Moskwa stała się światową stolicą miliarderów i nierówności – podkreśliły rosyjskie media po opublikowaniu przez magazyn “Forbes” swojego rankingu rocznego, według którego rosyjska stolica wyprzedziła Nowy Jork pod względem liczby superbogaczy.
Według „Forbesa”, który co roku publikuje listę najbogatszych osób na świecie, Rosja liczy obecnie 101 miliarderów – co stanowi jedną trzecią wszystkich miliarderów w Europie – z czego 79 mieszka w Moskwie. „Tylko w Rosji bliskość z centrum władzy jest kluczowym czynnikiem dla rozwoju gospodarczego” – ocenia w artykule redakcyjnym dziennik gospodarczy „Vedomosti”.
Według „ Forbesa”, liczba miliarderów w Rosji wzrosła prawie dwukrotnie w porównaniu z poprzednim rokiem, kiedy było ich tylko 62. Najbogatsi Rosjanie działają głównie w dziedzinie surowców, a zwłaszcza metali. Dziennik podkreśla, iż „Konsekwencje takiej koncentracji nie dają powodów do radości”, gdyż bogaci „napędzają ceny nieruchomości, produktów i usług”. „Co więcej, obserwuje się ogromne nierówności dochodów”, 10 proc. najbogatszych zarabia 30 razy więcej niż 10 proc. najbiedniejszych – kontynuuje dziennik „Vedomosti”.
W celu zmniejszenia ryzyka napięć społecznych, miasto musi wydawać jedną piątą swojego budżetu na subwencje pomocowe dla moskwian, w szczególności zmniejszając rachunki za opłaty komunalne. W sondażu przeprowadzonym przez dziennik „Izwestia” na pytanie, dlaczego Moskwa zgromadziła tylu miliarderów, 62% ankietowanych odpowiedziało, że jest to „wynik antydemokratycznych prywatyzacji” dokonywanych w latach 90-tych, natomiast 28 proc. uważa, że bogaci chcą być blisko władzy. „Silna koncentracja bogatych sprawia, że życie klasy średniej w stolicy staje się nieznośne i zamienia biednych w pył” – stwierdził w dzienniku niezależny ekspert Boris Kagarlitsky.
Inflacja, w tym gwałtowny wzrost cen żywności, zwiększa niezadowolenie: według ostatniego sondażu, 49 proc. Rosjan stwierdziło gotowość uczestnictwa w manifestacjach.
Jadwiga Senska/lefigaro.fr/Kresy.pl




























