1 maja przez dwie godziny Niemcy po raz pierwszy w historii pokryły całe swoje zapotrzebowanie na moc odnawialnymi źródłami energii (OZE).

Według danych Niemieckiej Agencji ds. Sieci we wtorek niemieckie elektrownie wiatrowe, słoneczne, wodne, na biomasę i biogaz przez dwie godziny dostarczały do krajowej sieci elektroenergetycznej więcej mocy (łącznie 54 GW), niż wynosiło zapotrzebowanie całego państwa (53 GW).

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8702.32 PLN    (39.55%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Praca elektrowni węglowych, gazowych i atomowych nie była przez te dwie godziny potrzebna, jednak dla bezpieczeństwa i uniknięcia problemów technicznych nie zostały wyłączone całkowicie. Nadmiar wyprodukowanej energii został przesłany do sąsiadów. Z powodu specyfiki dnia, zapotrzebowanie było niskie, co spowodowało, że niemieckie elektrownie konwencjonalne musiały dopłacać, aby ktoś odebrał od nich nadmiar wytworzonej mocy.

CZYTAJ TAKŻE: Niemiecka gospodarka nie obejdzie się bez węgla

Z tych okoliczności nie skorzystała jednak Polska, ponieważ energia z Niemiec przepływała przez nasz kraj tranzytem na południe Europy. Pomimo dnia wolnego, ceny na polskiej giełdzie nie spadły.

Niemcy konsekwentnie wprowadzają politykę transformacji energetycznej. Z roku na rok zwiększają udział odnawialnych źródeł energii. W 2016 roku osiągnął on poziom 34 proc., w 2017 roku ponad 38 proc., a w kwietniu 2018 roku już 42 proc. – wynika z danych Instytutu Fraunhofera. Dodatkowo Niemcy zmniejszają produkcję w elektrowniach atomowych, węgla kamiennego i węgla brunatnego. Niemcy przez ostatnie lata stały się jednym z największych eksporterów energii elektrycznej na świecie i drugim, po Francji, w Europie.

Kresy.pl / money.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • bob
      bob :

      @jazmig sprzedali tak jest wyraźnie napisane sprzedali! są eksporterem energii i 50% maja odnawialnej już to oznacza jedno żadna elektrownia atomowa za 50/100 mld nie jest nam potrzebna a rozwój stopniowy energii odnawialnej ( zdywersyfikowany woda wiatr słonce geotermia spalanie odpadów) i stopniowe zmniejszanie uzależnienia od węgla plus sieci ciepłownicze i ogrzewanie gazowe w miastach. Elektrownia atomowa to wielki wydatek na początku ale i spore koszty utrzymania bezpieczeństwa i skandowania odpadów np Ukraina płaci co roku Rosji 200mln $ za składowanie odpadów radioaktywnych