Nasza redakcja zapytała MSZ o stanowisko Polski ws. dzisiejszego głosowania nad statusem Jerozolimy w ONZ oraz o reakcję na sugestie ambasador USA Nikki Haley, że głosujący wbrew USA i Izraelowi mogą spodziewać się konsekwencji.

Do rzecznika MSZ wysłaliśmy dwa pytania: jak polski reprezentant przy ONZ będzie głosował jutro na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w kwestii statusu Jerozolimy oraz jak MSZ skomentuje wpis na Twitterze ambasador USA przy ONZ Nikki Haley: https://twitter.com/nikkihaley/status/943241599953309696 i czy słowa ‚the US will be taking names’ MSZ odbiera jako groźba pod adresem sojuszników USA, którzy zagłosują inaczej niż delegacja amerykańska i izraelska?



Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Na pierwsze pytanie otrzymaliśmy następującą odpowiedź: „Priorytetem dla Polski jest wypracowanie wspólnego unijnego stanowiska w odniesieniu do statusu Jerozolimy. W sprawach dot. konfliktu palestyńsko-izraelskiego na forum ONZ Unia Europejska prezentuje, co do zasady, wspólne stanowisko. Uznajemy, że status Jerozolimy powinien zostać uregulowany w ramach porozumienia izraelsko-palestyńskiego, na rzecz wypracowania którego UE w dalszym ciągu będzie podejmować działania. Ponadto w dalszym ciągu jedyną opcją pozostaje dla nas rozwiązanie dwupaństwowe.”

Na pytanie o stanowisko ambasador USA, rzecznik stwierdził: „MSZ nie komentuje stanowiska USA, przedstawionego w mediach społecznościowych. Jesteśmy w stałym bezpośrednim kontakcie z naszymi partnerami z USA w kwestiach omawianych na forum ONZ, w tym w kwestii projektu rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ ws. statusu Jerozolimy.”

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kolejne ostrzeżenie Haley dla głosujących w ONZ nie po myśli Izraela i USA ws. statusu Jerozolimy

Kresy.pl

Reklama

Tagi: , , , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz