Rząd RP wstrzymał ruch na granicy z Białorusią w związku z manewrami wojskowymi Zapad 2025. Decyzja, choć uzasadniana względami bezpieczeństwa, spowodowała poważne problemy dla polskich firm transportowych, których kierowcy utknęli po białoruskiej stronie.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało o zamknięciu przejść granicznych z Białorusią w obu kierunkach. Decyzja ma obowiązywać do odwołania i została podjęta w związku z manewrami Zapad 2025, w których uczestniczą tysiące żołnierzy Federacji Rosyjskiej i Białorusi. Według oficjalnych danych w ćwiczeniach bierze udział około 13 tysięcy wojskowych, jednak szacunki wskazują, że faktyczna liczba może być znacznie wyższa – podaje w czwartek Dziennik Wschodni.
W ramach restrykcji zamknięto przejście drogowe Terespol–Brześć dla samochodów osobowych oraz Kukuryki–Kozłowiczy dla ciężarówek. Zawieszono również ruch towarowy na trzech kolejowych przejściach granicznych: Kuźnica Białostocka–Grodno, Siemianówka–Swisłocz oraz Terespol–Brześć.
Zobacz też: Sikorski: granica z Białorusią otwarta tylko bez „gangów pseudo-uchodźców” przepychanych przez Łukaszenkę
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński wyjaśniał, że decyzja była konieczna z powodu zagrożeń, jakie mogą wynikać z prowadzonych manewrów. – „Podczas ćwiczeń armia rosyjska i białoruska trenuje scenariusze o charakterze agresywnym wobec naszego kraju. Ruch wznowimy, gdy będziemy pewni, że bezpieczeństwo Polaków jest zagwarantowane, że nie grożą nam żadne prowokacje” – mówił szef MSWiA.
Przedsiębiorcy transportowi zwracają jednak uwagę, że decyzję ogłoszono nagle, zbyt blisko terminu wprowadzenia ograniczeń. W konsekwencji wielu kierowców utknęło na granicy, często z załadowanymi towarami. – „Cała firma utopiona w Brześciu. Mam pięć aut i wszystkie są po stronie białoruskiej. Jak padła informacja z MSWiA, nagle zrobiło się 400 aut w kolejce w Brześciu” – relacjonował Marcin Dylda z firmy MD Trans.
Podobne problemy zgłaszają inni przewoźnicy z Lubelszczyzny. – „Czujemy się jak zakładnicy systemu. Słowa ministra o odpowiednim czasie na reakcję to jakaś paranoja” – podkreśla Mateusz, właściciel firmy transportowej. – „Nie wiadomo, czy granica otwarta zostanie jutro, za tydzień czy w ogóle” – dodaje Piotr, przedsiębiorca z Lublina.
Właściciele firm wskazują na realne straty finansowe, wynikające z przestojów. – „Mam zamrożone auta. Generują koszty. Dziwię się, że Polska posunęła się do tak drastycznych środków. Każdy traci. Państwo też” – ocenił Cezary, przewoźnik międzynarodowy.
Zobacz też: Łukaszenko oskarża Polskę o blokadę i przemyt: „Co robią Polacy? Dziwne”
Kresy.pl/Dziennik Wschodni































