Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiedział, że każdy kolejny irański atak na statek przepływający przez cieśninę Ormuz spotka się z uderzeniem na jeden most lub elektrownię w Iranie, również na terenie Teheranu lub w pobliżu stolicy. Administracja zapewnia, że cieśnina Ormuz pozostaje otwarta dla żeglugi, mimo ponad 30 ataków na statki handlowe w ciągu trzech miesięcy.
„Za każdym razem, gdy Islamska Republika Iranu ostrzeliwuje statek w Cieśninie Ormuz, czy to za pomocą pocisku, rakiety, drona, czy jakiegokolwiek innego urządzenia lub broni, Stany Zjednoczone zbombardują i zniszczą JEDEN MOST LUB ELEKTROWNIĘ, w tym te znajdujące się obok lub w stolicy Teheranie” — napisał Trump na platformie Truth Social.
Zapowiedź została ogłoszona po nasileniu walk związanym z rozpadem tymczasowego porozumienia, które zakończyło się 7 lipca, gdy Iran zaatakował statki w Cieśninie Ormuz, a Stany Zjednoczone odpowiedziały nalotami. Teheran ogłosił następnie zamknięcie cieśniny, a Waszyngton ponownie wprowadził blokadę irańskich portów.
Podczas prac w dawnej Woli Ostrowieckiej polscy i ukraińscy badacze odnaleźli szczątki 38 osób oraz przedmioty osobiste znajdujące się w miejscu pochówku. Ukraiński IPN opisuje zbrodnię wołyńską jako obustronną czystkę etniczną i partyzancką walkę UPA z Armią Krajową. Mieszkańcy pobliskiej wsi Borowe przedstawiają natomiast Polaków jako napastników, przed którymi Ukraińcy mieli uciekać do lasu.
Do 20 lipca na terenie dawnej wsi Wola Ostrowiecka w rejonie kowelskim na Wołyniu polscy i ukraińscy naukowcy odnaleźli szczątki 38 osób. Prace mają potrwać do 7 sierpnia, po czym szczątki zostaną przebadane i ponownie pochowane na miejscowym cmentarzu rzymskokatolickim.
Na terenie miejsca pochówku odnaleziono obrączki ślubne, koraliki, guziki, krzyże i niewielkie ikony. Jama grobowa, w której prowadzone są prace, ma 2 m szerokości i 6 m długości.
Niektóre rodzaje sił zbrojnych USA mogą w najbliższym czasie utracić zdolność do finansowania bieżącej działalności – ostrzegła przewodnicząca senackiej Komisji Środków Budżetowych Susan Collins.
Sekretarz obrony Pete Hegseth zapowiedział, że bez pilnego zwiększenia finansowania wojsko będzie musiało ograniczyć szkolenia.
O sytuacji finansowej amerykańskich sił zbrojnych rozmawiano we wtorek, 21 lipca, podczas posiedzenia komisji w Waszyngtonie. Przedmiotem obrad był wniosek administracji prezydenta Donalda Trumpa z czerwca tego roku o przyznanie dodatkowych środków na wydatki wojskowe oraz inne pilne potrzeby państwa.
Do warszawskich szkół i przedszkoli uczęszcza 29 tys. dzieci cudzoziemskich ze 115 krajów, w tym ponad 20 tys. z Ukrainy. Duża koncentracja uczniów jednej narodowości utrudnia integrację, sprzyja powstawaniu odrębnych grup, a w starszych klasach może prowadzić do konfliktów – pisze „Gazeta Wyborcza”. Miasto organizuje dodatkową naukę języka polskiego, szkolenia i pomoc psychologiczną, jednak część uczniów nadal wymaga indywidualnego wsparcia.
Władze Szkoły Podstawowej nr 191 przy ul. Bokserskiej na warszawskim Służewcu potwierdziły, że w niektórych klasach dzieci cudzoziemskie stanowią od jednej trzeciej do około połowy uczniów. Placówka tłumaczy tę koncentrację rozległym obwodem szkolnym oraz obowiązkiem przyjmowania mieszkających w nim dzieci.
Sprawę opisała „Gazeta Wyborcza” po otrzymaniu wiadomości od rodzica jednego z uczniów. Jego zdaniem duża liczba dzieci z jednego kraju utrudnia integrację, wpływa na warunki nauki i skłania część polskich rodziców do wybierania innych szkół.
Polska jest obecnie w stanie przeprowadzać dwie-trzy ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej rocznie – ocenia dr Leon Popek z lubelskiego IPN. Historyk ostrzega, że przy obecnych procedurach prace na samym Wołyniu mogą potrwać kilkaset lat. (więcej…)
Dzień po przesłaniu uwag do projektu ustawy, na rządowym portalu opublikowano wiadomość zawierającą pełne dane autora. Biegły odkrył naruszenie miesiąc później, po czym skierował wezwania przedsądowe do Ministerstwa Sprawiedliwości i Rządowego Centrum Legislacji oraz zawiadomił prezesa UODO i Rzecznika Praw Obywatelskich.
12 kwietnia rzeczoznawca majątkowy i czynny biegły sądowy przesłał do Ministerstwa Sprawiedliwości uwagi dotyczące projektu ustawy o biegłych sądowych i instytucjach opiniujących, zastrzegając pełną anonimowość ze względu na obawę przed odwetem zawodowym — podał serwis Zero.pl.
Pismo zostało również przekazane do wiadomości Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz Centralnego Biura Śledczego Policji. Autor nie zgodził się na udostępnienie swoich danych innym podmiotom ani na publikację stanowiska.
To było sześćdziesiąt lat temu. Kolej była wspaniałą, potężną instytucją, z której byli dumni nie tylko kolejarze. Dumni byli wszyscy Polacy. Pociągi jeździły często, punktualnie i… szybko. Tak, tak – te stare, romantyczne i niezawodne parowozy ciągnęły szybciej wagony, niż współczesne potężne lokomotywy elektryczne. I bilety były tanie. Bo dziś kolej podzielona jest na spółki. Każda spółka ma swoich prezesów z kominowymi płacami, a ci zastępców. W każdej spółce jest plejada dyrektorów mających również zastępców. Dyrektorzy z kolei mają po kilku pracowników i tym sposobem jest więcej urzędników niż maszynistów i innych ciężko pracujących kolejarzy. Urzędnicy, aby wykazać się, że coś robią, zmieniają stale rozkłady jazdy. Kiedyś rozkłady zmieniano raz w roku, później dwa razy. Teraz codziennie. Co dzień trzeba sprawdzać rozkład w internecie, bo oszukać się można łatwo. Ale żeby chociaż te pociągi jeździły zgodnie z rozkładem! Ostatnio jadąc z Warszawy do Lublina, pociąg opóźnił się ok. trzech godzin. Totalny burdel. Jadąc gdziekolwiek dalej koleją w Polsce, widać małe zapyziałe stacyjki z peronami zarośniętymi zielskiem, rozpadającymi się budynkami, niebezpiecznymi przejazdami bez dróżników. I coraz mniej połączeń, coraz mniej pociągów, co powoduje, że na kolej trudno liczyć, więc jest coraz mniej pasażerów. A jak nie ma pasażerów, likwidują całe linie kolejowe. Całkowity upadek. Demony władzy zlikwidowały Zakłady Naprawy Taboru Kolejowego, bo lepiej kupić nowe wagony za granicą. Przynajmniej ktoś może wziąć łapówkę od producenta. Tak kupiono pierdolino (jak publicznie, i słusznie nazwała ten twór Bożena Dykiel). Bo przecież kupując polski skład pięciokrotnie taniej, o podobnych parametrach, decydent, lub grupa decydentów nie wybuduje sobie pałaców! Po co zatrudniać polskiego robotnika, skoro lepiej dać zarobić obcemu? Ale o czym tu gadać. Tak jest ze wszystkim. Zbyt wcześnie rozebrano w Polsce szubienice.
Miło, że Haller wygrał z tym zadufanym socjalistą Piłsudskim.