrednictwem Dulskiego miał skontaktować się bezpośrednio z Ołeksandrem Zołotuchinem, zlecając mu, żeby „zj.bać Szarija z wyborów” (chodzi najpewniej o jesienne wybory samorządowe, w których startuje Partia Szarija).

Szarij opublikował zapis korespondencji internetowej Zołotuchina z Dulskim oraz Dulskiego z Małychinem w opisywanej sprawie, a także nagranie rozmowy telefonicznej pomiędzy trzema „spiskowcami”. Przedstawiciel Biura Prezydenta Ukrainy przedstawił dość szczegółowy plan dyskredytacji partii Szarija i jego samego za pomocą akcji propagandowej w mediach, m.in. poprzez zaprzyjaźnionych dziennikarzy i w serwisach społecznościowych, dzięki popularnym blogerom.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jednak w tym czasie Zołotuchin rzekomo współpracował już z policją hiszpańską oraz Interpolem. Według jego relacji, jaką przedstawił Szarijowi i zamieścił na nagraniu wideo, skontaktował się z nim podpułkownik Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Ukrainiec twierdzi, że oficer ten w imieniu szefa SBU, Iwana Bakanowa, poprosił o opracowanie planu zamachu na życie Szarija. Zołotuchin przyznał, że taki plan opracował, ale w porozumieniu z policją hiszpańską. Odmówił jednak osobistego udziału w morderstwie, „pomagając” SBU w poszukiwaniu odpowiedniego mordercy. Ukraińskie służby miały dostarczyć potrzebną broń.

Mimo to podpułkownik miał nalegać, żeby to Zołotuchin zabił Szarija, gdyż wiedziano, że obaj są ze sobą skonfliktowani. Rzekomo dzięki temu zabójstwo ukraińskiego blogera mogłoby zostać uznane za prywatne porachunki między nimi. Sam Zołotuchin w pewnym momencie miał się dowiedzieć, że później on również miał zginąć, oficjalnie w wyniku samobójstwa, co rzekomo miałoby odwrócić uwagę od rzeczywistych zleceniodawców zabójstwa. To spowodowało, że wyznał wszystko hiszpańskiej policji.

Zołotuchin w swoim nagraniu zwrócił się też z apelem do prezydenta Zełenskiego. Pytał go, jak mógł zlecić kierowanie SBU komuś takiemu jak Bakanow, którego ludzie zlecają polityczne zabójstwa.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Jeśli pan nie zareaguje, to będę pana uważał za współuczestnika planu tej zbrodni […] wspólnika tych bandytów, którzy zgromadzili się w pana plecami […] wspólnika planów skierowanych przeciwko państwu ukraińskiemu […] nie jestem zwolennikiem Anatolija Szarija, jestem jego politycznym przeciwnikiem […] ale uważam, że walczyć z Szarijem należy politycznie, uczciwie, a nie po bandycku (…)” – twierdzi Ukrainiec. Zapewnia też, że jest w pełni poczytalny i może wszystko udowodnić. Poinformował też, że wszystkie dowody znajdują się w rękach hiszpańskiej policji, a on sam współpracuje z policją i Interpolem, który zatrzymał go w kwietniu br.

Szarij w swoim nagraniu wspomina też o tegorocznej aferze dotyczącej transportu środków medycznych na Ukrainę potężnym samolotem Mrija, w którą miał być zamieszany Timoszenko. Dodał, że portal Obozrevatel, który w kwietniu opisał sprawę, stał się celem bardzo silnego cyberataku typu DDOS. Na początku maja br. portal napisał, że przypuszczalnym zleceniodawcą ataku miał być Małychin, a rzekomo zapłacono za to 2,5 tys. dol. ze środków Biura Prezydenta Ukrainy. Timoszenko oficjalnie zaprzeczył, jakoby kancelaria ukraińskiego prezydenta stała za cyberatakiem.

Ukraiński bloger powiedział też, że obecnie Zołotuchin ma pozostawać pod ochroną hiszpańskich służb specjalnych. Swoje nagranie zamieścił niedługo po tym, jak ukraińskie media zaczęły publikować artykuły na temat jego drogiej willi w Hiszpanii.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W środę do sprawy odnieśli się przedstawiciele kancelarii prezydenta Ukrainy, nazywając zarzuty ze strony Szarija śmiesznymi, a jemu samemu wypominając, że posiada opinię „prorosyjskiego blogera”. Kirił Timoszenko twierdzi, że bloger „generuje sztuczny konflikt” i chce w ten sposób zwiększyć swoją popularność. Jego zdaniem, ani Biuro Prezydenta, ani sam Zełenski nie interesują się Szarijem i jego działalnością. Relację Zołotuchina na temat SBU uważa za wyreżyserowaną historię.

Na początku miesiąca pisaliśmy, że w ostatnim czasie aktywiści i zwolennicy partii znanego ukraińskiego blogera Anatolija Szarija stali się celem brutalnych ataków. Po tym, jak Szarij oskarżył ukraińskie władze, że dały nacjonalistom „zielone światło” dla napadów na jego ludzi, śledczy zaczęli wyjaśniać niektóre z tych incydentów, m.in. do aresztu domowego trafił szef Narodowych Drużyn w Winnicy.

Do najgroźniejszego z napadów doszło w nocy z 24 na 25 czerwca w Charkowie. Nieznani sprawcy pobili pałkami członka Partii Szarija Nikitę Rożenkę. Aktywista trafił w stanie ciężkim do szpitala. Zdaniem blogera była to próba zabójstwa, podczas gdy policja początkowo potraktowała to zdarzenie jako „chuligaństwo”. Szarij podkreślał, że Rożenko 17 czerwca prowadził w Kijowie antyprezydencką demonstrację pod hasłem „Niemy prezydent – nie mój prezydent!”. W ten sposób Partia Szarija protestowała przeciwko tolerowaniu przez władze napadów na dziennikarzy związanych z blogerem, które zdarzały się już wcześniej. Demonstracja spotkała się z kontrakcją agresywnej grupy młodych ludzi, w stronę kolumny protestujących rzucono jajka i doszło do użycia gazu łzawiącego. Po demonstracji w kijowskim metrze doszło do starć ludzi Szarija z nacjonalistami, przy czym obie strony oskarżyły się wzajemnie o sprowokowanie zajść.

YouTube.com / pravda.com.ua / SUZOUN / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz