Na łamach czołowego niemieckiego dziennika opublikowano artykuł sugerujący, iż poruszenie przez władze Polski kwestii reparacji wojennych może poskutkować podważeniem granic państwowych.

W niedzielnym wydaniu „Frankfurter Allgemeine Zeitung” niemiecki historyk Gregor Schoellgen ostrzega Polaków przed podejmowaniem kwestii reparacji za zniszczenia jakich Niemcy przysporzyli Polsce w czasie ostatniej wojny światowej. „Do końca 2015 roku RFN wypłaciła świadczenia będące zadośćuczynieniem za wojnę w wysokości 73,4 mld euro” – wylicza Schoellgen, aczkolwiek twierdzi, że obliczenia swoje zrobił bez uwzględnienia wartości własności niemieckich przedsiębiorstw na Ziemiach Zachodnich, które powróciły do Polski w 1945 roku.

Niemiecki historyk twierdzi, że przejęcie tych ziem przez Polskę pokrywało wartość ewentualnych reparacji wojennych. Schoellgen nie pozostaje jednak konsekwentny, bo w dalszej części artykułu uznaje włącznie Ziem Zachodnich w granice Polski za rekompensatę nie za zniszczenia dokonane prze Niemców, lecz za anektowane przez ZSRR Kresy Wschodnie. „Zwrot Niemcom byłych obszarów niemieckich na wschód od Odry i Nysy byłby do pomyślenia tylko wtedy, gdyby dawne polskie obszary na wschód od Bugu zostały zwrócone Polsce, a to było właśnie nie do pomyślenia”. Jednocześnie Schoellgen podkreśla, że między 1945 a 1970 r. (czyli od czasu podpisania traktatu granicznego między Polską a RFN) nasz kraj tylko administrował Ziemi Zachodnimi. Podobnie jak autorzy ekspertyzy zamówionej prze niemiecki parlament, Schoellgen twierdzi, że Polska ostatecznie zrzekła się prawa do reparacji nie wspominając o niej na konferencji 2+4  określającej warunki zjednoczenia Niemiec w 1990 r.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Kto porusza temat reparacji, ten podnosi też nieuchronnie temat polskiej granicy zachodniej; kto porusza temat polskiej granicy zachodniej, otwiera nieuchronnie temat polskiej granicy wschodniej, a to prowadzi nieuchronnie do dyskusji o stosunku Polski do Ukrainy i Białorusi, ponieważ do tych dwóch państw należą od czasu rozwiązania Związku Radzieckiego dawne polskie obszary na wschód od Bugu” – pisze niemiecki historyk. Nie omieszkał się on przy tym powołać na samego lorda Curzona, którego koncepcję granicy Polski, Brytyjczycy próbowali przeforsować na szkodę Polaków na Kresach już w 1919 r. „Od przyjęcia Polski do UE, a więc od 1 maja 2004 roku proponowana w 1919 roku przez Curzona granica pokrywa się ze wschodnią granicą zewnętrzną UE. Kto podważa dziś w jakimkolwiek punkcie kompleksowe status quo na tym obszarze, wrzucając na przykład problem reparacji, ten znajdzie się niespodziewanie w epoce wojen światowych. Kto może tego chcieć?” – pisze Schoellgen.

rp.pl/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    zefir :

    Niemiecki historyk Gregor Schoellgen,za pośrednictwem FAZ kłamie jak najęty.Z zadośćuczynienia Niemiec za IIWŚ 73,4 mld euro,o którym mówi,Polsce nawet 1% nie kapnęło.Ziemie Zachodnie Polski powróciły do niej nie jako rekompensata Niemiec dla Polski,lecz jako kara dla Niemiec za wywołaną i przegraną IIWŚ.Traktat o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec-Moskwa dn 12IX1990r-będący efektem konferencji „2+4″sprawy reparacji wojennych od Niemiec nie dotyka i nie reguluje.Niemcy bowiem na tej konferencji nie godziły się na negocjowanie traktatu pokojowego kończącego IIWŚ,głównie dlatego by nie negocjować kwot reparacyjno-odszkodowawczych dla poszkodowanych przez nich państw europejskich.Z natury rzeczy takie negocjacje byłyby długotrwałe,zaś Niemiaszkom wybitnie zależało na szybkim zjednoczeniu.Również traktaty między zjednoczonymi Niemcami i Polską:-Traktat o potwierdzeniu istniejącej między nimi granicy z dn 14XI1990r,oraz Traktat,czy Umowa o dobrym sąsiedztwie z dn 17VI 1991r,obydwa traktaty ratyfikowane przez Bundestag dn 16 XII1991r,również pomijają sprawy obywatelstwa i sprawy majątkowe.Pod pojęciem „sprawy majątkowe” mieszczą się właśnie reparacje wojenne z Niemiec dla Polski,indywidualne roszczenia obywateli polskich względem RFN za prześladowania podczas IIWŚ,jak również roszczenia Niemców wobec Polski z tytułu wysiedlenia(pozwy Powiernictwa Pruskiego) i inne podobne kwestie.Reasumując ,kwestie reparacyjno-odszkodowawcze dla Polski od Niemiec za ich ludobójcze zbrodnie,zniszczenia,gwałty i grabieże pozostaje OTWARTA!

    • Mazowszanin jeden
      Mazowszanin jeden :

      @tagore W szkole go nie nauczyli o tym gdyż maturę (w wieku 18 lat) zapewne robił tuż przed podpisaniem przez Willego Brandta i Józefa Cyrankiewicza w dniu 7 XII 1970 roku Układu PRL-RFN, tzw. Warschauer Vertrag. O Konferencji Poczdamskiej i jej postanowieniach też nie chce wiedzieć/pamiętać z powodów takich samych jak w dwudziestoleciu międzywojennym Niemcy z Republiki Weimarskiej i III Rzeszy myśleli o Traktacie Wersalskim.

  2. Avatar
    ka9q :

    Widzenie historii od momentu zawłaszczenia ziem polskich to amnezja.
    Z woli ścisłości na ziemiach rdzennie słowiańskich stoi Berlin tylko tam udało się tamtejszych Słowian wyciąć w pień, tak iż nie ma nikogo kto by się upominał o nie, inaczej ma się sprawa z Polską i Polakami, a może panu historykowi należy przypomnieć o Łużyczanach, bo szczątkowo ale jeszcze są i przyznają się oni do swojej kulturowej odrębności ?

  3. Avatar
    xpiot :

    Jaki to historyk, który nie wie, co to tzw. Zjazd Gnieźnieński z 1000 r., gdzie władca Niemiec odwiedził władcę Polskie w Polskim grodzie Gniezno. Te ziemie były polskie, ale były pod okupacją Niemiec. Takie są fakty, o czym osoba mieniąca się historykiem winna wiedzieć.