Minister obrony Białorusi Wiktor Chrienin w rozmowie z rosyjskim dziennikarzem zapewnił, że Mińsk nie zamierza podejmować działań wojennych wobec sąsiadów i dąży do obniżenia napięcia w relacjach z Polską. Oskarżył jednocześnie polskie władze polityczne o eskalację sytuacji.
Białoruś deklaruje, że nie dąży do konfrontacji militarnej z sąsiadami i jest zainteresowana zmniejszeniem napięcia w relacjach z Polską – poinformował minister obrony Wiktor Chrienin. Jego wypowiedź padła podczas rozmowy z Pawłem Zarubinem, dziennikarzem rosyjskiej Państwowej Kompanii Telewizyjno-Radiowej, o czym doniosła agencja Biełta.
„Widzimy, że stanowisko polskiego wojska w pewnym stopniu różni się od słów przywództwa politycznego. Oczywiście jesteśmy zainteresowani redukcją napięcia, przede wszystkim militarnego. Polska jest przecież naszym sąsiadem. Jak mówi nasz prezydent – sąsiadów się nie wybiera. Nie chcemy z nimi walczyć” – podkreślił Chrienin w wywiadzie.
Szef białoruskiego resortu obrony dodał, że w jego ocenie źródłem napięć pozostaje polska klasa polityczna, a nie działania podejmowane przez stronę białoruską. „Cała agresja pochodzi właśnie od przywództwa politycznego Polski” – stwierdził.
Wcześniej białoruskie ministerstwo obrony poinformowało w komunikacie prasowym, że wywiad został przeprowadzony na poligonie w Mulino, gdzie Chrienin przebywał z wizytą. Spotkanie miało miejsce w trakcie manewrów wojskowych Zapad 2025, organizowanych wspólnie przez siły zbrojne Rosji i Białorusi. Ćwiczenia odbywały się w dniach 12–16 września na terytorium obu państw.
Zapad to cykliczne rosyjsko-białoruskie ćwiczenia wojskowe, które w ocenie władz w Warszawie i krajów NATO mają charakter ofensywny i stanowią potencjalne zagrożenie dla stabilności w regionie.
Minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi odbył wizytę w Polsce – pierwszą od sześciu lat. Spotkanie z jego polskim odpowiednikiem Radosławem Sikorskim odbyło się w Helenowie koło Warszawy. Podczas rozmów poruszono m.in. kwestię zamkniętej granicy polsko-białoruskiej i problemu migracji.
Według informacji uzyskanych przez Newsweek z kręgów polskiego MSZ, Wang Yi miał zasugerować, że władze w Pekinie są gotowe „odbyć szczerą rozmowę z Łukaszenką” dotyczącą sytuacji na granicy.
Z ustaleń tygodnika wynika, że wpływy Chin mogą odegrać kluczową rolę w zażegnaniu kryzysu migracyjnego. Aż 90 proc. towarów z Chin do Unii Europejskiej transportowanych jest przez terytorium Białorusi, co oznacza, że białoruska gospodarka w dużym stopniu uzależniona jest od utrzymania tranzytu.
„Putin może być problemem, ponieważ Alaksandr Łukaszenka nie zrobi nic bez zgody swojego kremlowskiego zwierzchnika, który dąży do eskalacji” – napisał Newsweek.
Po zakończonym spotkaniu Radosław Sikorski zamieścił wpis w serwisie X, informując, że istnieje możliwość ponownego otwarcia granicy z Białorusią, jeśli do rozwiązania kryzysu włączy się strona chińska.
„Spotkanie z moim chińskim kolegą było znakomite. Rozwiązaliśmy kilka konkretnych spraw. Ale na granicy z Białorusią stoimy twardo. Załóżmy, że Chiny nam pomogą, tak jak swego czasu, powstrzymać prowokacje ze strony Białorusi. Wtedy granica będzie otwarta” – napisał minister spraw zagranicznych.
Sikorski dodał także, że „jeśli ta granica ma być otwarta, to nie mogą tam rządzić jakieś gangi pseudo-uchodźców, których Łukaszenka przepycha”.
Zobacz też: Łukaszenko o incydencie z dronami: „Polacy zachowują się jak dzikusy”
Kresy.pl/Biełta































