Niemiecki dziennik zwraca uwagę, że założenia dotyczące taboru kolejowego dla Centralnego Portu Komunikacyjnego mogą faworyzować zagraniczne firmy. Producenci z Polski obawiają się, że nie będą w stanie sprostać wymaganiom dotyczącym prędkości pociągów.
W artykule opublikowanym pod koniec września, niemiecki dziennik „Berliner Zeitung” ocenił, że wymagania dotyczące taboru kolejowego dla Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) stawiają polskie firmy w niekorzystnym położeniu.
„Projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) jest jednym z najbardziej ambitnych przedsięwzięć infrastrukturalnych w Europie i równocześnie tematem wrażliwym politycznie w Polsce” – zauważyła gazeta. Inicjatywa została opracowana za czasów rządów PiS, a po przejęciu władzy w 2023 roku nowy rząd przyjął zmodyfikowaną wersję projektu. Zgodnie z obecnym harmonogramem, otwarcie portu lotniczego w Baranowie planowane jest na 2032 rok.
Nowy port ma początkowo obsługiwać 30 mln pasażerów rocznie, a do 2040 roku liczba ta ma wzrosnąć do 50 mln. Dla porównania, port lotniczy Berlin-Brandenburg (BER) odprawił w 2024 roku 25,5 mln pasażerów.
Czytaj: Spór o CPK: Czy polskie firmy zostały wykluczone z wielomiliardowego przetargu?
Gazeta zastanawia się, czy polskie lotnisko stanie się konkurencją dla Berlina. Przypomina wypowiedź rzeczniczki BER z kwietnia, według której Baranów „nie będzie poważną konkurencją, chociaż dojdzie z pewnością do częściowego przecinania się zasięgów BER i CPK”. Jej zdaniem nie należy się spodziewać, że „pasażerowie z Berlina będą pociągiem lub samochodem pokonywać dystans 500 km, aby polecieć z CPK”.
Jednak według wcześniejszych analiz, realna konkurencja mogłaby się pojawić, gdyby Polska stworzyła szybkie połączenia kolejowe z CPK. Jedna z planowanych tras miała prowadzić z Frankfurtu nad Odrą do nowego lotniska, ale została porzucona.
„Berliner Zeitung” zaznacza również, że niemieckie koleje Deutsche Bahn zamierzają konkurować z PKP na trasie Berlin–Warszawa, wprowadzając pociągi ICE-3neo produkcji Siemensa, osiągające prędkość do 320 km/h. Składy te mogą też być używane na krajowych trasach w Polsce, m.in. do Łodzi, Poznania i Wrocławia.
Z kolei polscy producenci taboru, tacy jak PESA i NEWAG, wyrażają obawy, że nie będą w stanie spełnić wymagań stawianych przez rząd, m.in. w zakresie prędkości pociągów, które mają osiągać nawet 350 km/h. „Jeżeli rząd będzie obstawał przy tych wymogach, polskie firmy mogą odejść z kwitkiem” – komentuje niemiecka gazeta.
Przeczytaj: „Serce” CPK zbuduje zagraniczna firma. Chodzi o kontrakt na 115 mln euro
berliner-zeitung.de / Kresy.pl






























