Wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński przeforsował przepis specustawy o zwalczaniu COVID-19 zapewniający bezkarność za przestępstwa urzędnicze – twierdzi Gazeta Wyborcza wskazując, że ten sam wiceminister jest odpowiedzialny m.in. za zakup testów na obecność koronawirusa, których wykonanie jest w Polsce dwa razy droższe niż w Niemczech.

W ustawie o zwalczaniu epidemii COVID-19 znalazł się artykuł 10c, który zapewnia bezkarność funkcjonariuszom publicznym, którzy nadużyli uprawnień bądź wyrządzili szkodę majątkową w obrocie gospodarczym, o ile kupowali towary i usługi niezbędne do zwalczenia epidemii, działali w interesie społecznym a „bez dopuszczenia się tych naruszeń nabycie tych towarów lub usług nie mogłoby zostać zrealizowane albo byłoby istotnie zagrożone”. Przed epidemią za przestępstwa te groziło do 10 lat więzienia.

Jak napisała GW, artykuł 10c budzi wątpliwości prokuratorów z powodu niedookreślonych terminów w rodzaju „interes społeczny”. Jeden z prokuratorów, z którym rozmawiała gazeta uważa, że przepis ten gwarantuje urzędnikom bezkarność, jeśli przy przekroczeniu uprawnień i niegospodarności dojdzie do korupcji. Urzędnicy nie odpowiedzą też za naruszenie dyscypliny finansów publicznych.

Do autorstwa artykułu 10c nie chce przyznać się żaden z resortów. Według Ministerstwa Rozwoju, które koordynowało prace nad projektem specustawy, była to „inicjatywa międzyresortowa”. Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że chciało zastąpić art. 10c wytycznymi Prokuratora Generalnego. Ministerstwo Zdrowia jako autora przepisu wskazuje minister Annę Dalkowską z Ministerstwa Sprawiedliwości, ale przyznaje, że resort min. Ziobry sugerował, że lepsze byłyby wytyczne Prokuratora Generalnego. Przepis miał powstać po uzgodnieniach, które zapadły podczas posiedzenia Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Jak twierdzi GW na podstawie swoich źródeł, to resort zdrowia forsował przyjęcie tego przepisu, a konkretnie odpowiedzialny za zakupy testów wiceminister Janusz Cieszyński. Ministerstwo Zdrowia temu zaprzecza.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wyborcza wiąże sprawę artykułu zapewniającego bezkarność urzędnikom dopuszczającym się niegospodarności z nadzwyczaj wysokim kosztem przeprowadzenia testów na obecność koronawirusa w Polsce. Wykonanie pojedynczego testu w Niemczech kosztuje 40 euro, czyli około 200 złotych, podczas gdy w Polsce dwa razy więcej. Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że to NFZ ustalił taki koszt na podstawie ceny testów komercyjnych. Jednak zdaniem GW resort zdrowia przepłaca kupując same testy. Na początku marca kupiono 68 tysięcy jednogenowych testów od firmy Blirt po 51 złotych za test. Gazeta zaznaczyła przy tym, że jest to firma związana z Jerzym Milewskim, który zasiada w Narodowej Radzie Rozwoju przy prezydencie. Urzędnicy z MZ nie skorzystali przy tym z oferty firmy Pro-Salus, która proponowała chińskie testy za niecałe 30 złotych za jeden test. Według GW testy oferowane przez Pro-Salus mają certyfikat UE i są stosowane w 200 chińskich szpitalach, ponadto są trzygenowe, czyli takie, które rekomenduje WHO, w przeciwieństwie do jednogenowych. MZ w korespondencji z gazetą określiło jednak ofertę Pro-Salus jako mało poważną. „My kupujemy tylko u wiarygodnych partnerów i tylko wartościowe produkty” – stwierdził rzecznik MZ Wojciech Andrusiewicz. Resort milczy jednak na temat konkretnych cen kupowanych testów od obecnych dostawców. Z ustaleń GW wynika, że średnio mogły one kosztować jeszcze więcej niż te zakupione na początku marca – 70 złotych za sztukę. A ostatnio prezes Agencji Rozwoju Przemysłu podawał dane, które wskazywały, że obecnie kupowane testy kosztują 100 złotych za sztukę.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Sprawę skomentował dla GW Andrzej Sośnierz z Porozumienia, były prezes NFZ. „W sytuacji kryzysowej trzeba kupować szybko, nie zawsze udaje się tanio. No, ale jeżeli na stole leżą tanie oferty, a ministerstwo wybiera drogie i jeszcze zapewnia sobie bezkarność, to sytuacja wygląda co najmniej dziwnie” – powiedział Sośnierz.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Wkrótce ruszy produkcja polskich testów na koronawirusa. Są 8 razy tańsze od zagranicznych

Kresy.pl / GW




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz