3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. jaro7
    jaro7 :

    Borsuk to lipa,ten przód jest łatwy do trafienia.Była fajna platforma bojowa “Anders” niestety nasi “geniusze” wojskowi muszą miec pływający(ciekawe że inni nie muszą).Super pojazdy to Puma czy nawet starszy Mader oraz CV90Mk IV ale kupimy znowu jakies duże pudło słabo opancerzone ,drogie ale….pływające.

    • swojmil
      swojmil :

      Anders miał za słabą konstrukcję do lufy 120mm, czyli nie mógł strzelać jak średni czołg amunicją wysokoenergetyczną. Nadawałby się do obijania innych podobnych lekkich-czołgów.. yy… których akurat w Rosji nie ma. Przypominam, że ciężar konstrukcji pod tak duży kaliber to nie jest sprawa, która da się przeskoczyć fizycznie z jednym oporopowrotnikiem na koncesjonowanej lufie. Podobna sprawa była: niemiecka agentura i koreańska mafia wykorzystały strajk w Łabędach i mikropęknięcia w gliwickim podwodziu pod kaliber 155mm, aby ukatrupić zbrojeniówkę w Gliwicach.
      Te matoły pisowe, co im za często wychodzi na szybko i w ostatniej chwili, znów się motają między budowaniem zdolności obronnych przez rozwijanie przemysłu pojazdów, a wywaleniem kasy po zawyżonej cenie na jednorazowe zachodnie złomy, żeby były na stanie i starczyły na miesiąc walki. To nie czasy 2. wojny światowej ani zimnej. Przewaga tarczy nad mieczem ma chronić przed wojną, ale jak już do niej dojdzie, to wojnę wydłuża. Obsadzenie nowoczesnym sprzętem ma znaczenie tylko przez miesiąc, potem to bitwa przemysłów zbrojeniowych, których potencjały mnożą wagi “chce” albo “musi”. Europa “chce”, Rosja “musi”, znaczy ruski potencjał rośnie obecnie szybciej niż europejski.
      My Polacy mądrzy po szkodzie z miko-armią Błaszczaka na zachodnich gratach, z mikro przemysłem zbrojeniowym nawet niepotrafiącym zapewnić sprzętu dla swojego wojska, to gdzie jesteśmy? W radzieckiej dupie.