Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
2 czerwca Kościół katolicki wspomina błogosławionego Sadoka i 48 Towarzyszy, dominikańskich męczenników sandomierskich, którzy według tradycji zginęli podczas drugiego najazdu mongolskiego na Polskę.
O dzieciństwie i młodości błogosławionego Sadoka nie zachowały się pewne informacje. Według tradycji należał do pierwszego pokolenia dominikanów związanych ze świętym Dominikiem Guzmanem. Najstarsza wzmianka łączona z jego działalnością dotyczy kapituły generalnej dominikanów w Bolonii w 1221 roku. To właśnie wtedy Sadok wraz z innymi braćmi miał zostać wysłany na Węgry z misją organizowania nowej prowincji zakonu kaznodziejskiego.
W kolejnych latach Sadok miał pełnić funkcję przeora w Zagrzebiu i brać udział w misjach wśród Kumanów, czyli Połowców. Tradycja wiąże jego działalność misyjną z terenami dzisiejszej Mołdawii i Wołoszczyzny. Okoliczności, w jakich trafił później do Sandomierza jako przeor tamtejszego klasztoru dominikanów przy kościele świętego Jakuba, nie są znane. Możliwe, że był już wówczas człowiekiem starszym, doświadczonym wieloletnią pracą zakonną i misyjną.
Rheinmetall poinformował o podpisaniu pakietu kontraktów z Rumunią o wartości 5,7 mld euro. Zamówienie obejmuje prawie 300 pojazdów bojowych, systemy obrony przeciwlotniczej, amunicję i komponenty amunicyjne oraz cztery jednostki morskie. (more…)
Jarosław Hrycak w rozmowie z „Newsweekiem” powiedział, że wcześniej rozważano nadanie ukraińskiej jednostce imienia „Kłyma Sawura”, dowódcy UPA bezpośrednio odpowiedzialnego za zbrodnie na Polakach. Ta relacja stoi w sprzeczności z wcześniejszymi słowami szefa MSZ Ukrainy Andrija Sybihy, który przekonywał, że nazwę „Bohaterów UPA” wybrali sami żołnierze i nie mieli intencji antypolskich. (more…)
Sekretarz stanu USA Marco Rubio zapewnił, że polityka Waszyngtonu wobec Tajwanu nie uległa zmianie. Jednak sprawa pakietu uzbrojenia o wartości 14 mld dolarów nadal pozostaje analizowana. Zgodnie z Ustawą o stosunkach z Tajwanem z 1979 roku Stany Zjednoczone są zobowiązane do dostarczania Tajpej uzbrojenia o charakterze obronnym.
We wtorek podczas przesłuchania w Komisji Spraw Zagranicznych Senatu sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział, że polityka Stanów Zjednoczonych wobec Tajwanu nie uległa zmianie, a Waszyngton chce utrzymania obecnego status quo.
„Najważniejsze, co musimy zrozumieć, to to, że chcemy, aby status quo został zachowany w obecnej formie. Taka jest nasza polityka, to powiedzieliśmy i to nadal mówimy” — powiedział sekretarz stanu USA.
W czerwcu w Berlinie ma dojść do spotkania przywódców Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Polski z udziałem sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego. Jak podał Bloomberg, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, kanclerz Friedrich Merz chce w ten sposób przygotować wspólne europejskie stanowisko przed lipcowym szczytem NATO w Ankarze oraz ograniczyć napięcia w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi.
Boeing poinformował, że potwierdził kolejną zdolność bezzałogowego samolotu bojowego MQ-28A Ghost Bat. Chodzi o właściwości stealth, które mają zmniejszać wykrywalność maszyny przez radary przeciwnika i zwiększać jej przeżywalność w nowoczesnych działaniach powietrznych.
Boeing poinformował w poniedziałek, że potwierdził kolejną zdolność bezzałogowego samolotu bojowego MQ-28A Ghost Bat, zaliczanego do kategorii Collaborative Combat Aircraft. Chodzi o właściwości stealth, które mają dawać maszynie istotną przewagę w walce. Testy odbyły się w australijskim stanie Queensland.
Wpisz treść…
Cenię sobie odwagę abp M. Mokrzyckiego. Chciałoby się powiedzieć: NARESZCIE! Sądzę, że już najwyższy czas zdemaskować postawę kościoła (cerkwi) grecko-katolickiego w stos. do rzymsko-katolików a nawet prawosławnych zwł. na Wołyniu.
Im dalej od Przemyśla i Lwowa, tym stosun- ki polsko-ukraińskie pozbawione są uprzedzeń oraz nacjonalistycznych i szowinistycznych treści. Potwierdzeniem tych faktów jest wyda- rzenie, jakie miało miejsce 11 maja w Iwano- -Frankiwsku (dawnym Stanisławowie). W tym to właśnie mieście z wielką pompą i przy melo- diach polskich górali i ukraińskich hucułów otwarto Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego. Trudno nie zgodzić się z Emilią
Chmielową, prezeską Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie, która na łamach „Kurie- ra Galicyjskiego” stwierdziła, że był to wielki dzień na Ukrainie, wielkie święto, otwierano bowiem pierwsze w tym kraju takie Centrum. Na tę okoliczność polskimi odznaczeniami uhonorowano mera Iwano-Frankiwska, Wikto- ra Anuszkewicziusa i gubernatora (wojewodę) iwanofrankiwskiego, Mychajła Wyszywaniuka. Tymczasem pochodząca z Lwowa Iryna Farion, posłanka nacjonalistycznej „Swobody”, na swoim blogu w serwisie prawda.com.ua oznajmiła, że Rzeczpospolita Polska okupuje 19,5 tys. kilometrów kwadratowych etnicznych ziem ukraińskich tzw. ziemie Zakerzonii (Łem- kowszczyznę, Podlasie, Nadsanie, Sokalszczy- znę, Rawszczyznę, Chełmszczyznę) i fakt ten stanowi wciąż niezagojoną ranę na ukraińsko- -narodowej duszy. Ponadto pani poseł chce zapobiegać „opolaczeniu” Ukrainców. Partia „Swoboda” odwołuje się do tradycji bande- rowskich, czyli do ideologii nacjonalistycznej OUN odpowiedzialnej za ludobójstwo Pola- ków na Kresach w czasie II wojny światowej. Termin „Zakerzonia” został wymyślony przez emigracyjnych, nacjonalistycznych historyków ukraińskich i według ich wykładni oznacza obszar na zachód od linii Curzona, pozostający historycznie ukraińskim terytorium etnicznym. Jak widać, koncepcja ta jest do dziś aktywnie wykorzystywana przez ukraińskich polity- ków nacjonalistycznych. Partia „Swoboda” otrzymała w ostatnich wyborach na Ukrainie
ponad 10-procentowe poparcie społeczeństwa ukraińskiego. Wpis na blogu posłanki Iryny Farion można by potraktować jako marginalne zjawisko, ale towarzyszą mu inne wydarzenia, które budzą niepokój. Otóż końcem marca w Berehowem na Zakarpaciu odbył się zorganizowany przez „Swobodę” marsz, którego uczestnicy wykrzy- kiwali antywęgierskie hasła, w tym “Węgier- skie świnie”, “Węgrzy won z Zakarpacia” i “Śmierć Madziarom”. Sprawa wydaje się być bardzo poważna. Deputowany Parlamentu Europejskiego i członek węgierskiej partii nacjonalistycznej „Jobbik”, Béla Kovács, w liście otwartym do Olega Tiahnyboka – lidera ukraińskiej „Swobody” – stwierdził: „Niedo- puszczalnym jest, że członkowie „Swobody” czują taką głęboką i nieprzejednaną nienawiść do zakarpackiej społeczności węgierskiej. Oni usiłują przegnać społeczność, która nie wywo- dzi się od pozbawionych korzeni imigrantów, a z populacji zakarpackich wsi i miast, zało- żonych przez węgierskich przodków tysiąc lat temu. Usiłują zrobić z tej mniejszości naro- dowej wroga Ukrainy. Jednak członkowie tej
mniejszości żyją nie z pomocy materialnej i dotacji, a z pracy własnych rąk”. Jak donosiły media, deputowany Parlamentu Europejskiego zaakcentował również swój protest przeciwko aktywistom „Swobody”, którzy “poniżają ludz- ką i moralną godność zakarpackich Węgrów”. Stwierdził, że “takie grupki nie mają czego szukać w parlamencie, w Europie i w chrze- ścijańskim świecie”. Szkoda, że podobnego stanowiska nie zaj- mują polscy politycy wobec różnego rodzaju nacjonalistycznych i szowinistycznych wystą- pień polityków „Swobody”. Niektórzy nawet, jak Paweł Kowal, były minister spraw zagra- nicznych, nie mają nawet krzty odwagi, aby po imieniu nazwać okrucieństwa jakich w czasie II wojny światowej dopuścili na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ukraińscy nacjonaliści z OUN-UPA. W wywiadzie dla „Rzeczpospo- litej” stwierdził: „Trzeba uważać z upolitycz- nianiem kategorii ludobójstwa w odniesieniu do Wołynia”. Na koniec trochę optymizmu. Otóż po pięć- dziesięciu latach na fronton wciąż niezwróco- nego kościoła św. Marii Magdaleny we Lwowie powrócił krzyż. Krzyże z kościoła zostały usu- nięte po zamknięciu świątyni przez sowietów w 1962 roku. W ramach renowacji zabytków Rada Miejska Lwowa podjęła decyzję o odnowieniu i umieszczeniu jednego z pięciu krzyży na dachu kościoła. Dla lwowskich Polaków jest to jeszcze jeden powód do radości – wydarzenie miało miejsce właśnie 2 maja – w Dniu Polonii i Polaków za Granicą.
“Im dalej od Przemyśla i Lwowa”
A jaki to ma związek z Przemyślem? – czy tutaj Ukraińcom sie dzieje jakaś krzywda? chyba że chodzi o działania czy żądania miejscowych środowisk ukraińskich /podobne jesli nie takie same jak tych ze Lwowa/ i ich duże wplywy we wladzach lokalnych. Natomiast nie można stawiac na jednej płaszczyznie z nimi dzialan miejscowych polskich srodowisk patriotycznych czy kresowych. Ale nalezy pamietac tez o “dziwnych” decyzjach władz centralnych, które często traktowały i traktują nadal Przemyśl i okolice jako “podarunek” dla środowisk ukraińskich np.decyzje Komisji Majątkowej z Warszawy czy kolejnych rządów , np organ „Nasze Słowo” finansowany przez polskie Ministerstwo Kultury który gloryfikuje UPA, a “nasz” rząd /czyli w praktyce podatnicy/ za to płaci. Ponizej wypowiedz z roku 2001.
http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/problem.html
“(…) W koncepcji działaczy Związku Ukraińców w Polsce, jak też działaczy nacjonalistycznych zwłaszcza na tzw. „Zachodniej Ukrainie” oraz wśród emigracji zachodniej. Przemyśl stał się swoistą Mekką, gdzie teza – przemyskie – to ziemia ukraińska anektowana przez Państwo Polskie, nie jest tylko sloganem, ale przekształca się w rzeczywistość. Przez ostatnie 10 lat kolejne rządy z dziwnym niezrozumieniem traktowały Przemyśl jak podarunek dla wspomnianych środowisk, przemykając oczy na pewne wydarzenia w kontekście bardzo potrzebnej współpracy polsko-ukraińskiej na płaszczyźnie międzypaństwowej. A w Przemyślu dochodzi do powstawania pewnych faktów, które będą miały znaczenie zwłaszcza w wymiarze wieloletnim. I tak po kolei (…) Przejdźmy do stanu własnościowego. W Przemyślu mniejszość ukraińska, którą oficjalnie reprezentuje Związek Ukraińców w Polsce i Cerkiew Bizantyjsko-Ukraińska od początku lat 90-tych zaczęła upominać się o zwrot majątku, który tylko częściowo był ich własnością przed wojną. Są w nim obiekty, które rzeczywiście należały do mniejszości ukraińskiej, ale są i takie, które były tylko przez nią użytkowane. (…)A oto jak przebiegała wizyta polskich posłów z Sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą u mera Lwowa Kujbidy. Wszyscy -niezależnie od orientacji politycznej – ocenili zachowanie mera: „cynizm do bólu”! Potraktował nas po prostu w sposób ośmieszający. A jak to wygląda w Polsce? Kujbida jest przyjmowany przez Prezydenta, przez Marszałka Sejmu. I żadnej poprawy nie ma.”