Nowa Zelandia zalegalizowała aborcję poprzez usunięcie jej z Ustawy o przestępstwach (ang. Crimes Act). Znacznie zliberalizowany został także do niej dostęp.

Za depenalizacją aborcji opowiedziało się 68 parlamentarzystów wobec 51 przeciwnych. Głosowanie traktowane było jako „głosowanie sumienia”, co oznacza, że deputowani nie głosowali zgodnie z wskazaniami swoich ugrupowań. Zmiany prawne muszą jeszcze zostać zatwierdzone gubernatora generalnego kraju.

CZYTAJ TAKŻE: Belgia: Trwa debata nad wprowadzeniem kar za zniechęcanie do aborcji

Wedle nowego prawa aborcja traktowana jest jako działanie „zdrowotne” nie przestępcze. Teraz aborcja będzie mogła być przeprowadzana do 20 tygodnia ciąży.

Po 20 tygodniu aborcja będzie wciąż możliwa, ale jedynie po udowodnieniu jednemu lekarzowi, że występują odpowiednie ku temu przesłanki dotyczące zdrowia fizycznego, psychicznego oraz „dobrego samopoczucia”. Następnie lekarz będzie musiał odbyć konsultację z drugim specjalistą.

Wedle ministra sprawiedliwości, w imieniu którego wydana została ustawa, potwierdza ona „prawo kobiety do kontynuowania swojej ciąży lub nie”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Wrocławia: „Będę rozwiązywał antyaborcyjne manifestacje”. Działaczy pro-life nazwał „matołkami”

Kieran McAnulty z Partii Pracy, który wychował się w rodzinie adopcyjnej, powiedział przed parlamentem: Gdybym został dziś poczęty, prawdopodobnie by mnie abortowano. Stwiedził, że biorąc pod uwagę jego historię i wiarę katolicka, którą wyznaje, wielu mołoby stwierdzić, że zagłosuje przeciwko aborcji. Kim jestem, aby narzucić moje osobiste poglądy i okoliczności na kobietę? – stwierdził jednak i poparł ustawę.

Poseł Agnes Loheni opowiedziała się przeciwko zmianom, twierdząc, że popiera „radykalną liberalizację” istniejącego systemu aborcyjnego.

Kwestią sporną okazała się sprawa „bezpiecznych obszarów” wokół klinik aborcyjnych, w których protesty stałyby się nielegalne. Ostatecznie nie zostały one ustanowione. Amy Adams, jedna z posłanek oburzonona takim rozowje wypadków, wyraziła nadzieję, że uda się je w końcu uchwalić, bo protesty pod klinikami to „przemoc psychiczna i tortury”.

Wcześniej nie powiodła się próba poddania ustawy pod referendum.

Kresy.pl / stuff.co.nz




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz