5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. Accipiter
    Accipiter :

    Polska powinna stać po stronie Węgier, który nigdy nas nie zawiedli i zawsze w sparli w chwilach próby.
    Ukraińcy poza deklaracjami o przyjaźni udowodniają swoimi czynami, że są wrogim i roszczeniowym państwem.
    Ciekawe co zrobiły by te probanderowskie parchy w polskim rządzie i parlamęcie gdyby doszło do konfliktu banderowsko-węgierskiego. Polacy poszli by za Węgrami. Co do banderofilnego (nie)rządu w Polsce to nie był bym tego pewien.

  2. ProPatria
    ProPatria :

    Ciekawe co ten bankrut-żart historii ma na myśli przez przekroczenie czerwonej linii. Inwazję swojej żałosnej, skorumpowanej armii na silniejsze Węgry czy też bestialskie rzezie mniejszości węgierskiej w granicach banderlandu ?? I oczywiście kretyńskie stwierdzenie, że na wszystkim korzysta Rosja. Typowa stepowa ŻENADA. Wszystkie państwa sąsiadujące z tym sztucznym tworem powinny przyłączyć się do Węgier i powoli zutylizować potworka.

  3. Gaetano
    Gaetano :

    To jawne groźby zwyrodniałej dziczy pod adresem naszych bratanków, a że Rosja to i tamto – to przecież standardowo dołączana formułka, w myśl nanifestu oun. Ale spokojnie, Węgrzy to mądry i świadomy naród; w przypadku ewentualnego konfliktu sami dadzą sobie radę z papierową armią. Można tylko spekulować, że w razie takiego scenariusza pierwszym państwem, które pospieszy Madziarom z pomocą będzie FR, choćby poprzez zintensyfikowanie działań na Donbasie.
    Co do stanowiska polskojęzycznych, raczej byłoby to zwyczajowe podkulenie ogonu. Trudno sobie wyobrazić stanowczą pomoc przy obecnie rządzących zaprzańcach, co byłoby wprost zdradą naszego odwiecznego sojusznika. Oby żart historii zapadł się pod ziemię równie szybko, jak powstał z niebytu.