Nie tylko BWP Borsuk? Polska planuje pozyskać nowy bojowy wóz piechoty

Z wypowiedzi przedstawiciela Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych wynika, że planowane jest pozyskanie nowego wozu bojowego piechoty, obok BWP Borsuk.

Podczas konferencji Defence24 DAY, płk Andrzej Jośko, szef Oddziału Sprzętu Wojskowego i Rozwoju, Zarządu Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych, Inspektoratu Wojsk Lądowych, Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych powiedział, że trwają prace nad pozyskaniem nowego czołgu i bojowego wozu piechoty.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6804 PLN    (30.92%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Pułkownik wyjaśnił, że celem jest jak najszybsze zastąpienie wszystkich posiadanych wciąż pojazdów posowieckich. Chodzi tu o czołgi T-72 i PT-91, a także o wozy bojowe BWP-1.

 

(…) nasza flota postradziecka którą posiadamy, czołgi z rodziny T-72 i Bojowe Wozy Piechoty, okazały się teraz praktycznie bezużyteczne i narażające na duże straty wśród siły żywej” – oświadczył płk Jośko.

Jak podano, w przypadku czołgów, zmiana ma być realizowana dwutorowo, poprzez program Wilk oraz zakup amerykańskich czołgów Abrams dla 18. Dywizji Zmechanizowanej w ramach pilnej potrzeby operacyjnej.

Jeśli chodzi o BWP, mowa jest o nowym programie. Płk Jośko przyznał bowiem, że krajowy przemysł obronny nie będzie w stanie wyprodukować odpowiedniej liczby wozów BWP Borsuk, pozwalającej zastąpić w określonym, krótkim czasie wszystkie posiadane BWP-1. Zaznaczył, że możliwe będzie pozyskanie nowego wozu w ramach współpracy przemysłowej lub polonizacji.

Dodał też, że w przypadku Borsuka „rokowania są pozytywne”. Zaznaczył, że jest to pływający wóz piechoty, dzięki czemu spełnia specyficzne wymogi Sił Zbrojnych RP, dotyczące posiadania pływalności przez bojowe wozy piechoty.

Zapowiedź pułkownika Jośko to pewna nowość, gdyż wcześniej w kontekście wozów bojowych dla Wojska Polskiego mówiło się o zakupie pojazdów Borsuków. Ewentualnym uzupełnieniem miała być modernizacja BWP-1. Media branżowe zwracają uwagę, że większość tego rodzaju pojazdów, oferowanych przez dostawców z zagranicy, nie spełnia wymogu pływalności. Wyjątkami są m.in. południowokoreański K21, a także jedna z odmian tureckiego wozu Tulpar.

W tym kontekście przypomnimy, że południowokoreański koncern Hyundai Rotem proponuje Polsce czołg podstawowy K2PL w ramach programu Wilk, wraz z szeroką ofertą współpracy przemysłowej, a także współpracę przemysłową i opracowanie nowego Kołowego Transportera Opancerzonego dla Polski. Trwają też rozmowy między rządami Polski i Korei Południowej ws. szybkiej dostawy istniejących czołgów K2.

Portal Defence24 zwraca też uwagę na inny możliwy wariant, który miałby zakładać, że nowe bojowe wozy piechoty, najpewniej zakupione za granicą, weszłyby do służby tylko w niektórych jednostkach, jako wsparcie dla pododdziałów pancernych, wyposażonych w czołgi. W takim przypadku, niekoniecznie musiałyby to być wozy pływające, a polonizacja mogłaby polegać np. na integracji istniejącego kadłuba z wieżą ZSSW. Z kolei Borsuki miałyby wówczas stanowić trzon brygad zmechanizowanych.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

NBPWP Borsuk został opracowany przez konsorcjum, którego liderem jest HSW S.A. Spółka przeprowadziła próby poligonowe Borsuka z systemem wieżowym ZSSW-30. Projekt współfinansowany jest przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ze środków przewidzianych na badania i rozwój w obszarze bezpieczeństwa i obronności państwa.

Program o kryptonimie „Borsuk” startował w połowie minionej dekady, pod egidą HSW. Wówczas w wojskach zmechanizowanych RP nadal wykorzystywano 1,3 tys. starych BWP konstrukcji rosyjskiej. Jak podawaliśmy, w marcu br. Prezes PGZ Sebastian Chwałek informował, że kończą się prace nad przygotowaniem dla wojska nowego bojowego wozu piechoty Borsuk. „Od 2023 r. jesteśmy gotowi do ich kontraktowania i produkcji seryjnej” – zadeklarował. Z kolei w kwietniu br. Chwałek w wywiadzie dla Defence24 wyraził opinię, że w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy Siły Zbrojne RP otrzymają pierwsze cztery sztuki Borsuków. „Wejdziemy wtedy w kolejny etap – testów w codziennej eksploatacji sprzętu, co pozwoli nam, aby produkcja kolejnych uwzględniała już uwagi użytkowników końcowych” – podkreślił.

Czytaj także: Huta Stalowa Wola dostarczy kolejne cztery Borsuki do badań

Konstrukcja „Borsuka” zapewnia możliwość transportu drużyny piechoty oraz zabudowy systemu uzbrojenia zasadniczego z armatą kalibru od 30 do 40 mm. Pojazd może być wykorzystywany do zwalczania celów opancerzonych i nieopancerzonych, siły żywej i innych celów przeciwnika w każdych warunkach atmosferycznych w dzień i w nocy, ochrony żołnierzy i desantu przed ostrzałem pociskami z broni strzeleckiej i granatników ppanc., wybuchami min improwizowanych ładunków wybuchowych IED oraz ostrzałem innymi pociskami wystrzeliwanymi z wozów opancerzonych we współdziałaniu z aktywnym systemem ochrony, wspierania ogniem broni pokładowej pododdziałów zmechanizowanych w każdych warunkach atmosferycznych w porze dziennej i nocnej. współdziałania z pododdziałami czołgów w każdych warunkach atmosferycznych w porze dziennej i nocnej.

Defence24.pl / Kresy.pl

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jaro7
    jaro7 :

    Borsuk to lipa,ten przód jest łatwy do trafienia.Była fajna platforma bojowa „Anders” niestety nasi „geniusze” wojskowi muszą miec pływający(ciekawe że inni nie muszą).Super pojazdy to Puma czy nawet starszy Mader oraz CV90Mk IV ale kupimy znowu jakies duże pudło słabo opancerzone ,drogie ale….pływające.

    • swojmil
      swojmil :

      Anders miał za słabą konstrukcję do lufy 120mm, czyli nie mógł strzelać jak średni czołg amunicją wysokoenergetyczną. Nadawałby się do obijania innych podobnych lekkich-czołgów.. yy… których akurat w Rosji nie ma. Przypominam, że ciężar konstrukcji pod tak duży kaliber to nie jest sprawa, która da się przeskoczyć fizycznie z jednym oporopowrotnikiem na koncesjonowanej lufie. Podobna sprawa była: niemiecka agentura i koreańska mafia wykorzystały strajk w Łabędach i mikropęknięcia w gliwickim podwodziu pod kaliber 155mm, aby ukatrupić zbrojeniówkę w Gliwicach.
      Te matoły pisowe, co im za często wychodzi na szybko i w ostatniej chwili, znów się motają między budowaniem zdolności obronnych przez rozwijanie przemysłu pojazdów, a wywaleniem kasy po zawyżonej cenie na jednorazowe zachodnie złomy, żeby były na stanie i starczyły na miesiąc walki. To nie czasy 2. wojny światowej ani zimnej. Przewaga tarczy nad mieczem ma chronić przed wojną, ale jak już do niej dojdzie, to wojnę wydłuża. Obsadzenie nowoczesnym sprzętem ma znaczenie tylko przez miesiąc, potem to bitwa przemysłów zbrojeniowych, których potencjały mnożą wagi „chce” albo „musi”. Europa „chce”, Rosja „musi”, znaczy ruski potencjał rośnie obecnie szybciej niż europejski.
      My Polacy mądrzy po szkodzie z miko-armią Błaszczaka na zachodnich gratach, z mikro przemysłem zbrojeniowym nawet niepotrafiącym zapewnić sprzętu dla swojego wojska, to gdzie jesteśmy? W radzieckiej dupie.