Bezzałogowe samoloty, okręty podwodne i mniejsze drony mają stanowić trzon brytyjskiej armii przyszłości, zgodnie z planem przedstawionym we wtorek.
To tak zwany Plan Inwestycji Obronnych, którego zatwierdzenie opóźniało się ze względu na spory wojskowych i polityków co do kosztów przezbrojenia sił zbrojnych Zjednoczonego Królestwa. John
Healey zrezygnował ze stanowiska ministra obrony 11 czerwca, oskarżając ustępując rząd o niechęć do wydawania środków na wojsko w obliczu dostrzeganych przez niego „rosnących zagrożeń”,
zrelacjonowała agencja informacyjna Associated Press.
Healey stwierdził, że wydatki Wielkiej Brytanii na obronę muszą osiągnąć 3 proc. jej PKB do 2030 roku, powołując się na ocenę brytyjskiego wywiadu, że Rosja może zaatakować, któreś z państw
Sojuszu Północnoatlantyckiego. Tymczasem minister odpowiedzialny za finanse Wielkiej Brytanii chce, aby wydatki te, w przyszłym roku na poziomie 2,6 proc., w roku 2030 osiągnęły 2,68 proc.