W czwartkowym głosowaniu większością jednego głosu udało się obronić projekt ustawy o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii, którego twarzą jest poseł PiS Bartłomiej Wróblewski. Władzom partii ma nie podobać się, że Wróblewski „gromadzi wokół siebie coraz liczniejszą grupę radykałów, których nie akceptują nawet partyjni konserwatyści”, dlatego, jak podaje „Wirtualna Polska”, dano zielone światło do odrzucenia projektu w pierwszym czytaniu.

Wniosek opozycji o odrzucenie poselskiego projektu ustawy o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii poparło 204 posłów, w tym 118 z klubu KO, 46 z Lewicy, 17 z KP-PSL, 5 z koła Konfederacji, 8 z koła Polski 2050, 4 z koła Porozumienia, 3 z koła Polskie Sprawy oraz jeden poseł niezrzeszony. Wniosek o odrzucenie poparło też dwoje posłów PiS – Elżbieta Duda i Tadeusz Cymański. 19 posłów partii rządzącej wstrzymało się od głosu. Przeciw wnioskowi o odrzucenie projektu opowiedziało się 205 posłów, w tym 197 posłów PiS, 3 Konfederacji, 3 Kukiz’15 oraz dwóch posłów niezrzeszonych.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

170 PLN    (0.77%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

W związku z odrzuceniem wniosku projekt skierowano do dalszych prac w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Autorzy poselskiego projektu o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii podkreślali, że osiągnięcie celów demograficznych jest możliwe jedynie na podstawie rzetelnych i wszechstronnych badań naukowych i wielowymiarowych działaniach prowadzonych w sposób ciągły i konsekwentny. Wskazali na potrzebę bieżącego monitorowania trendów związanych z demografią i wypracowywania odpowiednich rekomendacji w celu przeciwdziałania występowaniu negatywnych zjawisk w tej dziedzinie.

Projekt ustawy o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii zakłada powołanie nowej instytucji publicznej w formie państwowej osoby prawnej. Do jej zadań ma należeć m.in. prowadzenie badań naukowych nad demografią i wypracowywanie odpowiednich rekomendacji.

Prezes Instytutu będzie uprawniony m.in. do udziału w stosownych postępowaniach, wnioskowania o wystąpienie z inicjatywą ustawodawczą oraz inicjowania stosownych zmian w prawie miejscowym. Roczny budżet Instytutu ma wynieść 30 mln zł.

W czasie pierwszego czytania we wtorek 30 listopada w Sejmie opozycja wskazywała, że projekt daje prezesowi Instytutu zbyt szerokie kompetencje. Zwracała uwagę, że będzie on powoływany na 7 lat i praktycznie nieodwoływalny.

„Będzie mógł żądać wszczęcia postępowania w sprawach cywilnych dotyczących rodzin, sprawach rodzinnych w szczególności dotyczących stosunku między rodzicami a dziećmi; będzie mógł brać udział w postępowaniach dotyczącym nawiązania stosunku przysposobienia, sprawach nieletnich czy będzie mógł dołączyć np. do postępowań rozwodowych” – powiedziała posłanka Monika Rosa z klubu KO

Jak przekazała Wirtualna Polska, władze PiS dały zielone światło, by w pierwszym czytaniu odrzucić projekt ustawy. Szefostwu partii ma nie podobać się, że Bartłomiej Wróblewski (prawnik i  niedawny kandydat na Rzecznika Praw Obywatelskich klubu PiS) „gromadzi wokół siebie coraz liczniejszą grupę radykałów, których nie akceptują nawet partyjni konserwatyści”.

Wirtualna Polska podkreśla, że członków PiS, którzy wstrzymali się od głosu byli m.in. Marek Suski czy rzeczniczka PiS Anita Czerwińska – politycy bliscy Jarosławowi Kaczyńskiemu. W głosowaniu udziału ni wziął m.in. Paweł Szefernaker, który obecny był na sali plenarnej i chwilę wcześniej głosował za odrzuceniem obywatelskiego projektu ustawy „Stop aborcji”.

Elżbieta Duda i Tadeusz Cymański zagłosowali za odrzuceniem projektu, ale w rozmowie z WP przekonywali, że był to wynik pomyłki.

Jak podało źródło portalu, wynik głosowania miał być ostrzeżeniem dla Bartłomieja Wróblewskiego, który „próbuje budować swoją frakcję radykałów”. Wszystko miało być uzgodnione z władzami partii i klubu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„Konserwatyści w PiS, którzy nie są oszołomami, nie mogą dopuścić do sytuacji, że będziemy się ścigać na to, kto jest większym fundamentalistą. W ostatnim czasie obserwujemy dość liczną grupę w naszym klubie, która chce przyciągać skrajnie radykalny elektorat. Jeśli tego nie ukrócimy, staniemy się ich zakładnikami” – mówi źródło. Część tych osób ma gromadzić się wokół Bartłomieja Wróblewskiego, który jest „łagodniejszym obliczem” tej grupy.

Rozmówcy WP wyrazili obawy, że Instytut Demografii i Rodziny „stanie się siłą napędową m.in. dla osób blisko związanych z Ordo Iuris”.

Sam Wróblewski był zaskoczony wynikiem głosowania w swoim klubie. Poseł zapewnił, że rojekt ustawy o Instytucie Rodziny i Demografii został osobiście zaakceptowany przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, a jego finansowanie zostało zapewnione przez Kancelarię Premiera. Poseł podkreślił też, że jest konserwatystą, a nie fundamentalistą.

CZYTAJ TAKŻE: Za rządów Orbana wzrósł wskaźnik dzietności Węgrów

Kresy.pl / radiomaryja.pl / wp.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz